Żołnierze powinni odmówić wykonywania rozkazów dowódców, którzy pozwolili na wkroczenie żandarmerii wojskowej i aresztowanie NASZYCH ŻOŁNIERZY.
Do incydentu doszło na przełomie marca i kwietnia 2024 roku w okolicy miejscowości Dubicze Cerkiewne, w tym samym rejonie, gdzie pod koniec maja został dźgnięty polski żołnierz. Żołnierze 1. Brygady Pancernej im. Tadeusza Kościuszki wspierali działania Straży Granicznej, patrolując granicę, by zapobiec nielegalnemu przekraczaniu przez migrantów, wykorzystywanych przez reżim białoruski jako element wojny hybrydowej z Polską.
50 imigrantów szturmuje granicę
Jak wynika z dostępnych w internecie opisów sprawy, w dniu incydentu, grupa około 50 młodych mężczyzn, wielu z kaukaskimi rysami twarzy, próbowała przedostać się na polską stronę. Pomimo oddania strzałów ostrzegawczych przez polskich żołnierzy, migranci nadal napierali. W końcu żołnierze zaczęli strzelać przed nimi w ziemię, co ostatecznie zatrzymało ich marsz.
Komendant Główny Żandarmerii Wojskowej
płk Tomasz Kajzer
Pułkownik Tomasz Kajzer jest absolwentem Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie uzyskał tytuł magistra prawa na Wydziale Prawa i Administracji (1996) oraz ukończył europejskie podyplomowe studia z zakresu problematyki przestępczości zorganizowanej (2002). Ponadto płk Tomasz Kajzer uczestniczył w wielu kursach i szkoleniach, m.in. w Akademii Obrony Narodowej.
Pierwsze stanowisko służbowe płk Tomasz Kajzer objął w 1998 roku w Wydziale Żandarmerii Wojskowej w Łodzi. W 2000 roku został wyznaczony na stanowisko szefa Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego w Oddziale Żandarmerii Wojskowej w Łodzi. W latach 2002 – 2004 był szefem Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego w Mazowieckim Oddziale Żandarmerii Wojskowej. W międzyczasie realizował zadania szefa sekcji ŻW w PKW w Bośni i Hercegowinie. Służbę kontynuował w Komendzie Głównej Żandarmerii Wojskowej jako specjalista i starszy specjalista w Zarządzie Dochodzeniowo-Śledczym. W 2006 roku realizował zadania na stanowisku szefa Wydziału ŻW w Polskim Kontyngencie Wojskowym w Iraku. Po powrocie z misji płk Tomasz Kajzer został zastępcą komendanta Oddziału Żandarmerii Wojskowej w Lublinie. W 2007 roku oficer został mianowany na stopień pułkownika i wyznaczony na stanowisko komendanta Oddziału Żandarmerii Wojskowej w Bydgoszczy. Kolejne lata służby, 2008 – 2014, płk Tomasz Kajzer był szefem Oddziału Wewnętrznego i Ochrony Informacji Niejawnych i pełnomocnikiem ds. ochrony informacji niejawnych w Komendzie Głównej Żandarmerii Wojskowej. Kolejne 2 lata służby kierował Oddziałem Żandarmerii Wojskowej w Żaganiu. Od 2016 roku służył na stanowisku szefa Zarządu Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej.
14 lutego 2024 roku wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz wyznaczył płk. Tomasza Kajzera na stanowisko Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej.
Pułkownik Tomasz Kajzer był wielokrotnie odznaczany, m.in. Wojskowym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Brązowym Krzyżem Zasługi, złotym medalem „Za zasługi dla obronności kraju”, Medalem Srebrnym za Długoletnią Służbę i Gwiazdą Iraku.
https://www.wojsko-polskie.pl/kgzw/kontakt
zobacz również
Po incydencie Żandarmeria Wojskowa zatrzymała trzech żołnierzy, którzy oddali strzały ostrzegawcze. Aresztowani zostali zakuci w kajdanki, co wywołało falę oburzenia wśród ich kolegów. Prokuratura oskarżyła dwóch żołnierzy o przekroczenie uprawnień i narażenie życia innych osób, a także zawiesiła ich w czynnościach służbowych.
Wojskowi zorganizowali zbiórkę pieniędzy na prawników, gdyż, jak twierdzą, dowództwo nie było zainteresowane zapewnieniem im pomocy prawnej. W rezultacie morale w jednostce znacznie spadło, a wielu żołnierzy czuje się opuszczonych przez swoich przełożonych.
Jest reakcja ministra obrony narodowej
Sprawa wywołała również poruszenie w mediach społecznościowych. Politycy i komentatorzy wyrażają swoje oburzenie, zarzucając rządowi, że bardziej dba o nielegalnych imigrantów niż o polskich żołnierzy. Do sprawy odniósł się również minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
"Zatrzymanie żołnierzy oddających strzały alarmowe w kierunku atakujących migrantów jest nie do przyjęcia. Działania Żandarmerii Wojskowej wobec zatrzymanych zostaną bezwzględnie wyjaśnione. Żołnierze stojący na straży bezpieczeństwa państwa muszą być pewni, że procedury prawne ich chronią. Będę zawsze stał po stronie honoru 🇵🇱 żołnierzy." - napisał minister na serwisie X.
Incydent ten jest kolejnym przykładem napięć na polsko-białoruskiej granicy, gdzie od stycznia 2024 roku zanotowano już 17 tysięcy prób nielegalnego przekroczenia granicy. Polska oskarża Białoruś i Rosję o wykorzystywanie migracji jako narzędzia do destabilizacji Unii Europejskiej. Migranci, często pochodzący z Bliskiego Wschodu i Afryki, stają się pionkami w politycznej grze, szukając jednocześnie lepszego życia w Europie.
"Zatrzymanie żołnierzy oddających strzały alarmowe w kierunku atakujących migrantów jest nie do przyjęcia" - napisał na X minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, komentując doniesienia o zdarzeniu na granicy polsko-białoruskiej. Zapowiedział, że działania Żandarmerii Wojskowej wobec zatrzymanych "zostaną bezwzględnie wyjaśnione".
Żandarmeria Wojskowa zatrzymała trzech żołnierzy, którzy oddali strzały ostrzegawcze w kierunku napierających uchodźców. "Prokuratura oskarżyła dwóch z nich o przekroczenie uprawnień i narażenie życia innych osób" - podał Onet. Do zdarzenia miało dojść na przełomie marca i kwietnia.
Do sprawy odniósł się minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. "Zatrzymanie żołnierzy oddających strzały alarmowe w kierunku atakujących migrantów jest nie do przyjęcia. Działania Żandarmerii Wojskowej wobec zatrzymanych zostaną bezwzględnie wyjaśnione" - napisał na X.
"Żołnierze stojący na straży bezpieczeństwa państwa muszą być pewni, że procedury prawne ich chronią. Będę zawsze stał po stronie honoru polskich żołnierzy" - dodał.
Strzały na granicy polsko-białoruskiej
Jak donosi Onet, w trakcie zdarzenia żołnierze wystrzelili 43 pociski, a kiedy sytuacja została opanowana, do akcji wkroczyła Straż Graniczna. Jej funkcjonariusze - jak podał Onet - zawiadomili Żandarmerię Wojskową, która zjawiła się na granicy w miejscu, w którym padły strzały.
- Trzech chłopaków z kompanii wyprowadzono w kajdankach jak bandytów. Wobec dwóch z nich ruszyły postępowania, zostali zawieszeni. Wyszli z aresztu tylko dlatego, że w batalionie zrobiliśmy zrzutkę, żeby im prawnika załatwić, bo dowódca nie był zainteresowany, aby im w jakikolwiek sposób pomóc - relacjonuje polski żołnierz cytowany w Onecie.
Incydenty na granicy polsko-białoruskiej
Ze statystyk Straży Granicznej wynika, że rośnie liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski. Od początku maja było ich około 7,5 tysiąca, gdy w kwietniu blisko 3,4 tysiąca. Od początku roku było niemal 17 tysięcy takich prób.
W ostatnim czasie Straż Graniczna niemal codziennie informuje o agresywnych zachowaniach osób znajdujących się za stalową zaporą na granicy z Białorusią. Najczęściej chodzi o rzucanie w kierunku polskich służb kamieniami i gałęziami.
W poniedziałek funkcjonariusz SG doznał obrażeń głowy i trafił do szpitala po uderzeniu konarem. Stało się to podczas próby siłowego sforsowania granicy z Białorusi do Polski przez grupę migrantów niedaleko Białowieży.
O życie walczy też przebywający w szpitalu żołnierz, który przed tygodniem został raniony nożem przez migranta. Jego stan jest ciężki, ale stabilny.






