BENITO MUSSOLINI: DOKTRYNA FASZYZMU

BENITO MUSSOLINI

DOKTRYNA FASZYZMU

 

LWÓW - 1935

NAKŁADEM FILOMATY, LWÓW, SYKSTUSKA 45

Z inicjatywy i pod redakcją Lektoratu języka włoskiego Uniwer­sytetu J. K. we Lwowie.

Przekład autoryzowany p. Stanisława Gniadka z udziałem p. Dr. Pauliny Sandauer.

Przejrzał Prof. Dr. Juljusz Kleiner, prof. zw. U. J. K.t członek Polskiej Akademji Literatury,

SKŁADAM SERDECZNE WYRAZY PODZIĘKI JEGO EKSCELENCJI BENITO MUSSOLINIEMU ZA ŁA­SKAWE POZWOLENIE NA PRZEKŁAD. DZIĘKUJĘ RÓWNIEŻ P. PROF. J. KLEINEROWI ZA JEGO CENNĄ I BEZINTERESOWNĄ WSPÓŁPRACĘ, ORAZ WYDAWCY HOEPLPEMU ZA ZRZECZENIE SIĘ SWYCH SŁUSZNYCH UPRAWNIEŃ.

DR. GINO LORENZ1 LEKTOR JĘZYKA WŁOSKIEGO U. J. K.

 

  Studjum to o doktrynie faszyzmu stanowi zasadnicza podstawę jakiegokolwiek studjum, czy historycznego, czy teore­tycznego, dotyczącego istoty i rozwoju myśli faszystowskiej i jej praktycznego zastosowania.

  Napisano je na żądanie Encyklopedji Włoskiej Trecca- ni'ego w celu pełnego i autentycznego wyjaśnienia terminu „Fa­szyzm" i ukazało się w tomie XIV., drukowanym w czerwcu 1932, a wydanym w iipcu tegoż roku.

  Rzecz dzieli się na dwie części (I — Idee podstawowe, II — Doktryna polityczna i społeczna). Część pierwsza została przedrukowana w „Popoło d’Italia" z dnia 11 czerwca; część druga w tym samym dzienniku z dnia 4 czerwca. Do części pierwszej autor dołączył szereg notatek przeznaczonych dla wydania książko­wego, które ukazało się łącznie z „Historją ruchu faszystowskiego" Joachima Volpe, znajdującą się w wymienionym już XIV tomie Encyklopedji, jako dodatek do artykułu Wodza. Publikacja ta sta­nowi część wydawnictwa Biblioteca dell* Enciclopedia Italiana {wyd. Treves, Treccani, Tumminełli, Medjolan 1933). Rzecz ta zo­stała nanowo opublikowana w VIII tomie definitywnego wydania „Pism i MÓw“ Benito Mussoliniego, Wyd. Ulrico Hoepli, Medjo­lan 1934—XII. Liczby w nawiasach odnoszą się do uwag umieszczo­nych przy końcu tej broszury.

Doniosłość tego studjum pojęto natychmiast nietylko w kołach czytelników włoskich, lecz w całym świecie i w wielu państwach pojawiły się natychmiast tłumaczenia i komentarze.

 

Idee podstawowe.

I

1. — Jak każda koncepcja polityczna o silnych podstawach, faszyzm jest formą działania i jest ideą, jest czynem zawierającym doktryną, i doktryną, która powstała z danego układu sił historycznych, która tkwi w nich nadal i działa od wewnątrz (1).

  Stąd też ma on formą, przystosowaną do warunków miejsca i czasu, lecz posiada również treść ideową, która go wznosi na poziom prawdy w sferze wyższych nad okoliczności dziejów myśli (2). Nie można osiągnąć duchowego wpływu na świat, jako wola ludzka opanowująca inną wolą, jeśli sią nie posiada zarówno pojęcia rzeczywistości przemijającej i szczegółowej, na którą trzeba od działywać, jak i rzeczywistości trwałej i powszech­nej, z której tamta czerpie swój byt i życie. Aby znać ludzi, trzeba znać człowieka, aby zaś poznać człowieka, trzeba znać rzeczywistość i jej prawa. Nie istnieje pojęcie państwa, któreby zasadniczo nie było pojęciem życia: pojęcie filozoficzne czy intuitywne, system idej, który rozwija się w konstrukcję logiczną, lub skupia się we wizję czy wiarę, to zawsze przynajmniej „in potentia" organiczna koncepcja świata.

2. — Taki faszyzm byłby niezrozumiały w wielu swoich objawach praktycznych, jako organizacja partyjna, jako system wychowawczy, jako dyscy­plina, gdyby się go nie rozpatrywało z punktu widzenia jego ogólnej koncepcji życia. Koncepcja to spirytualistyczna (3). Dla faszyzmu nie jest światem ten świat materjalny, który objawia się na po­wierzchni, a w którym człowiek jest jed­nostką odosobnioną, rządzoną prawem natural- nem, które instynktownie skłania go do życia, polegającego na egoistycznej i przelotnej rozkoszy. Człowiek faszyzmu jest jednostką, która jest naro­dem i ojczyzną, prawem moralnem, które skupia jednostki i pokolenia więzią tradycji i misji, która niweczy instynkt życia zamkniętego w ciasnem kole rozkoszy, aby stworzyć nakazem obowiązku życie wyższe, wyzwolone z granic czasu i przestrzeni: życie, w którem poprzez samozaparcie, poprzez poświęcenie swoich osobistych korzyści, poprzez samą śmierć urzeczywistnia to istnienie nawskróś duchowe, w którem tkwi jego wartość jako czło­wieka*

3. — Jest to więc koncepcja spirytualistyczna, pochodząca też z ogólnej reakcji wieku przeciw zwiotczałemu i materjalistycznemu pozytywizmowi XIX wieku.* Koncepcja antypozytywistyczna, ale pozytywna: nie sceptyczna ani agnostyczna, nie pesymistyczna ni biernie optymistyczna, jakiemi są naogół doktryny (bez wyjątku negatywne), umiesz­czające środek ciężkości życia poza człowiekiem, który przecież swą wolną wolą może i powinien stworzyć sobie swój własny świat. Faszyzm prag­nie człowieka czynnego i wszystkiemi swemi siłami zwróconego ku działaniu: chce, aby był on po męsku świadom trudności, które napotyka i gotów stawić im czoło. Pojmuje życie jako walkę, uwa­żając, że jest rzeczą człowieka zdobyć życie praw­dziwie godne człowieka, stwarzając dla jego budo­wania narzędzie (fizyczne, moralne, intelektualne) przedewszystkiem w sobie samym. Tak ma się rzecz z poszczególną jednostką, tak z narodem, tak z ludzkością (4). Stąd wysoka wartość kultury we wszystkich jej objawach (sztuka, religja, wiedza) (5) i niezmiernie wielkie znaczenie wychowania. Stąd też płynie wartość podstawowa pracy, którą człowiek zwycięża naturę i stwarza świat ludzki (ekonomiczny, polityczny, moralny, intelektualny).

4. — Pozytywna ta koncepcja życia jest oczy­wiście koncepcją etyczną. Ogarnia całą rzeczywi­stość, jakoteż działalność ludzką, która ją opano­wuje. Żaden czyn nie usuwa się z pod oceny mo­ralnej; niema na świecie niczego, coby można po­zbawić wartości, jaką zyskuje każde zjawisko w ze­spole celów moralnych. Dlatego życie w pojęciu faszysty jest poważne, surowe, religijne: całe wzniesione w świecie podtrzymanym moralnemi i o d p o w i e d z i a 1 n em i siłami ducha. Faszysta gardzi życiem „wygodnem“ (6).

5. — Faszyzm jest koncepcją religijną (7), oglą­dającą człowieka w jego immanentnym stosunku z prawem wyższem, z wolą objektywną, która stoi ponad poszczególną jednostką i wznosi ją do god­ności świadomego członka społeczności duchowej. Kto w religijnej polityce ustroju faszystowskiego ograniczył się do stanowiska względów czysto oportunistycznych, ten nie zrozumiał, że faszyzm pozatem że jest systemem rządzenia, jest też, i to przedewszystkiem, systemem myślenia.*

6. — Faszyzm jest koncepcją historyczną, w któ­rej człowiek jest tern czem jest li tylko w odnie­sieniu do procesu duchowego, w którym uczestni­czy w grupie rodzinnej i społecznej, w narodzie i w historji, do procesu, nad którym współpracują wszystkie narody. Stąd wielkie znaczenie tradycji we wspomnieniach, w języku, w obyczajach, w nor­mach życia społecznego (8). Poza historją człowiek jest niczem. Dlatego faszyzm sprzeciwia się wszyst­kim abstrakcjom indywidualistycznym o podłożu materjalistycznem w stylu XVIII wieku, jak rów­nież wszystkim utopjom i innowacjom jakobińskim. Nie wierzy w możliwość „szczęścia" na ziemi, jak tego pragnęli ekonomiści XVIII wieku i dlatego odrzuca wszystkie koncepcje teleologiczne, wedle których w pewnym okresie historji miałaby zaistnieć ostateczna ustalona forma życia rodzaju ludzkiego. Jest to równoznaczne z postawieniem się poza na- wiasem historji i życia, które jest ciągłą płynnością i stawaniem się. Pod względem politycznym faszyzm chce być doktryną realistyczną; w praktyce dąży do rozwiązania jedynie problemów, które się same historycznie nasuwają i które samorzutnie znajdują lub podsuwają własne rozwiązanie f9). Aby działać wśród ludzi jakoteż i w przyrodzie, trzeba wejść w ro­zwój rzeczywistości i opanować siły działające (10).

7. — Z punktu widzenia państwowości koncepcja faszystowska jest antyindywidualistyczną, staje wszakże na stanowisku jednostki, o ile ta utożsamia się z państwem, jako świadomość i jako wola po­wszechna człowieka w jego istnieniu historycz- nem (11). Przeciwny jest klasycznemu liberalizmowi, który powstał z konieczności przeciwstawienia się absolutyzmowi i wyczerpał swe zadanie historyczne z chwilą, gdy państwo zmieniło się w świadomość i wolę zbiorową. Liberalizm w interesie poszcze­gólnej jednostki przeczył państwu; faszyzm jest afirmacją państwa, uznając w niem prawdziwą rze­czywistość jednostki (12). I jeżeli wolność ma być atrybutem człowieka rzeczywistego, nie tej abstrak­cyjnej fikcji, o której myślał liberalizm indywidua­listyczny, faszyzm , stoi na stanowisku wolności. Jest za jedyną wolnością, którą można brać poważnie, za wolnością państwa i jednostki w państwie (13). Dlatego dla faszysty wszystko mieści się w pań­stwie, i poza państwem nie istnieje nic ludzkiego, ani duchowego, anitembardziejnie posiada jakiejkol­wiek wartości* W takiem pojęciu faszyzm jest to­talitarny, a państwo faszystowskie, jako synteza i zjednoczenie wszelkich wartości, daje sens wła­ściwy całemu życiu narodu, rozwija je i potęguje (14).

 8.— Poza państwem niema ani jednostek, ani grup (partyj politycznych, stowarzyszeń, syndyka­tów, klas) (15). Dlatego jest faszyzm przeciwny socjalizmowi, który zamyka ruch historyczny w skostniałej postaci walki klas i nie zna jedności państwowej, która stapia klasy w jedną rzeczywistość ekonomiczną i moralną; i z tego samego powodu sprzeciwia sięsyndykalizmowi kla­sowemu. Ale faszyzm chce, by w ramach państwa, normującego słuszne wymagania, z których wziął początek ruch socjalistyczny i syndykalistyczny, wymagania te zostały uznane i w pełni zdobyły znaczenie w systemie korporacyjnym interesów sharmonizowanych z jednością państwa (16).*

9. — Jednostki stanowią klasy wedle kategoryj interesów, stanowią syndykaty wedle zróżnicowa­nych sfer działania ekonomicznego we wspólnocie interesów, lecz są przedewszystkiem i nadewszystko państwem. Ono zaś nie jest liczbą jako suma jed­nostek tworzących większość narodu. 1 dlatego jest faszyzm przeciwny demokracji, która utożsa­mia naród z większą liczbą, ściągając go do niskiego poziomu większości (17); lecz jest czystszą formą demokracji, jeśli się naród pojmuje tak, jak być powinno, jakościowo a nie ilościowo, jako ideę potężniejszą, bo wyższą moralnie, bardziej zwartą, prawdziwszą, która urzeczywistni się w narodzie jako świadomość i wola niewielu, a nawet Jednego, a któryto ideał dąży do urzeczywistnienia się w świadomości i woli wszystkich (18). Wszystkich tych, którzy z praw przyrody i historji, z przyczyn etnicznych, czerpią rację utworzenia jednego na­rodu, krocząc po tej samej linji rozwoju i kształ­cenia ducha, jako jedna jedyna świadomość i wola. Nie rasa, ani też okolica geograficznie wyodręb­niona, lecz ród złączony historycznym rozwojem, mnogość zjednoczona ideą, która jest wolą istnie­nia i potęgi: świadomością swej istoty, osobo­wością (19).*

10. —Ta osobowość wyższego stopnia jest na­rodem, o ile jest państwem. Nie naród tworzy państwo, jak to twierdzi przestarzała koncepcja naturalistyczna, która służyła za podstawę publicy­styce państw narodowych XIX wieku. To wprost przeciwnie, państwo stworzyło naród. Ono to lud­ności, która uświadomiła sobie swą własną jedność moralną, dało wolę, a więc faktyczne istnienie. Prawo narodu do niepodległości wynika nie z ja­kiejś literackiej i idealnej świadomości własnej istoty, ani tem mniej z faktycznej sytuacji mniej lub więcej nieświadomej i bezwładnej, lecz z świadomości aktywnej, woli politycznej działającej i gotowej do wykazania własnego prawa; to jest z pewnego ro­dzaju państwa, będącego już w stanie stawania się. Państwo, jako powszechna wola etyczna, jest fak- tycznym twórcą prawa (20).

11. —Naród jako państwo jest rzeczywistością etyczną, która istnieje i żyje, o ile się rozwija. Zastój jest jego śmiercią. Dlatego państwo jest nietylko autorytetem, który rządzi wolą jednostek i nadaje jej formę i wartość życia duchowego, lecz jest ono również potęgą, która umie zamanifestować swą wolę nazewnątrz, zmuszając do uznania jej i uszanowania oraz wskazując czynem jej uniwer­salność we wszystkich koniecznych dla swego rozwoju pociągnięciach (21). Jest przeto organizacją i ekspansją, przynajmniej ,,in potentia". Jako takie może równać się z naturą woli ludzkiej, która w swym rozpędzie nie zna przeszkód i która urzeczywistnia się, wykazując swą własną nieskoń­czoność (22).*

12. — Państwo faszystowskie, najwyższa i najpo­tężniejsza forma osobowości, jest siłą, ale siłą duchową. Skupia ona wszystkie formy moralnego i intelektualnego życia człowieka. Nie może się więc ograniczyć do zwykłych czynności utrzymy­wania porządku i sprawowania opieki, jak tego chciał liberalizm. Nie jest prostym mechanizmem, który ograniczałby sferę domniemanych swobód indywidualnych. Jest formą i normą wewnętrzną, jest ujęciem w karby dyscypliny całego człowieka; przenika tak wolę jak i rozum. Jego zasada, oży­wiająca go centralna idea, najistotniejsze natchnie­nie osobowości ludzkiej, żyjącej we wspólnocie obywatelskiej, zstępuje do głębi i zagnieżdża się tak w sercu człowieka czynu, jak i myśliciela, tak artysty, jak i uczonego: ona, co jest duszą duszy.

13. — Faszyzm wreszcie jest nietylko prawo­dawcą i założycielem instytucyj, lecz wychowawcą i krzewicielem życia duchowego. Chce odnowić nie formy życia ludzkiego, lecz treść, człowieka, charakter, wiarę. I w tym celu pragnie karności i autorytetu, któreby zstąpiły w dusze i zdobyły w nich rząd niezaprzeczony. Przeto jest jego sym­bolem pąk rózg liktorskich, symbol jedności, siły i sprawiedliwości.

 

 

„Duce“, oraz (od lewej ku prawej) Itelo Balbo, Gen. Emilio De Bono, Cesare De Vecchi i Michele Bianchi, Kwadrumwirowie Marszu na Rzym (28 paźdź. 1922).

 

Doktryna polityczna i społeczna.

II.

1. —Gdy w odległym już dziś marcu 1919 roku na szpaltach Popolo dItalia zwołałem do Medjo- lanu pozostałych interwentystów1), którzy wzięli udział w wojnie i towarzyszyli mi do samego zało­żenia Faszystowskich oddziałów działalności re­wolucyjnej — co miało ‘miejsce w styczniu 1915 roku — nie było jeszcze wtedy w myślach moich żadnego sprecyzowanego planu doktryny. Przyno­siłem z sobą przeżyte doświadczenie tylko iednej doktryny, a mianowicie socjalizmu od lat 1903—4 aż do zimy 1914 roku — na przestrzeni lat około 10. Doświadczenie szeregowca* i dowódcy, ale nie doświadczenie wyznawcy doktryn. I w tym okresie doktryną moją była doktryna czynu. Doktryna socjalistyczna jednoznaczna i powszechnie uznana nie istniała już od 1905 r., gdy powstał w Niem­czech ruch rewizjonistyczny z Bernsteinem na czele, z drugiej zaś strony wytworzył się wśród wahań

Zwolennicy zbrojnego wystąpienia Włoch w wojnie świa­towej po stronie państw sprzymierzonych (przyp. red.).

dążności sprzecznych lewicowy ruch rewolucyjny, który we Włoszech nie wyszedł nigdy poza obręb frazesów, gdy na terenie socjalizmu rosyjskiego stał się przygrywką bolszewizmu. Reformizm, re­wolucjonizm, centryzm: przebrzmiały nawet echa tej terminologji, gdy przeciwnie w wielkiej rzece faszyzmu znajdziecie strugi płynące od Sorela, od Peguya, od Lagardella z Mouvement Socialiste i od kohorty syndykalistów włoskich, którzy w la­tach 1904—1914 we włoskie środowisko socja­listyczne, pozbawione już męskości i zachlorofor- mowane nierządem Giolitti ego, wnieśli pewną nową nutę dziełami takiemi, jak Pagine libere 01ivet- ti’ego, La Lupa Orana, Divenire sociale Hen­ryka Leone.

  W roku 1919, po ukończeniu wojny, socjalizm był już martwy jako doktryna; istniał jedynie jako uraza i specjalnie we Włoszech miał jeszcze jedną jedyną możliwość: represje skierowane przeciw tym, którzy chcieli wojny i którzy mieli za nią „odpokutować*1. Podtytuł Popolo (Tltalia brzmiał Dziennik kombatantów i wytwórców. Słowo „wytwórcy" było już wyrazem pewnego kierunku myślowego. Faszyzm nie wyhodował się na doktry­nie wypracowanej z góry, przy stoliku: powstał z potrzeby działania i był działaniem; nie był partją, lecz w czasie dwu pierwszych lat był prze- ciwpartją i ruchem. Nazwa, którą nadałem organi­zacji, ustaliła jej cechę. A przecież kto przeczyta z pożółkłych już pism tego okresu sprawozdanie z konstytutywnego zgromadzenia „Włoskich oddzia­łów walki"1), ten nie znajdzie doktryny, lecz cały szereg idej w zarodku, przewidywań, wskazówek, które oczyszczone z nieuniknionej rudy przypad­kowości, miały się potem, po kilku latach, rozwinąć .w szereg punktów doktrynalnych, czyniących z fa­szyzmu doktrynę polityczną samoistną w stosunku do wszystkich innych doktryn przeszłości i teraź­niejszości. Jeżeli burżuazja, powiedziałem wówczas, myśli, że znajdzie w nas gromochrony, to się myli. Musimy iść naprzeciw pracy... Chcemy przyzwy­czaić klasy robotnicze do zdolności kierowniczej, także i poto, by je przekonać, że niełatwo jest pchnąć naprzód przemysł lub handel... Będziemy zwalczać maruderstwo techniczne i duchowe... Gdy przyjdzie czas na objęcie rządu, nie powin* niśmy stchórzyć. Musimy iść w zawody; jeżeli rząd padnie, my będziemy tymi, którzy powinni zająć jego miejsce. Przypada nam prawo następstwa, ponieważ popchnęliśmy kraj do wojny i poprowa­dziliśmy go do zwycięstwa. Obecne przedstawi­cielstwo polityczne nie może nas zadowolić, chcemy

  1. ) T. zw. „Fasci (Tazione rivoluzionaria“, organizacja zało­żona przez Mussoliniego (przyp, red).

bezpośredniego przedstawicielstwa poszczególnych interesów... Możnaby zarzucić temu programowi, że nawraca do korporacyj. Mniejsza o to! Chciał­bym zatem, by zgromadzenie przyjęło postulaty syndykalizmu narodowego, z ekonomicznego punktu widzenia...

  Czy nie dziwne, że począwszy od pierwszego dnia na Piazza San Sepolcro [1]) rozbrzmiewa słowo ,,korporacja1+, które miało w toku Rewolucji ozna­czać jeden z tworów prawodawczych i społecznych, stojących u podstawy ustroju ?

2. — Lata, poprzedzające marsz na Rzym, były okresem, podczas którego konieczność działania nie pozwalała na dociekania lub wyczerpujące opracowania doktryny. Walczyło się po miastach i po wsiach. Dyskutowało się, lecz — co jest święt­sze i donioślejsze — szło się na śmierć. Umiało się umierać. Mógł być brak doktryn — pięknie wykończonych z podziałem na rozdziały i paragrafy, przyprawionych objaśnieniami, lecz zastępowało dok­trynę coś bardziej decydującego: wiara. Pomimo tego jednak każdy kto odświeża swe wspomnienia za pośrednictwem książek, artykułów, uchwał kon­gresu, przemówień dłuższych i krótszych, kto umie badać i wybierać, przekona się, że fundamenty doktryny zostały położone w czasach szalejącej I właśnie to są lata, w których i myśl faszy­stowska zbroi się, wysubtelnia, postępuje ku swej organizacji. Zagadnienia jednostki i państwa; za­gadnienia autorytetu i wolności; zagadnienia poli­tyczne i społeczne i najbardziej specyficznie naro­dowe; walkę przeciw doktrynom liberalnym, demo­kratycznym, socjalistycznym, masońskim, demago­gicznym prowadzono jednocześnie z „ekspedy­cjami karnemi“. Lecz ponieważ brakło „systemu", przeciwnicy odmawiali w złej wierze faszyzmowi wszelkiej zdolności do stworzenia doktryny, gdy tymczasem doktryna powstawała, chociaż chaotycz­nie, wprzód w postaci gwałtownej i dogmatycznej negacji, jak to bywa z wszystkiemi ideami, które się rodzą, później w charakterze pozytywnym kon­strukcji, która znajdowała kolejno w latach 1926, 1927, 1928, swe urzeczywistnienie w sprawach i w instytucjach ustroju.

  Faszyzm jest dziś jasno określony nietylko jako ustrój, ale też jako doktryna. Słowo to należy tak rozumieć, że dziś faszyzm, stosując swą krytykę do samego siebie i do innych, ma swój własny niezamącony punkt widzenia i własne ustosunko­wanie się — a więc i własny kierunek — wobec wszelkich zagadnień, które w dziedzinie faktów i w świecie myśli niepokoją narody świata.

3. — Faszyzm przedewszystkiem, o ile chodzi w ogólności o przyszłość i rozwój ludzkości, nie­zależnie od wszelkich rozważań, dotyczących poli­tyki bieżącej, nie wierzy w możliwość ani też w użyteczność wieczystego pokoju. Odrzuca więc pacyfizm, który ukrywa zrzeczenie się walki i upo­dlenie — w obliczu ofiary. Jedynie wojna wznosi do maksimum napięcia wszystkie siły ludzkie i zna­czy znamieniem szlachectwa narody, które mają odwagę stawić jej czoło. Wszelkie inne doświad­czenia są tylko namiastkami, które nie stawiają nigdy człowieka przed sobą samym w alternatywie życia i śmierci. Dlatego też doktryna, która wy­chodzi od postawionego zgóry postulatu pokoju, jest obca faszyzmowi; tak jak obce są duchowi faszyzmu, chociaż przyjmowane przezeń dla tej odrobiny korzyści, którą mogą przynieść w danych sytuacjach politycznych, wszystkie konstrukcje o charakterze międzynarodowo-zrzeszeniowym, któ­re, jak wykazuje historja, mogą rozwiać się, gdy pierwiastki uczuciowe, ideowe i praktyczne rozpę­tają burzę w sercu narodów. Tego ducha antypa- cyfistycznego faszyzm przenosi także w życie jed­nostek. Dumna dewiza skadrysów „drwię z tego“ *), wypisana na opaskach opatrunkowych, jest aktem

') Oryginalne harde motto faszystowskie „Me ne frego“ nie da się przetłumaczyć na język polski (przyp. red.).

filozofji nietylko stoickiej, kwintesencją doktryny nietylko politycznej: jest wychowaniem do walki, przyjęciem ryzyka, które w niej się mieści; jest nowym włoskim stylem życia. Tak faszysta afir- muje, kocha życie, nie zna samobójstwa i piętnuje w niem tchórzliwość, pojmuje życie jako obowią­zek, jako drogę wzwyż, jako zdobywanie: życie, które powinno być wzniosłe i pełne: przeżyte dla siebie, lecz przedewszystkiem dla innych, bliskich i dalekich, obecnych i przyszłych*

4. — Polityka „demograficzna" ustroju faszystow­skiego jest wynikiem tych przesłanek. 1 faszysta również kocha naprawdę swego bliźniego, lecz ten „bliźni" nie jest dla niego pojęciem mętnem i nie- uchwytnem: miłość bliźniego nie przeszkadza ko­niecznej surowości wychowawczej, a tern mniej zróżnicowaniu i uznawaniu dystansów. Faszyzm odrzuca ujmowanie wszystkich w ramiona; jakkol­wiek żyje we wspólnocie narodów cywilizowanych, zagląda im czujnie i nieufnie w oczy, obserwuje ich stany duchowe i przeobrażenia ich interesów i nie pozwala się wprowadzić w błąd pozorami zmiennemi i zwodniczemu

5. — Podobna koncepcja życia prowadzi faszyzm do tego, że jest on stanowczą negacją tej doktryny, która stworzyła podstawę t. z w. naukowego i mar­ksistowskiego socjalizmu: doktryny materjalizmu dziejowego, według którego historja cywilizacyj ludzkich tłómaczyłaby się jedynie walką interesów między różnemi grupami społecznemi i wymianą środków i narzędzi produkcji. Ze zmiany warunków ekonomicznych, jak odkrycia surowców, nowe me­tody pracy, wynalazki naukowe, mają swe zna­czenie, temu nikt nie przeczy, lecz absurdem jest twierdzić, że wystarczają do wyjaśnienia historji ludzkiej z wykluczeniem wszystkich innych czyn­ników: faszyzm wierzy jeszcze, wierzy zawsze w świętość i w bohaterstwo, to jest w czyny, w których nie działa żaden motyw ekonomiczny, bliski czy daleki. Przez zaprzeczenie materjalizmu dziejowego, dla którego ludzie byliby tylko sta­tystami historji, wyłaniającymi się i znikającymi na powierzchni fal, gdy tymczasem w głębi kłębią się i pracują prawdziwe siły kierownicze, przeczy się też walce klas, niezmiennej i niepowetowanej, bę­dącej naturalnym wynikiem tej ekonomistycznej koncepcji dziejów, a przedewszystkiem przeczy się, jakoby walka klas była głównym czynnikiem prze­mian społecznych. Z socjalizmu, ugodzonego w te dwie naczelne zasady jego doktryny, nie pozostaje nic poza uczuciowem dążeniem — starem jak ludzkość — do takiego współżycia społecznego, w którem ulżyłoby się cierpieniom i bólom najniż­szych warstw ludności. Lecz w tym punkcie fa­szyzm odrzuca pojęcie „szczęścia" ekonomicznego, które urzeczywistniłoby się socjalistycznie i prawie automatycznie w danym momencie rozwoju gospo­darki, zapewniając wszystkim maksimum dobrobytu. Faszyzm przeczy, jakoby „szczęście“ w materja- listycznem pojęciu było możliwe i pozostawia je ekonomistom pierwszej połowy osiemnastego wieku; przeczy więc równaniu: dobrobyt = szczęście, które zamieniłoby ludzi w zwierzęta, myślące tylko o jed- nem: a mianowicie o tern, by się wypaść i utuczyć, a temsamem doprowadzone do zwykłego i prostego życia wegetatywnego.

6. — Po socjalizmie, faszyzm w puch rozbija cały zespół ideologij demokratycznych i odrzuca je bądźto w ich teoretycznych przesłankach, bądźto w ich zastosowaniach czy urządzeniach praktycz­nych. Faszyzm przeczy temu, by liczba przez to tylko, że jest liczbą, mogła kierować społeczeń­stwami ludzkiemi; przeczy, by liczba ta mogła rządzić poprzez odbywające się perjodycznie obra­dy ; stwierdza nieusuwalną a płodną i dobroczynną nierówność ludzi, którzy nie mogą stać się równymi przez tak mechaniczny i zewnętrzny fakt, jakim jest powszechne prawo głosowania. Ustroje demo­kratyczne można zdefinjować jako takie, w których daje się od czasu do czasu ludowi złudzenie, że jest władcą, gdy faktycznie prawdziwą władzę dzierżą inne siły, niejednokrotnie nieodpowiedzialne i utajone. Demokracja jest ustrojem bez króla, lecz z wieloma królami, niekiedy bardziej eksklu­zywnymi, tyranizującymi i rujnującymi niż jeden król, chociażby był nawet tyranem. To wyjaśnia, dlaczego faszyzm, jakkolwiek ze względu na oko­liczności — przybrał przed rokiem 1922 postawę o charakterze republikańskim, wyrzekł się jej przed marszem na Rzym w tern przekonaniu, że kwestja form politycznych państwa nie jest dziś sprawą naczelną i że ze studjów nad szeregiem różnych współczesnych i minionych monarchij i współczes­nych i minionych republik wynika, iż monarchji i republiki nie można osądzić „sub specie aeter- nitatis**, lecz że są to formy, w których się uzew­nętrznia ewolucja polityczna, historja, tradycja i psychologja danego kraju. Otóż faszyzm prze­zwycięża antytezę „monarchja - republika", nad którą zastanawiał się tak długo demokratyzm, na pierwszą zrzucając winę wszystkich braków i broniąc drugiej jako doskonałości ustrojowej. Tymczasem okazało się, że są republiki do głębi reakcyjne i absolutystyczne, i monarchje, które przyjmują najśmielsze eksperymenta polityczne i społeczne*

 

  7.— „Prawda, wiedza — powiedział Renan, który miewał objawienia przedfaszystowskie, w jednej ze swych „Medytacyj filozoficznych** — są produk­tami ludzkości, ale chcieć prawdy wprost dla ludu i poprzez lud jest chimerą. Istnienie prawdy nie wymaga koniecznie, by wszyscy ją znali. W każ­dym razie, gdyby takie wtajemniczenie miało się dokonać, nie osiągnęłoby się go poprzez niską demokrację, która zdaje się koniecznie prowadzić do wytępienia wszelkiej trudnej kultury i wszelkiej wznioślejszej dyscypliny. Zasada, że społeczeństwo istnieje tylko dla dobrobytu i wolności jednostek, które wchodzą w jego skład, nie zdaje się zgadzać z planami natury, planami, w których wzięty jest w rachubę jedynie cały rodzaj, a poświęcona jed­nostka. Należy się bardzo obawiać, żeby ostatniem słowem tak rozumianej demokracji (z naciskiem zaznaczam, że można ją również rozumieć inaczej) nie był stan społeczny, w którymby zdegenero- wana masa nie miała innej troski, jak używanie bezecnych uciech człowieka pospolitego".

  Tyle Renan. Faszyzm odrzuca w demokracji absurdalne kłamstwo konwencjonalne o równości politycznej i przyjętą postawę nieodpowiedzialności zbiorowej i mit o szczęściu i o nieograniczonym postępie. Lecz jeśli demokracja może być rozu­miana inaczej, to jest: jeśli demokracja jest równo­znaczna z niewyrzucaniem ludu poza nawias państwa, faszyzm może być zdefinjowany przez autora tych slow, jako „demokracja zorganizowana, scentrali­zowana, poddana sile autorytetu".

8. — Wobec doktryn liberalnych faszyzm zaj­muje postawę bezwzględnej opozycji, zarówno w dziedzinie polityki, jak i w dziedzinie gospodarki. Nie trzeba jedynie dla celów polemiki bieżącej wyolbrzymiać znaczenia liberalizmu w wieku mi­nionym i z doktryny, która była jedną z licznych zakwitłych w tym wieku, robić religji ludzkości po wszystkie czasy obecne i przyszłe. Liberalizm był w rozkwicie tylko przez lat piętnaście. Powstał w r. 1830 jako reakcja przeciw Świętemu Przymierzu, któ­re chciało cofnąć Europę do epoki z przed r. 1789 i miał swój rok świetności w r. 1848, kiedy nawet Pius IX był liberałem. Potem natychmiast rozpoczął się upadek. Jeżeli rok 1848 był rokiem światła i poezji, rok 1849 był rokiem ciemności i tragedji. Republika rzymska została zabita przez inną re­publikę, republikę francuską. W tym samym roku Marx w słynnym Manifeście Komunistów ogłosił ewan* gelję socjalizmu. W roku 1851 Napoleon III wyko­nuje swój nieliberalny zamach stanu i panuje nad Francją aż do roku 1870, gdy zostaje strącony ruchem ludowym, ale w następstwie klęski wojennej, jednej z największych, o jakich wspomina historja. Zwycięzcą jest Bismarck, który nawet nie miał nigdy pojęcia o tern, co to religja wolności i ja­kimi posługiwała się prorokami. Jest to symptoma­tyczne, że naród o tak wysokiej kulturze, jak naród niemiecki, nie znał w zupełności przez cały XIX wiek religji wolności. Jest tylko jedno intermezzo. Reprezentowane jest ono przez to, co nazwano „śmiesznym parlamentem frankfurckimktóry trwał przez jeden sezon. Niemcy osiągnęły swą jedność narodową poza obrębem liberalizmu, przeciw libe­ralizmowi, która to doktryna wydaje się obcą duszy niemieckiej, duszy najistotniej monarchistycznej, gdy tymczasem liberalizm jest historycznym i lo­gicznym przedsionkiem anarchji. Etapami jedności niemieckiej są trzy wojny z lat 1864, 1866, 1870, prowadzone przez „liberałów" w rodzaju Moltkego i Bismarcka. Co się zaś tyczy zjedno­czenia Włoch, to liberalizm miał w niem udział absolutnie mniejszy od tego, co wnieśli Mazzini i Garibaldi, którzy nie byli liberałami. Bez inter­wencji nieliberała Napoleona nie bylibyśmy otrzy­mali Lombardji, a bez pomocy nieliberała Bismarcka pod Sadową i pod Sedanem najprawdopodobniej nie odzyskalibyśmy w r. 1866 Wenecji; w roku zaś 1870 nie bylibyśmy wkroczyli do Rzymu. Od 1870 do 1915 ciągnie się okres, w którym sami kapłani nowej wiary przyznają się do zmierzchu swej re- ligji, pobitej na głowę przez dekadentyzm w lite­raturze, przez aktywizm w praktyce. Przez akty- wizm: to znaczy przez nacjonalizm, futuryzm, fa­szyzm. Wiek „liberalny" po nagromadzeniu nieskoń­czonej ilości węzłów gordyjskich stara się je rozwikłać przez hekatombę wojny światowej. Nigdy żadna religja nie nakazała tak olbrzymiej ofiary. Czy bogowie liberalizmu spragnieni byli krwi ? Teraz liberalizm zabiera się już do zamykania podwoi swych pustych świątyń, ponieważ narody czują, że jego agnostycyzm w dziedzinie ekonomji, jego indyferentyzm w polityce i w moralności do­prowadziłyby, tak jak już doprowadziły, państwa do pewnej ruiny. Tem się tłumaczy, że wszystkie eksperymenty świata współczesnego są antylibe- ralne i jest nad wyraz śmieszne, chcieć je dlatego klasyfikować jako stojące poza ramami historji; jakgdyby historja była terenem łowieckim zastrze­żonym dla liberalizmu i jego profesorów, jakgdyby liberalizm był ostatecznem i niedającem się już przezwyciężyć słowem cywilizacji.

  9.— Faszystowska negacja socjalizmu, demo­kracji, liberalizmu, nie powinna jednak wywołać mniemania, jakoby faszyzm chciał cofnąć świat do tego, czem był przed rokiem 1789, który się ozna­cza jako pierwszy rok wieku demo-liberalnego. Nie cofa się wstecz biegu dziejów. Doktryna fa­szystowska nie wybrała De Maistre’a na swego proroka. Do przeszłości należy absolutyzm monarchiczny, jakoteż wszelkie bałwochwalcze uwielbianie Kościoła. Do przeszłości też należą przywileje feu­dalne i podział na kasty nieprzenikalne i nie ma­jące pomiędzy sobą łączności. Koncepcja autorytetu faszystowskiego nie ma nic wspólnego z państwem policyjnem. Partja, która rządzi totalitarnie naro­dem, to nowy fakt w historji* Niemożliwe są od­nośniki i zestawienia. Faszyzm wydobywa z gruzów doktryn liberalnych, demokratycznych, socjalistycz­nych te pierwiastki, które mają jeszcze wartość życiową. Zatrzymuje te, które możnaby nazwać zdobyczami historycznemi, odrzuca całą resztę, to jest koncepcję doktryny, dobrej dla wszystkich czasów i dla wszystkich narodów. Gdyby się nawet przyjęło, że wiek XIX-ty był wiekiem socjalizmu, liberalizmu, demokracji, nie znaczy to, że również i wiek XX-ty miałby być wiekiem socjalizmu, libe­ralizmu, demokracji. Doktryny polityczne przemi­jają, narody pozostają. Można sądzić, że jest to wiek autorytetu, wiek „prawicy", wiek faszystowski; jeżeli wiek XIX-ty był wiekiem jednostki (libera­lizm znaczy indywidualizm), można mniemać, że obecny ma być wiekiem „kolektywnym", a stąd wiekiem państwa. Jest zupełnie logiczne, że jakaś nowa doktryna może zużytkować żywotne jeszcze elementy innych doktryn. Żadna doktryna nie zro­dziła się z połyskiem całkowitej nowości, po raz pierwszy ukazanej oczom. Zacina doktryna nie może chełpić się absolutną oryginalnością. Jest związana, choćby tylko historycznie, z temi doktrynami co przeszły i z temi, które przyjdą. Tak naukowy socjalizm Marxa wiąże się z utopijnym socjalizmem Fourierów, Owenów, Saint-Simonów; tak liberalizm wieku XIX-go nawiązuje do całego ruchu oświe­cenia wieku XVIII. Tak doktryny demokratyczne łączą się z francuską Encyklopedją. Każda doktryna dąży do skierowania działalności ludzkiej ku okre­ślonemu celowi; lecz działalność ludzi wpływa na doktrynę, przekształca ją, dostosowuje ją do no­wych konieczności lub ją przezwycięża. Doktryna sama powinna więc być nie ćwiczeniem słownem, lecz aktem życia. W tern tkwi postawa pragma­tyczna faszyzmu, jego wola potęgi, jego pragnienie bytu, jego stanowisko wobec faktu „przemocy[2]++) i jego wartości.

  10.— Główną zasadą doktryny faszystowskiej jest pojęcie państwa, jego istoty, jego zadań, jego ce­lów. Dla faszyzmu państwo jest absolutem, wobec którego jednostki i grupy są czemś względnem. Jednostki i grupy dają się „pomyśleć11 o tyle, o ile istnieją w państwie. Państwo liberalne nie kieruje grą sił i rozwojem materjalnym i duchowym zbio­rowości, lecz ogranicza sią do zarejestrowania wy­ników ; państwo faszystowskie ma swoistą świado­mość, swoistą wolę; dlatego zwie się państwem „etycznem".

  W 1929 r. na pierwszem pięcioletniem zebra­niu przedstawicielstwa ustroju powiedziałem: „Dla faszyzmu państwo nie jest stróżem nocnym, który zajmuje się tylko osobistem bezpieczeństwem oby­wateli; nie jest nawet organizacją o celach czysto ittaterjalnych, jak zabezpieczenie pewnego dobro­bytu i względnie spokojnego współżycia społecz­nego, w którym to wypadku dla spełnienia celu wystarczyłaby rada administracyjna; nie jest też tworem wyłącznie politycznym bez związku z ma- terjalną i zróżniczkowaną rzeczywistością życia jednostek i narodów. Państwo, tak jak je pojmuje i urzeczywistnia faszyzm, jest faktem duchowym i moralnym, ponieważ konkretyzuje organizację po­lityczną, prawną, ekonomiczną narodu i taka orga­nizacja jest w swej genezie i w swym rozwoju prze­jawem ducha* Państwo jest poręczycielem bezpie­czeństwa wewnętrznego i zewnętrznego, lecz jest też strażnikiem i przekazicielem ducha narodu, w tej postaci, jak go wypracowały w ciągu wie­ków język, obyczaj, wiara. Państwo jest nietylko teraźniejszością, lecz jest też przeszłością, a nade- wszystko przyszłością. Państwo jest właśnie tem, co wykraczając poza ciasne granice istnień indy­widualnych, przedstawia immanentną świadomość narodu. Formy, w których się państwa wyrażają są zmienne, lecz trwa konieczność państwa. Ono to wychowuje obywateli w cnocie obywatelskiej, czyni świadomymi ich misji, zachęca do jedności; uzgadnia ze sprawiedliwością ich interesy; przeka­zuje zdobycze myśli w naukach, sztukach, w pra­wie, w umacnianiu solidarności ludzkiej; wznosi ludzi z elementarnego życia szczepu do najwyższego wyrazu potęgi, jakim jest mocarstwo; powierza wiekom imiona tych, którzy zmarli dla jego cało­ści lub dla posłuszeństwa jego prawom; wskazuje jako przykład i zaleca przyszłym pokoleniom do­wódców, którzy powiększyli go terytorjalnie i ge- njuszów, którzy go okryli chwałą. Gdy słabnie zmysł państwowy i przeważają dążności rozkładowe i odśrodkowe jednostek lub grup, społeczności narodowe chylą się ku upadkowi1+.

  11.— Od 1929 do dziś, powszechny rozwój ekonomiczno-polityczny wzmocnił jeszcze te po­zycje doktrynalne. Tem, co olbrzymieje jest pań­stwo. Tern, co może rozwiązać dramatyczne sprzecz­ności kapitalizmu jest państwo. Tego, co się na­zywa kryzysem, nie można rozwiązać inaczej ani­żeli przez państwo i w obrębie państwaGdzież są cienie Juljuszów Simonów, którzy w zaraniu liberalizmu głosili, że państwo powinno pracować nad tem, by stać się zbytecznem i by przygotować swą dymisję? Mac Cullochów, którzy w drugiej połowie zeszłego wieku twierdzili, że państwo powinno wstrzymywać się od nadmiernego rządzenia? I co powiedziałby wobec ciągłych wymaganych, nie­uniknionych interwencyj państwa w przełomach ekonomicznych Anglik Bentham, wedle którego przemysł powinien był żądać od państwa li tylko tego, by go zostawiło w spokoju, albo Niemiec Humboldt, którego zdaniem państwo „bezczynne" należy uważać za najlepsze? Prawdą jest, że druga fala ekonomistów liberalnych była mniej skrajna od pierwszej i już sam Smith otwierał — chociaż ostrożnie — bramę do interwencji państwa w ży­ciu gospodarczemu Jeśli ten, kto mówi: liberalizm, mówi: jednostka, to ten, kto mówi: faszyzm, mówi: państwo. Lecz państwo faszystowskie jest jedyne i jest tworem oryginalnym. Nie jest reakcyjnem, lecz rewolucyjnem, o tyle, o ile uprzedza rozwią­zanie określonych zagadnień powszechnych, a mia­nowicie tych, które gdzieindziej rozdrobnienie partyjne, przewaga parlamentaryzmu, nieodpowie­dzialność zgromadzeń umieszcza na płaszczyźnie politycznej, a coraz to liczniejsze i potężniejsze funkcje syndykalne, tak robotnicze, jak i przemy­słowe stawiają przez swe konflikty i porozumienia na płaszczyźnie ekonomicznej — rozwiązanie tych zagadnień, które na płaszczyznę moralną przenosi konieczność porządku, karności i posłuszeństwa wobec tych, co są moralnem sumieniem ojczyzny. Faszyzm chce państwa silnego, organicznego i spo­czywającego równocześnie na szerokiej podstawie ludowej. Państwo faszystowskie zagarnęło też spowrotem dla siebie dziedzinę gospodarki i po­przez instytucje korporatywne, społeczne, wycho­wawcze przezeń stworzone, zmysł państwa dociera aż do najdalszych odgałęzień — i, ujęte w kadry odnośnych organizacyj, krążą w państwie wszystkie siły polityczne, ekonomiczne i duchowe narodu. Państwo, spoczywające na miljonach jednostek, które je uznają, odczuwają, są gotowe do służenia mu, nie jest tyrańskiem państwem średniowiecz­nego władcy. Nie ma też nic wspólnego z abso- lutystycznemi państwami z czasów przed 1789 r. lub po r. 1789. W państwie faszystowskiem jed­nostka jest nie unicestwiona, lecz raczej pomno­żona, tak jak w pułku żołnierz jest nie pomniej­szony, lecz raczej pomnożony przez liczbę swoich towarzyszy. Państwo faszystowskie organizuje naród, lecz zostawia następnie jednostkom wystarczające pole ruchów : ograniczyło wolności nieużyteczne lub szkodliwe, a zachowało te, które są istotne. Rozstrzy­gać w tej dziedzinie nie może jednostka, lecz państwo.

  12.— Państwo faszystowskie nie pozostaje obojętnem wobec faktu religji wogóle i wobec tej poszczególnej pozytywnej religji, jaką jest katoli­cyzm włoski. Państwo nie ma teologji, lecz ma moralność. W państwie faszystowskiem religja jest uważana jako jeden z najgłębszych objawów ducha; jest więc nietylko szanowana, ale broniona i po­pierana. Państwo faszystowskie nie stwarza jakiegoś swego „BogaM, jak to chciał uczynić w pewnym momencie najskrajniejszych majaczeń Konwentu Robespierre, ani też nie stara się daremnie wyma­zać go z umysłów, jak to robi bolszewizm. Faszyzm szanuje Boga ascetów, świętych, bohaterów, a także Boga takiego, jakiego widzi i do jakiego się modli naiwne i pierwotne serce ludu.*

13. - Państwo faszystowskie jest wolą potęgi i panowania. Tradycja rzymska jest tu ideą siły. W doktrynie faszyzmu mocarstwo jest nietylko wyrazem terytorjalnym lub militarnym, czy han­dlowym, lecz duchowym lub moralnym. Można wyobrazić sobie mocarstwo, to jest naród, który przewodzi bezpośrednio lub pośrednio innym na­rodom, bez konieczności zdobycia nawet jednej pię­dzi ziemi. Dla faszyzmu dążenie do mocarstwowości to jest do eskspanzji narodowej, jest objawem ży­wotności; jego przeciwieństwo, czyli domatorstwo, jest oznaką upadku: narody, które powstają lub zmartwychwstają, są imperjalistycznemi, narody które giną, skłonne są do wyrzeczenia się wszy- st kie go.* Faszyzm jest doktryną najbardziej odpo­wiednią do reprezentowania dążeń i nastrojów narodu takiego jak włoski, który zmartwychwstaje po wielu wiekach zaniedbania i niewoli u obcych. Lecz mocarstwo żąda dyscypliny, zespolenia wy­siłków, obowiązku i ofiary; to wyjaśnia wiele szcze­gółów praktycznej dziełalności rządu i kierunek wielu sił państwa i surowość konieczną wobec tych, którzyby chcieli się przeciwstawić temu spon­tanicznemu i nieuniknionemu odruchowi Włoch w wieku XX, i to przeciwstawić się, głosząc prze­zwyciężone ideologje XIX w. odrzucone wszędzie, gdziekolwiek odważono się na wielkie ekspery­menty przeobrażeń politycznych i społecznych. Nigdy tak jak w tym momencie narody nie od­czuwały potrzeby autorytetu, drogowskazu, po­rządku. Jeżeli każdy wiek ma swą doktrynę, to tysiące objawów wskazuje, iż faszyzm jest doktryną obecnego wieku. Ze jest on doktryną życiową, tego dowodzi fakt, że wzniecił wiarę: że zaś wiara zdobyła dusze, wskazuje fakt, iż faszyzm miał swych poległych i swych męczenników.

 Faszyzm ma już w świecie powszechność wszy­stkich doktryn, które urzeczywistniając się, przed­stawiają pewien moment w historji ducha ludzkiego.

U Gooerno fascista vuole che si risalga nei secoli a trovare le tracce inconfondihiłi del genio ił a lian o. £ ąuesto il mo- numento piu grandioso di riconoscenza e d’orgoglio che ana generazione cosciente dei rinnovati destini del la Pairia ptio erigere alla gloria della stirpe. — MUSSOLINI, Roma, 19 febbraio, a. IX —Era fascista.

Rząd faszystowski chce, aby zzftrócono się w przeszłość w poszukiwaniu niezatartych śladów genjuszu włoskiego. Jest to najwspanialszy pomnik wdzięczności i dumy, który pokolenie świadome nowych przeznaczeń Ojczyzny może wznieść na chwałę szczepu — MUSSOLINI, Rzym, 19 lutego IX Ery faszystowskiej.

Słowa napisane przez J. E. Benito Mussoliniego dla pięknej i imponującej publikacji : „U Genio italiano nel mondo“ przez niego samego obmyślanej i pozostającej pod kierownictwem Włoskiego Ministerstwa Spraw Zagra­nicznych.

 

UWAGI DO CZĘŚCI PIERWSZEJ

1) „Otóż faszyzm włoski, pod grozą śmierci lub, co gorsze, samobójstwa, powinien stworzyć sobie „corpus doctrinae**. Nie będzie, nie powinna być ta doktryna koszulą Nessusa, któraby nas krępowała na wieki — po­nieważ jutro jest tajemnicze i nieprzewidziane — ale po­winna stanowić normę orjentacyjną naszej codziennej działalności politycznej i indywidualnej.

  „Ja sam, który je podyktowałem, jestem pierwszym, który przyznaje, że nasze skromne wytyczne programo­we — orjentacje teoretyczne i praktyczne faszyzmu — powinny być przejrzane, poprawione, rozszerzone, wzmo­cnione, ponieważ tu i ówdzie nadgryzł je ząb czasu. Wierzę, że zasadnicze jądro tkwi jeszcze zawsze w jego postulatach, które przez dwa lata służyły za sygnał zbiórki dla szeregów faszyzmu włoskiego; biorąc ten pierwotny zarodek za punkt wyjścia, czas przystąpić do dalszego, pełniejszego wypracowania samego programu.

  „W tem żywotnem dla faszyzmu dziele powinni ze szczególnym zapałem brać udział wszyscy faszyści wło­scy, specjalnie w tych okolicach, gdzie na mocy paktu lub bez niego udało się dojść do pokojowego współ­życia obydwu antagonistycznych ruchów.

  „To słowo jest trochę mocne; ale chciałbym, żeby w ciągu dwu miesięcy, które dzielą nas od „Zgromadze­nia Narodowego**, stworzono filozofję faszyzmu włoskie­go. Medjolan ze swą pierwszą szkołą propagandy i kul­tury zmierza do tego celu.

  „Nie chodzi tylko o przygotowanie elementów pro­gramowych, by na nich oprzeć mocno organizację tej partji, która będzie musiała niechybnie być ujściem ruchu faszystowskiego; chodzi także o to, aby zadać kłam bezsensownej bajce, że faszyzm obejmuje tylko elementy gwałtowne, a nie, jak to jest w rzeczywistości, także umysły niespokojne i medytatywne.

  „Ten nowy kierunek działalności faszystowskiej nie naraża na szwank — jestem o tem przekonany — owe­go wspaniałego ducha i temperamentu wojowniczości, która jest charakterystyczną cechą faszyzmu.

  „Wyposażyć umysł w doktryny i silne przekonania nie znaczy rozbrajać, lecz wzmacniać działalność i czy­nić ją coraz bardziej świadomą. Żołnierze, którzy wiedzą, zaco się biją, są zawsze najlepsi. Faszyzm może i powi­nien wybrać sobie jako hasło dwumian Mazziniego: Myśl i Czyn". (List do M. Bianchi 27. VIII. 1921, z okazji otwar­cia szkoły propagandy i kultury faszystowskiej w Me- djolanie; w Odezwach i proklamacjach. Medjolan. Libr. mtalia, 1929, str. 39).

  „Trzeba stworzyć kontakt pomiędzy faszystami, do­prowadzić do tego, by ich działalność była też działal­nością, opartą na doktrynie, działalnością ducha i my­śli...

  „Gdyby więc nasi przeciwnicy byli obecni na na- szem zebraniu, byliby się przekonali, że faszyzm nie jest tylko działaniem, że jest też myślą". (Na Radzie Naro­dowej Partji Faszystowskiej, 8. VIII. 1924, w tomie Nowa polityka Włoch. Wydanie czwarte. Medjolan, 1928, str. 316 — 17; teraz w definitywnem wydaniu HoeplPego, tom IV.)

  2)„Dzisiaj twierdzę, że faszyzm jako idea, doktry­na, realizacja jest uniwersalny: będąc włoskim w swych poszczególnych urządzeniach, jest powszechny duchem i nie może być inaczej. Duch jest powszechny z samej swej natury. Można przeto przewidzieć Europę faszystow­ską, Europę, która wchłonie w swe urządzenia doktryny i praktykę faszyzmu. Europę zatem, któraby rozwiązała w sensie faszystowskim problemat nowoczesnego Pań­stwa, Państwa XX wieku, bardzo różneg-o od Państw, jakie istniały przed 1789, lub jakie utworzyły się potem. Faszyzm odpowiada dziś wymaganiom o charakterze uniwersalnym. Rozwiązuje faktycznie potrójne zagadnie­nie stosunków pomiędzy Państwem a jednostką, pomię­dzy Państwem a grupami, pomiędzy źwykłemi ugrupowania­mi a grupami zorganizowanemu. {Odezwa na rok IX, do Kierownictw Federalnych, zebranych w Palazzo Vene- zia, 27 października 1930; w Przemówieniach z 1930 roku, Medjolan, Alpes, 1931, str. 211; wyd, Hoepli, tom VII. str. 230).

  3) „Temu procesowi politycznemu towarzyszy pro­ces filozoficzny: jeżeli prawdą jest, że przez cały wiek czczono materję, to dzisiaj duch zajmuje jej miejsce. W następstwie tego odrzuca się wszystkie typowe ob­jawy ducha demokratycznego: lekkomyślne niedocenianie trudności, brak przygotowania, brak indywidualnego zmysłu odpowiedzialności, uwielbianie liczby i tego tajem­niczego bóstwa, które się zwie „ludem*. Wszystkie twory ducha — zaczynając od tworów religijnych — stają na pierwszym planie, i nikt nie ośmiela się pozostawać na stanowiskach tego antyklerykalizmu, który przez wiele dziesiątek lat był na Zachodzie ulubionem zajęciem de­mokracji.

  „Gdy się mówi, że Bóg powraca, rozumie się to jako twierdzenie, że powracają wartości ducha*. {Do­kąd zdąża świat?, w Gerarchia, a. I, 1922, n. 3; w Eta­pach rewolucji faszystowskiej. Medjolan, Alpes, 1930, str. 34—35; wyd. Hoepli. II, str. 264).

  „Istnieje dziedzina, zastrzeżona dla rozważań nad ostatecznemi celami życia, raczej niż dla badań. Dlatego też, chociaż wiedza wypływa z doświadczenia, ostatecz­nie dochodzi do filozofji i mojem zdaniem jedynie filo­zofia może oświecić wiedzę i wznieść ją na poziom idei powszechnej. {Na Kongresie Naukowym xo Bolonji, 31 października 1926; w Przem. z r. 1926. Medjolan, Alpes, 1927, str. 368; wyd. Hoepli t. V.).

  „Aby zrozumieć ruch faszystowski, trzeba go roz­ważać w całej jego rozciągłości i głębi zjawiska ducho­wego. Przejawy jego materjalne były najpotężniejsze i najbardziej rozstrzygające, ale nie trzeba poprzestać na nich. Faszyzm włoski naprawdę nie był jedynie buntem politycznym przeciw rządom niedołężnym i nieudolnym, które pozwoliły na upadek powagi Państwa i groziły zatrzymaniem Włoch w pochodzie ku ich największemu rozwojowi, ale był on też buntem duchowym przeciw starym ideologjom, które podkopywały święte zasady religji, ojczyzny i rodziny, Zatem faszyzm, jako rewolu­cja duchowa jest bezpośrednim wyrazem narodu”. {Ode­zwa do ogółu angielskiego, 5 stycznia 1924; w Odezwach i proklamacjach, Medjolan, Libr. d*It., 1929, str. 107; wyd. Hoepli t. IV.).

  4) „Walka jest początkiem wszech rzeczy, ponieważ życie całe jest pełne sprzeczności: jest w niem miłość i nienawiść, biel i czerń, dzień i noc, dobro i zło, i do­póki te przeciwieństwa nie zniosą się wzajemnie i nie przejdą w stan równowagi, walka tkwić będzie zawsze w głębi natury ludzkiej jako ostateczne przeznaczenie.

  „A zresztą dobrze jest, że jest tak właśnie. Dziś może toczyć się walka wojenna, ekonomiczna, ideowa, ale dzień, w którymby się już nie walczyło, byłby dniem melancholji, kresu i ruiny. Otóż dzień ten nie nadejdzie. Właśnie dlatego, ponieważ historja przedstawia się jako zmieniająca się panorama.Gdyby się miało zamiar powrócić do ciszy, do pokoju i spokojności,trzebaby zwalczać obe­cne dążności współczesnego dynamicznego okresu. Trze­ba przygotować się na inne niespodzianki, na inne walki. 1 nie nastanie era pokoju, póki narody będą się odda­wać chrześcijańskiemu marzeniu o powszechnem brater­stwie i o podaniu sobie rąk poprzez oceany i góry. Ja osobiście nie wierzę zbytnio w te ideały, ale nie wyklu­czam ich, bo niewykluczam niczego". (Mowa w Polite- ama Rossetti w Trieście, 20 września 1920; w Przem. połit. Mediolan, druk. „Popolo d’Italia“, 1921, str. 107; wyd. Hoepli, t. II. str. 99).

   5) „Honor narodowy w tem upatruję, co narody wniosły w kulturę ludzkości". (E. Ludwig, Rozmowy z Mus- solinim. Medjolan, Mondadori, 1932, str. 199).

   6) „Nazwałem zaś tę organizację „Włoskie związki bojowe" („Fasci italiani di combattimento"). W tem sło­wie twardem i metalicznem mieścił się cały program fa­szyzmu, taki, o jakim marzyłem, taki, jakiego chciałem, taki, jaki urzeczywistniłem.

  „Jeszcze i dziś, towarzysze - programem jest: walczyć.

  „Dla nas faszystów życie jest walką ciągłą, nieustanną, którą przyjmujemy z wielką swobodą, z wielką odwagą, z konieczną nieustraszonością". (W Rzymie, z okazji VII. rocznicy założenia „Fasci", 28 marca 1926; w Przem. 1926, Medjolan, Alpes, 1927, str. 98; wyd. Hoepli, V.).

  „Otośmy znów wrócili do jądra filozofji faszystow­skiej. Gdy pewien filozof finlandzki prosił mię niedawno, abym mu określił w jednem zdaniu pojęcie faszyzmu, napisałem mu po niemiecku: „Jesteśmy przeciwnikami życia wygodnego". (E. Ludwig: Rozmowy z Mussolinim, Mondadori, 1932, str. 190).

   7) „Gdyby faszyzm nie był wiarą, jakżeby natchnął swych żołnierzy stoicyzmem i odwagą? Jedynie wiara, która osiągnęła wyżyny religijne, jedynie wiara może podszepnąć słowa, które wyszły z dawno pobladłych ust Fryderyka Florio. {Węzeł krwi. W Popolo d'Italia z 19 stycznia 1922, i w Diuturna, Medjolan, Alpes, 1929, str. 256; wyd. Hoepli, t. I. str. 272).

  8) „Tradycja jest spewnością jedną z największych sił duchowych narodów, ponieważ jest ciągłem i nie- przerwanem tworzeniem ich duszy". {Krótkie prelud- jum, w Gerarchia, r. I. 1922, n. 1, iw Czasach rewo­lucji faszystowskiej. Medjolan, Alpes, 1930, str. 13; wyd. Hoepli, t. II, str. 235).9

  9) „Nasz temperament sprawia, że w problemach oceniamy konkretny punkt widzenia, a nie ich ideologicz­ne i mistyczne Bublimacje. Dlatego odzyskujemy łatwo równowagę". (Aspekty dramatu, w Popolo ddtalia z 31 października 1917, i w Diutuma, Medjolan, Alpes, str. 86; wyd. Hoepli, t. I, str. 2/2).

  „Nasza walka jest niewdzięczniejsza, ale też pięk­niejsza, ponieważ zmusza nas do liczenia tylko na własne siły. Podarliśmy na strzępy wszystkie prawdy objawione, napluliśmy na wszystkie dogmaty, odrzuciliśmy wszystkie raje, wyszydziliśmy wszystkich szarlatanów — białych, czer­wonych, czarnych — którzy wystawiają na sprzedaż cu­downe zióła przynoszące „szczęście" rodzajowi ludz­kiemu. Nie wierzymy w programy, w schematy, w świę­tych, w apostołów: nie wierzymy przedewszystkiem w szczęście,, w zbawienie, w ziemię obiecaną1).

  „Nie wierzymy w jedno rozwiązanie — czyto eko­nomiczne, Czy polityczne, czyteż moralne — w prosto­linijne rozwiązanie zagadnień życiowych, ponieważ, o znakomici rybałci. wszystkich zakrystyj — życie nie jest prostolinijne i nie sprowadzicie go nigdy do odcin­ka zamkniętego w obrębie pierwszych potrzeb. (Navi~ gare necesse, w Popolo d’Italia, 1 stycznia 1920, i w Diu- turna, wyd. cyt. str. 223; wyd. Hoepli, t. II. str. 53).

  10) „Nie jesteśmy, ani nie chcemy być wiecznie nie­ruchomemu mumjami z obliczem zwróconem ku temu sa­memu horyzontowi, ani też nie chcemy zamknąć się za ciasnem ogrodzeniem przewrotnej bigoterji, gdzie się me­chanicznie przeżuwa formuły, odpowiadające modlitwom wyznawanych religij; ale jesteśmy ludźmi i to ludźmi ży­wymi, którzy Chcą się przyczynić, chociażby skromnie, do tworzenia historji". (Śmiałość w Popolo d’Italia, 15

1) Aluzja specjalnie pod adresem stronnictw przewroto­wych. między innemi też do partji t. zw. popolarów, która posłu­giwała się hasłami religijnemi w celach demagogicznych (przyp. red.)

listopada 1914, i w PiuŁurną, wyd. cyt. str. . 11; wyd. Hoepli, t. I. str. 8).

  „Operujemy walorami moralnemi i tradycjonalnemi, zaniedbanemi i wzgardzonemi przez socjalizm; ale prze- dewszystkiem duch faszystowski ucieka od tego wszy­stkiego, co jest dowolnie zahipotekowane na tajemni­czej przyszłości**. (Po dwu latach, w Popolo d'Italia, 23 marca 1921, i w Diuturna, wyd. cyt. str. 242; wyd, Hoe­pli, t. II. str. 153).

  „Wobec słów i pojęć, które przyczepiają się do nich z prawej i lewej strony, słów i pojęć konserwatywnych i odrodzeniowych, tradycyjnych i postępowych, nie cze­piamy się rozpaczliwie przeszłości jako ostatniej deski ratunku, ani też nie rzucamy się na oślep w zwodnicze mgły przyszłości". (Krótki wstęp (1922),' wyd. cyt,, w Etapach rewolucji faszystowskiej. Medjolan, Alpes, 1930 str. 14; wyd. Hoepli t. II. str. 236).                                                   \

  „Negacja, wieczny bezruch, to zatracenie. Jestem rzecznikiem ruchu. Jestem tym, który wprzód kroczy w marszu". (E. Ludwig, Rozmowy z Mussolinim, wyd. cyt., str. 204).

  11) „Jesteśmy pierwsi, którzy w obliczu demoliberalnego indywidualizmu stwierdzili, że jednostka istnieję o tyle tylko, o ile jest w państwie i podporządkowana koniecżnościom państwa, i że w miarę jak społeczność przybiera coraz bardziej złożone formy, wolność jedno­stki coraz bardziej się kurczy". (Podczas wielkiego ra­portu faszyzmu, 14 wrz. 1929; w z >. /929. Medjo* lan, Alpes, 1930, str. 280; wyd. Hoepli, t. VII. str. 147)-

  „Pojęcie państwa wzrasta w świadomości Włochów, którzy czują, że li tylko państwo jest niezastąpionym po­ręczycielem ich jedności i ich niepodległości; że jedynie państwo przedstawia ciągłość ich rodu i. ich- historji w przyszłości! “ (Odezwa na rok VIII, 25 października 1929; i b. str. 300; wyd. Hoepli. T. VII str. 152).

  „Jeśli w ośmdziesięciu latach ubiegłych osiągnęli- my tak imponujące postępy, zastanówcie się, a możecie przypuścić i przewidzieć, że w najbliższych pięćdziesię­ciu czy ośmdziesięciu latach droga, jaką przebędą Wło­chy, te Włochy, w których czujemy tyle potęgi, tyle so­ków życiodajnych, będzie naprawdę wspaniała, szczegól­nie jeśli potrwa zgoda wszystkich obywateli, jeśli pań­stwo i nadal będzie rozjemcą w sporach politycznych i społecznych, jeśli wszystko będzie w państwie, a nic poza państwem, ponieważ dziś nie można sobie wyo­brazić jednostki poza obrębem państwa, chyba że była­by to jednostka w stanie pierwotnym, mogąca domagać się dla siebie tylko samotności i piasków pustyni". (Prze­mówienie w Senacie 12 maja 1928; w Przem. z r. 1928, Medjolan, Alpes, 1929, str. 109; wyd. Hoepli, t, VI).

  „Faszyzm zwrócił państwu jego suwerenną aktyw­ność, wymagając znowu, wbrew wszelkim partykulary­zmem klasowym i zawodowym, jego absolutnej wartości etycznej; zwrócił rządowi państwa, sprowadzonemu do roli narzędzia wykonawczego zgromadzeń wyborczych, jego godność przedstawiciela osobowości państwa i peł­nię władzy rządzącej; uwolnił administrację od nacisku wszelkich stronniczości i wszelkich interesów". (Na Ra­dzie Stanu, 22 grudnia 1928; ib. str, 358; wyd. Hoepli, t. VI).

  12)„Niech też nikomu nie wpadnie na myśl odma­wiać państwu faszystowskiemu jego charakteru moral­nego, ponieważ wstydziłbym się przemawiać z tej try­buny, gdybym nie czuł, że jestem przedstawicielem siły moralnej i duchowej państwa. Czemby było państwo, gdyby nie posiadało swego własnego ducha, swej wła­snej moralności, będącej tern, co użycza siły jego pra­wom, i dzięki czemu udaje mu się uzyskać posłuszeństwo obywateli?

   „Państwo faszystowskie żąda uznania bez za­strzeżeń swego charakteru etyczności: jfest katolickie, ale jest faszystowskie, jest przedewszystkiem i wyłącznie i najistotniej faszystowskie. Katolicyzm je uzupełnia i przyznajemy to otwarcie, lecz niech nikt sobie nie wmawia, że pod pozorem filozoficznym i metafizycznym będzie nam bruździł w kartach". (Przem. w Izbie Posłów, 13 maja 1929; Umowy Laterańskie, Rzym, Libreria del Littorio, 1929, str. 106; wyd. Hoepli, t. VII. str. 105).

.. państwo, świadome swego posłannictwa i bę­dące przedstawicielem narodu kroczącego naprzód, pań­stwo, przetwarzające ten naród ciągle, nawet w jego wyglądzie fizycznym. Do tego narodu musi państwo przemawiać w wielkich słowach, poruszać wielkie idee i wielkie zagadnienia, a nie zajmować się wyłącznie zwykłą administracją". (Ib. str. 107; wyd. Hoepli, t. VII. str. 105).

  13)„Pojęcie wolności nie jest czemś absolutnem, bo w życiu niema niczego absolutnego. Wolność nie jest prawem, jest ona obowiązkiem. Nie jest rozszerzeniem, lecz zdobywaniem; nie jest zrównaniem, lecz przywilejem. Pojęcie wolności zmienia się z biegiem czasu. Istnieje wolność w czasie pokoju, która nie jest już wolnością w czasie wojny. Istnieje wolność w czasie bogactwa, na którą nie można pozwolić w epoce niedostatku". (W V. rocznicę założenia Fasci, 24 marca 1924; w tomie Nowa polityka Włoch, III Przem, z r. 1924. Medjolan, Alpes, 1925, str. 35; wyd. Hoepli, t. IV).

  „W naszem państwie nie brak jednostce wolności. Posiada ją w większej mierze niż człowiek osamotniony; dzięki temu, że państwo się nią opiekuje, stanowi cząstkę państwa. Natomiast człowiek osamotniony jest bez­bronny". (E. Ludwig, Rozmowy z Mussolinimt wyd. cyt., str. 129).

  14) „Dziś zwiastujemy światu stworzenie potężnego jednolitego państwa włoskiego od Alp aż po Sycylję, a wyrazem tego państwa jest demokracja głęboko zako­rzeniona, zorganizowana, jednolita, w której to demo­kracji lud obraca się swobodnie, ponieważ, panowie, albo wpuścicie lud do cytadeli państwa, a będzie jej bronił, albo znajdzie się poza jej obrębem i przypuści do niej szturm". (W Izbie Posłów, 26 maja 1927; w z r. 1927, wyd. cyt. str. 159; wyd. Hoepli t. VI).

„W ustroju faszystowskim jedność wszystkich klas, jedność polityczna, społeczna i moralna narodu włoskiego urzeczywistnia się w państwie i tylko w państwie faszy- stowskiem“. (W Izbie Posłów 9 grudnia 1928, wyd. cyt. str. 333; wyd. Hoepli t. VI.).

  15) „Stworzyliśmy jednolite państwo włoskie. Po­myślcie, że od czasów imperjum Włochy nie były już więcej jednolitem państwem. Stwierdzamy tu uroczyście raz jeszcze naszą doktrynę w odniesieniu do państwa; stwierdzam tu znowu niemniej energicznie moją formułę z przemówienia w Medjolańskiej „Scala": „Wszystko w państwie, nic przeciw państwu, nic poza państwem". (W Izbie Posłów, 26 maja 1927; w z r. 1927, wyd. cyt., str.; 157; wyd. Hoepli, t. VI).

  16) „To znaeży, że żyjemy w państwie, które kon­troluje wszystkie siły, nurtujące w łonie narodu. Kontro­lujemy siły polityczne, kontrolujemy siły gospodarcze, jesteśmy więc w pełni korporatywnego państwa faszy­stowskiego ....

  „Przedstawiamy w świecie nową zasadę, uosabiamy czystą, kategoryczną, ostateczną antytezę całego świata demokracji, plutokracji, masonerji, jednem słowem całego świata nieśmiertelnych zasad z r. 1789". {Podczas insta­lacji nowego Narodowego Dyrektorjum Partji 7 kwietnia 1926; Przem. z r. 1926, wyd. cyt., str. i20; wyd. Hoe­pli, t. V).

  „Ministerstwo Korporacyj nie jest organem biuro­kratycznym i nie chce nawet zastąpić organizacyj syn- dykalnych w ich działalności, która musi być samodzielna, skierowana ku zaszeregowaniu, selekcji, usprawnieniu swych członków. Ministerstwo Korporacyj jest organem, dzięki któremu, w centrum lub na peryferji urzeczywistnia się korporacja integralna, urzeczywistnia się równowaga interesów i sił świata gospodarczego. Urzeczywistnienie to możliwe, ale na terenie państwa, ponieważ tylko pań­stwo wznosi się ponad sprzeczne interesy poszczegól­nych jednostek i grup, by uzgodnić je dla wyższego celu; urzeczywistnienie to ułatwione zostaje dzięki fak­towi, że wszystkie organizacje gospodarcze, uznane, zagwarantowane, wzięte w opiekę w państwie korpora- tywnem, żyją w wspólnym kręgu faszyzmu, to znaczy przyjmują teoretyczną i praktyczną koncepcję faszyzmu**. (Podczas inauguracji Ministerstwa Korporacyj, 31 lipca 1926; w Przem. z r. 1926, wyd. cyt., str. 250; wyd. Hoe­pli, t V).

  „Założyliśmy państwo korporatywne i faszystowskie, państwo społeczności narodowej, państwo skupiające, kon­trolujące, harmonizujące i uzgadniające interesy wszyst­kich warstw społeczeństwa, które wiedzą, że są w rów­nej mierze pod jego opieką. 1 gdy przedtem, za czasów ustroju demoliberalnego, masy pracujące odnosiły się do państwa z nieufnością, były poza obrębem państwa, były przeciwko państwu, uważały państwo za nieprzyja­ciela w każdym dniu i każdej godzinie, niema dziś Włocha, któryby pracował, a nie domagał się swego miejsca w korporacjach, w federacjach, któryby nie prag­nął być żywą komórką tego wielkiego, niezmierzonego żywego organizmu, jakim jest narodowe korporatywne państwo faszystowskie**. (W IV. rocznicę Marszu na Rzym, z balkonu Palazzo Chigi, 28 października 1926; Ib. str. 340; wyd. Hoepli, t. V).

  17) „Wojna była „rewolucyjną" w tym sensie, ie zlikwidowała — wśród strumieni krwi — wiek demokracji, wiek liczby, większości, ilości". (Dokąd zdąża świat?; w Gierarchia, 1922, i w Epoki rewolucji faszystowskiej, wyd. cyt., str. 37; wyd. Hoepli, t. II, str. 265).

  18) uwagę 13.

  19)„Rasa — to kwestja uczucia, a nie rzeczywistość; jest w niej 95% uczucia'*. (E. Ludwig, Rozmowy z Mussolinim, str. 75).

  20) „Naród istnieje o tyle, o ile jest ludem. Lud wznosi się o tyle, o ile jest liczny, pracowity i ujęty w karby porządku. Potęga jest wynikiem tego podsta­wowego trójmianu". (Na Walnem Zebraniu Rządu, 10 marca 1929; w z r. 1929, wyd. cyt., str. 24; wyd. Hoepli, t. VII, str. 14).

  „Faszyzm nie przeczy państwu; twierdzi, że nie można sobie wyobrazić społeczności obywatelskiej, na­rodowej czy monarchicznej inaczej jak tylko pod posta­cią państwa". {Państwo, Anty-Państwo, Faszyzm); w Gie- rarchia, 25 czerwca 1922, i w Epokach rewolucji faszy­stowskiej, wyd. cyt. str. 94; wyd. Hoepli, t. U, str. 294).

  „Dla nas Naród jest przedewszystkiem duchem, a nie tylko terytorjum. Istniały państwa, które posiadały niezmierzone obszary i nie pozostawiły żadnego śladu w historji ludzkości. Nie jest tylko liczbą, ponieważ istniały w historji państwa bardzo małe, mikroskopijne, które pozostawiły po sobie w sztuce i filozofji dokumenty pamiętne i wiecznotrwałe.

  „Wielkość Narodu jest wykładnikiem wszystkich tych cnót, wszystkich tych warunków. Naród jest wielki, gdy w rzeczywistość przelewa siłę swego ducha". (Mowa w Neapolu, 24 października 1922; Przem. rewolucyjne. Medjolan, Imperia, 1923, str. 58; wyd. Hoepli, t. II, str. 346).

  „Chcemy sprawić, by Naród był jednolity w suwe- rennem państwie, które jest ponad wszystkimi i może być przeciw wszystkim, ponieważ przedstawia moralną ciągłość narodu w historji. Bez Państwa niema Narodu. Istnieją tylko skupienia ludzkie, podległe wszystkim roz­kładom, które może im historja narzucić". (Na Radzie Narodowej Paitji Faszystowskiej, 8 sierpnia 1924; Nowa polityka Włoch; 4-te wyd., Medjolan, Alpes, 1928, str.. 3i9; wyd. Hoepli, t. IV),

  21) „Myślę, że .. jeśli chcą żyć, muszą roz­winąć pewną wolę potęgi; inaczej wegetują i żyją mar­nie i pójdą na łup narodu silniejszego, rozwijającego mocniej tę wolę potęgi**. (Przem. w Senacie, 28 maja 1926, w Przem. z r. 1926, wyd. cyt.; wyd, Hoepli, t. V).

 22) „To faszyzm przekształcił charakter Włochów, zdzierając z naszych dusz wszelki nieczysty żużel, har­tując go do wszelkich ofiar, dając obliczu włoskiemu jego prawdziwy wygląd siły i piękności". (Przem. w Pizie, 25 maja 1926, w z r. 1926, wyd. cyt., str. 193; wyd. Hoepli, t. V).

  „Jest na czasie wyjaśnić wewnętrzny charakter, głę­bokie znaczenie Poboru faszystowskiego. Nie jest li tylko ceremonją, lecz bardzo ważnym momentem w tym systemie wychowawczym i w tern zupełnem, integralnem przygo­towaniu człowieka włoskiego, które Rewolucja faszy­stowska uważa za jedno z podstawowych i zasadniczych zadań państwa, a nawet za najbardziej podstawowe. Gdy państwo go nie spełnia, lub godzi się na to, by czynić je przedmiotem dyskusji jakiejkolwiek, naraża poprostu na szwank swoje prawo istnienia**. (W Izbie Posłów, 38 maja 1928; w Przem, z r. 1928, wyd, cyt., str. 68; wyd. Hoepli, t. VI).

 

[1] Plac publiczny w Medjolanie, gdzie 23 marca 1919 r. odbyło się konstytutywne zebranie „Faszystowskich oddziałów walki+1 (przyp, red.).

[2] Aluzja do poglądów Sorela ma znaczenie „przemocy" (uiohace) (przyp. red.).


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location