W 1903 roku, gdy na niego padła większość głosów na konklawe, świat nie był jednak gotów na papieża, który pochodził z kraju, którego nie ma na mapach. Jego pochodzenie zostało starannie zatuszowane. Dopiero kilkadziesiąt lat później czymś do przyjęcia, a wręcz czymś normalnym stał się wybór, kolejno, Polaka, Niemca, Argentyńczyka… – taką wersję wydarzeń coraz częściej spotkać można wśród ludzi zajmujących się bliżej historią Kościoła. Tym bardziej, że Pius X to nie był ktoś, kto tylko przemknął się przez dzieje Kościoła; przeszedł on do historii jako ten, który wydał bezwzględną walkę najbardziej niebezpiecznej herezji, modernizmowi. Dziś jest z kolei kimś chyba najbardziej zapomnianym.