Policyjne „Archiwum X” zajęło się kradzieżą relikwii krzyża świętego w Lublinie. Są nowe poszlaki
Zaraz po kradzieży, sprawa ucichła i nikt złodziei nie ścigał.
Już przy okazji haniebnej napaści Grzegorza Rysia z Łodzi i rabina Boaz`a Pash´a zauważyliśmy, że żyd nie wdarłby się tak do tej Bazyliki, gdyby były tam relikwie Świętego Krzyża, bo żydzi boją się Krzyża, jaki i tym bardziej Krwi, która mogła się tam znaleźć.
Napaść żydowska na Bazylikę była zaplanowana od dziesięcioleci, bo Lublin jest przecież „małą” Jerozolimą i Bazylika powinna być zamieniona, jeśli już nie od razu na synagogę, to choćby przejściowo na dom modlitwy „zbór”. I do takiego zboru przypielgrzymował zbój żydowski rabin Boaz Pash przyprowadzony tam przez podobnego zbója Grzegorza Rysia podającego się za biskupa.
Tłumaczenie okoliczności, w jakich relikwiarz nie został zamknięty w sejfie, jest żenujące.
Dominikanie sami go ukradli lub wystawili umówionemu złodziejowi. Relikwiarz może też mieć znaczenie dla testów DNA, żydzi w USA i pracują na klonem Jeszua i ślady DNA mogły mieć dla nich duże znaczenie porównawcze.
Red: Gazeta Warszawska
+
33 lat temu z kościoła dominikanów w Lublinie ukradziono relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Do dziś ich nie odnaleziono. Pojawiły się jednak nowe poszlaki.