Biskup Strickland: Katolicy są niesłusznie oskarżani o antysemityzm za obronę nauczania Kościoła
Tekst jest, mówiąc oględnie, mało przekonujący i jako taki mógłby zostać pominięty bez komentarza.
Jednak gdy podobne argumenty są przedstawiane przez katolickiego biskupa, sprawa nabiera powagi i nie powinna pozostawać bez odpowiedzi.
Tekst — w naszej ocenie — jest skierowany przeciwko katolikom, nam szkodliwy, bo uważamy, że:
-
Nie należy wchodzić na ścieżkę rozumowania przeciwnika, zwłaszcza jeśli prowadzi ona do uproszczeń i odejścia od poszukiwania prawdy.
-
Z jakiego powodu mielibyśmy rezygnować z krytycznego stosunku (mowa nienawiści) wobec tych, których uznajemy za przeciwników, a którzy nie należą do kręgu naszych bliźnich?
Przecież nauki ewangeliczne odnoszą się do bliźnich, nawet niewiernych, heretyków, ale takich, którzy potencjalnie są, mogą być, przedmiotem nawrócenia. Żydzi zaś przedmiotem nawrócenia nie są, bo istota żydostwa polega właśnie na negacji Ewangelii i jest to jedyny korzeń żydowskiego bytu. Jak zatem byt może odrzucić swoją istotę?
-
Już uczniowie szkoły podstawowej uczą się, że nie należy używać terminów, których znaczenia się nie rozumie.
Jak zatem można potępiać „antysemityzm”, jeśli pojęcie to bywa różnie definiowane, a jego znaczenie nie jest jednoznaczne? Jednocześnie wiadomo, że zarzut ten niesie ze sobą określone konsekwencje.
Powstaje więc napięcie między odrzucaniem tego określenia a próbą jego definiowania.
W sytuacji, gdy nawet w debacie publicznej pojawiają się różne interpretacje tego pojęcia, szczególnie istotne staje się precyzyjne i odpowiedzialne posługiwanie się językiem.
Red. Gazeta Warszawska