Czy śledziła go w poszukiwaniu japońskiego wywiadu (ich pokojówka, która nie mieszkała w domu, ale przychodziła codziennie, byłaby idealną posłańczynią), Amerykanin nigdy się nie dowiedział, ale to nie miało znaczenia. Będąc, jak już wspomniałem, człowiekiem niezwykle inteligentnym, zdał sobie sprawę, że na moment dostrzegł duszę wielkiej rasy.
Naród można poznać również po czynach. Jesteśmy Aryjczykami, którzy potrafią myśleć beznamiętnie; potrafimy docenić wielkie osiągnięcia i z szacunkiem salutować dzielnym i walecznym wrogom. Uznanie Japończyków za „honorowych Aryjczyków” przez Hitlera nie było jedynie zręcznym słownictwem używanym w dyplomacji do naciągania tymczasowego sojuszu dla wspólnego celu. Opierało się na twardych faktach. Japończycy, jako jedyni spośród wszystkich innych ras, wykazali się taką jakością umysłu, która pozwoliła im nie tylko przyswoić sobie naukę i technologię, będące unikatowym dziełem naszej rasy, ale także kontynuować i rozwijać naszą pracę. Pisarze, których dziś niepokoją osiągnięcia Japończyków, byliby zdumieni, widząc, jak wiele z tego, co piszą, przewidział w 1936 roku Anton Zischka w swojej książce „ Japan in der Welt, die japanische Expansion seit 1854”, opublikowanej przez Goldmanna w Lipsku i szeroko rozpowszechnionej w Niemczech, mimo że otwarcie kwestionowała ona znaczną część polityki Hitlera. {przypis 17} Zischka wykorzystał fenomenalne osiągnięcia Japonii jako podstawę do badania względnej efektywności gospodarki leseferystycznej narodów europejskich w porównaniu z narodowo zjednoczoną i ukierunkowaną gospodarką Japonii. Nie brał pod uwagę wrodzonych różnic rasowych, ale zastanawiał się, dlaczego nasze narody pozwoliły na rozwój Japonii, i więcej niż sugerował, że cała nasza rasa już wtedy stała przed kluczową decyzją, która mogła zadecydować o jej przyszłości. O problemie organizacji gospodarczej powiedział: „Dass wir es rechtzeitig studieren, mag über Lebenstragen der weissen Rasse entscheiden” (podkreślenie własne). Nie przewidywał wojny z Niemcami, którą planowali wówczas zdrajcy w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, ale widział, że Rosja Sowiecka i Stany Zjednoczone były w rzeczywistości sprzymierzone przeciwko Japonii, próbując ją okrążyć i mogą ją zaatakować w niedalekiej przyszłości. {koniec przypisu 17} Byłoby nieracjonalne zaprzeczać, że Japończycy stanowią wyjątek od wielu uogólnień na temat ludów niearyjskich.
Termin „honorowy Aryjczyk” dostrzegał podobieństwo, które jest nie mniej moralne niż intelektualne. Niezależnie od wyjaśnienia rasowego i pomimo wielkich różnic genetycznych, Japończycy są obcym narodem, którego cechy moralne z całą pewnością budzą nasz szacunek. Chociaż bushido, kodeks kasty wojowników, różni się pod wieloma względami od naszej rycerskości, jest to wysoki standard osobistego honoru, taki, jaki nasza rasa instynktownie podziwia i wysoko ceni, zanim nasza męskość została zgniła przez duchowy trąd. My, nie mniej niż Japończycy, spontanicznie podziwiamy Czterdziestu Siedmiu Roninów, których oddanie jest opiewane w Wiernych Johna Masefielda ; ich heroiczna lojalność przypomina nam to, co Tacyt mówi nam o comitatusie wodza teutońskiego lub o słowach i czynach Wiglafa w Beowulfie. Nasza rodzima aryjska (w odróżnieniu od chrześcijańskiej) moralność podnosi nas na duchu, gdy słyszymy o dzielnych ludziach, dla których cnoty rycerskie znaczą więcej niż samo życie. I choć praktyka seppuku wydaje się nam nadmiernie i przesadnie ascetyczna, nasza rasowa psychika wciąż wie, że śmierć zmywa hańbę i że żadne prawo nie jest bardziej niezbywalne niż prawo człowieka do własnego życia, które może być ograniczone jedynie obowiązkiem, który człowiek przyjął i musi honorowo wypełnić, zanim będzie mógł swobodnie dysponować tym, co jest jego niezbywalne.
Musimy podziwiać wielkie osiągnięcia Japonii w jej zdumiewającym, choć przedwczesnym, wysiłku zdobycia dla siebie wielkiego imperium w Azji oraz energię i męstwo, z jakimi walczyła w wojnie na Pacyfiku, którą jej narzuciliśmy. To prawda, że jeńców wojennych traktowano z wielkim okrucieństwem, ale Amerykanie, którzy odrzucili wszelkie konwencje, za pomocą których cywilizowane narody Zachodu próbowały złagodzić okropności wojny, nie mają prawa się na to skarżyć; powinni raczej czerpać satysfakcję z precedensów, które sami ustanowili: w następnej wojnie nie będzie jeńców.
Możemy tylko z podziwem i zazdrością oddawać hołd narodowemu i rasowemu oddaniu, jakie okazali japońscy żołnierze, zwłaszcza mężczyźni, którzy umierali samotnie za swój kraj i naród. Bohaterstwo kamakaze zostało opisane w nowej książce The Sacred Warriors , autorstwa pana i pani Dennis Warner oraz japońskiego oficera marynarki wojennej, Sadao Seno. {przypis 18} Nowy Jork, Van Nostrand, 1982. Książka rozpoczyna się od incydentu, który prawdopodobnie ma charakter historyczny: japoński okręt podwodny miał ostrzelać San Francisco w nocy 24 grudnia 1941 r., ale japońska Admiralicja zabroniła mu tego, ponieważ Boże Narodzenie było świętem świętym w Stanach Zjednoczonych. {koniec przypisu 18} Zasługuje na to, by przeczytać ją z poważną wdzięcznością.
Niech jednak nie będzie wątpliwości. Japończycy to godny podziwu naród, ale są i zawsze będą naszymi wrogami, choć nie jest wykluczone, że w jakimś niewyobrażalnym przyszłym przypadku oni i my możemy sprzymierzyć się przeciwko wspólnemu wrogowi, aż zostanie on pokonany ku zadowoleniu jednego z sojuszników, którzy wówczas rozwiążą sojusz z taką samą lekkomyślnością, z jaką amerykańscy koloniści pod koniec wojny o niepodległość zdradzili Francuzów, którzy tak wiele dla nich zrobili, aby wygrać tę wojnę.
Nigdy nie będzie przyjaźni między Aryjczykami i Mongołami: przepaść rasowa jest na to zbyt głęboka. Ale uczyniliśmy się szczególnym obiektem japońskiej wrogości. Seria artykułów w Wall Street Journal , do której nawiązałem na początku, obejmowała (11 października) pisk dziennikarza, który dowiedział się, że Japończycy dyskretnie usuwają ze swoich podręczników kłamstwa i bzdury, które wstawili na polecenie swoich zdobywców w 1945 roku, i możemy być pewni, że przynajmniej najlepsze umysły myślą głębiej. {przypis 19 } Profesor James Martin informuje mnie, że jego źródła pokazują, iż angielskie tłumaczenie The Reluctant Admiral [sc. Yamamoto] Hiroyukiego Agawy pomija ważne fragmenty japońskiego oryginału (Tokio, 1969) dotyczące amerykańskiego szpiegostwa i wcześniejszej wiedzy o japońskich planach. Niezależnie od tego, czy pominięte fragmenty są dokładne, ilustrują one rodzaj myślenia, który Japończyk mógł dyskretnie wydrukować w 1969 roku. {przypis końcowy 19} Muszą wiedzieć, że Japonia została podstępem zmuszona do desperackiego ataku na Pearl Harbor, aby niewypowiedziane stworzenie w Białym Domu mogło zadowolić swoich żydowskich panów, rzucając hordy oszalałych Amerykanów na Niemcy. {przypis 20} Sposób, w jaki zastosowano tę sztuczkę, jest krótko opisany w America's Decline , Japonia zaatakowała Pearl Harbor w desperackiej próbie uniknięcia zaskakującego ataku ze strony Amerykanów, który, jak ją wmówiono, był nieuchronny. Podczas gdy sposoby, za pomocą których Japończycy zostali oszukani, są nadal mało znane, obecnie ustalono ponad wszelką wątpliwość, że odrażające stworzenie, które Amerykanie wybrali na swojego prezydenta, celowo poświęciło amerykańską flotę w Pearl Harbor, aby zapewnić roztrwonienie amerykańskich żyć, zasobów i honoru narodowego w wojnie z Niemcami, którą z powodzeniem i potajemnie podżegał w Europie, z pomocą brytyjskiego zdrajcy o nazwisku Churchill. Nie muszę dodawać, że szeroko rozpowszechniona książka „ At Dawn We Slept”, wydana pod nazwiskiem nieżyjącego już Gordena R. Prange’a, to tylko część powodzi wybielaczy, nieustannie rozsiewanych przez przekupnych wydawców, by powstrzymać żydowskie bydło przed buntem. Według recenzji Rogera Pineau w „ Christian Science Monitor” (7 grudnia 1982), której egzemplarz zawdzięczam profesorowi Martinowi, praca Prange’a nie mogła zostać opublikowana, dopóki nie została zrewidowana przez Goldsteina i innych. Jest całkiem możliwe, że praca Prange’a, gotowa do publikacji w 1963 roku, ale wstrzymana przed drukiem aż do 1982 roku, musiała zostać ocenzurowana, aby wyeliminować wyznania, które mogłyby wstrząsnąć mózgami Amerykanów na tyle, by uruchomić mechanizmy myślenia. {przypis końcowy 20} Muszą domyślać się, że drugorzędnym celem Stanów Zjednoczonych w wojnie na Pacyfiku było wzmocnienie i powiększenie Związku Radzieckiego w ramach przygotowań do czasu, gdy – jak oficjalny Waszyngton zrozumiał w 1945 roku – klęska Niemiec wymusiła szybkie stworzenie kolejnej światowej potęgi, którą można by straszyć i oszukiwać płacących podatki Amerykanów. Japończycy nigdy nie zapomną obrzydliwej obsceniczności farsy, którą biali barbarzyńcy wystawiali w Japonii przez ponad rok jako pretekst do mordowania niektórych z najwybitniejszych japońskich żołnierzy, przede wszystkim po to, by zapewnić odpowiednik dla bardziej brutalnego mordu na Niemcach i podstawę propagandy zawartej w raporcie mniejszości sądu kapturowego, który potępił lincz japońskich generałów i admirałów, argumentując, że nie byli winni straszliwych „zbrodni wojennych” Niemiec (tj. braku szacunku dla Świętej Rasy Boga, co oczywiście oznacza gorączkowe powtarzanie absurdalnego oszustwa o „Holokauście”). {przypis 21} Zabawne, że „Boży” zaczynają się kłócić o najlepsze sposoby na utrzymanie amerykańskich piersi w takim oszołomieniu, że nadal będą wierzyć w wielki Holokaust. Amerykańska Żydowska Komisja ds. Holokaustu, kierowana przez Arthura J. Goldberga, który przez wiele lat był sędzią Trybunału Rewolucyjnego, który Amerykanie nadal nazywają Sądem Najwyższym w Waszyngtonie, zakończyła się chwalebną kłótnią w sierpniu 1982 roku, choć fakt ten utrzymywano w tajemnicy aż do ujawnienia go w „ New York Timesie” 4 stycznia 1983 roku (zob. także „ Christian News”) .(w tygodniu 17 stycznia). Sprzeczka stała się tak zacięta, że jeden Żyd oskarżył drugiego o „chęć pisania rewizjonistycznej [tj. prawdziwej] historii”. Według prasy, bójka była spowodowana chęcią ujawnienia opinii publicznej faktu, że Żydzi w Stanach Zjednoczonych, choć w latach 1939–1942 domagali się wojny, aby ukarać Niemców za brak szacunku dla rasy Bożej, wydawali się niewzruszeni faktem, że nikczemni Niemcy eksterminowali wówczas 20 000 Żydów dziennie, jak chcieliby nas przekonać zwolennicy Holokaustu. Oczywiście Żydzi nie byli wtedy zaniepokojeni, ponieważ ich współplemieńcy napływali do Stanów Zjednoczonych z Niemiec w bardzo zadowalającym tempie i naturalnie nic nie wiedzieli o wielkim oszustwie, które najwyraźniej zostało wymyślone w grudniu 1942 r. i było wtedy całkiem oczywistą propagandą „okrucieństwa”, taką, jakiej użyto do podburzenia amerykańskiego bydła do ich świętej wojny przeciwko Niemcom w 1917 r. Do końca 1942 r. Departament Stanu w Waszyngtonie oficjalnie i wbrew amerykańskiemu prawu sprowadził pół miliona Żydów, a wielu innych przedostało się przez granice z Kanady i Meksyku lub zostało potajemnie wyładowanych z małych łodzi w różnych punktach na wybrzeżu Atlantyku, a nawet z dość dużych statków na Long Island, ulubionym punkcie wjazdu, ponieważ wysiadających najeźdźców mogły wygodnie powitać limuzyny ich bogatych krewnych z Nowego Jorku, podczas gdy Amerykańska Służba Imigracyjna była zmuszona rozkazem prezydenta pójść w drugą stronę. Żydzi, oczywiście, wykazali się wielką powściągliwością, twierdząc, że w Niemczech wymordowano zaledwie 6 milionów przedstawicieli Rasy Świętej. Według Talmudu Babilońskiego, niegodziwi Rzymianie w 135 roku n.e. wymordowali 800 milionów Żydów w samym tylko mieście Bethar, a potok przelanej w ten sposób świętej krwi był tak wielki, że potoczył się czterdzieści mil do Morza Śródziemnego, niosąc ze sobą ogromne głazy, i zabarwił morze na czerwono na cztery mile od brzegu. Miasto Bethar miało powierzchnię mniej więcej równą sześciu przecznicom amerykańskiego miasta. {przypis końcowy 21} Japończycy rozumieją i zawsze będą pamiętać to, czego teraz zbyt uprzejmie nie mówią nam prosto w twarz.
Niewątpliwie patrzą na nas z pogardą, którą będą uprzejmie i cierpliwie udawać, dopóki ich terytorium nie zostanie uwolnione od naszej odrażającej obecności. Gdybyśmy pokonali ich w wojnie o racjonalnym celu, jakim było przywrócenie panowania naszej rasy nad planetą lub aneksja terytoriów w Azji pod bazy wojskowe lub kolonie, szanowaliby nas. Wątpliwości, jakie żywili wobec nas po naszym zwycięstwie, zostały rozwiane aktami szaleństwa narodowego w Korei i Wietnamie, które przekonały bezstronnych obserwatorów, że Stany Zjednoczone zamieszkuje horda szaleńców, którzy wkrótce sami się zniszczą. Japończycy zdają się zachowywać pewien szacunek dla Europejczyków, których również zniszczyliśmy w jednym z naszych wybuchów szału. Zostałem wiarygodnie poinformowany, że japoński profesor dyskretnie prowadzi obecnie w Europie badania mające na celu ustalenie przyczyn choroby psychicznej, która sprawiła, że narody europejskie przyjęły do swoich krajów mongoloidalnych „ludzi łodzi” z Azji Południowo-Wschodniej i innych potencjalnie wrogich kosmitów, często pod przykrywką „uchodźców”. Dla Japończyka takie szaleństwo można wytłumaczyć jedynie na podstawie jakiejś choroby psychotycznej, która stała się epidemią. Badania japońskiego uczonego mogą doprowadzić go do wniosku, który implicite zawiera się w proroczej powieści Jeana Raspaila „ Obóz świętych”.
Możemy teraz powrócić do pytania: Czy Żydzi podejmą w dającej się przewidzieć przyszłości działania, które osłabią lub zniszczą stale rosnącą dominację przemysłową Japonii?
O ile możemy obecnie stwierdzić, Japonia wydaje się odporna na standardowe techniki wewnętrznej dywersji. W przeszłości dała imponujący, niespotykany w historii, pokaz zdolności do odrzucenia szkodliwego przesądu i nie ma powodu, by sądzić, że straciła wolę dbania o zdrowie narodu. Jest oczywiście odporna na gorączkę „jednego świata” i wywoływane przez nią delirium. Ma, naturalnie, kilku głupich lub zdegenerowanych „intelektualistów”, którzy naśladują zachodnie bzdury i uważają, że machanie językiem jest dowodem aktywności mózgowej, ale wydają się oni nieszkodliwymi szkodnikami. Według obecnych doniesień, ulubiony sposób Żydów, jakim jest podżeganie do walki klasowej i zaszczepianie choroby „sprawiedliwości społecznej”, prawdopodobnie nie przyniesie zauważalnego efektu. Realistyczne podejście do seksu, shunga, zniweczy wszelkie próby atakowania Japończyków poprzez pornografię, seksualne „wyzwolenie” i wywołaną deprawację. Narkotyki halucynogenne stają się narkotykiem na rynku japońskim, ponieważ czujność policji staje się w dużej mierze zbędna w obliczu zdrowego rozsądku większości ludzi. Należy pamiętać, że – jak zauważył londyński korespondent w swoim artykule – średnia inteligencji jest znacznie wyższa wśród populacji japońskiej, która nie jest dotknięta zachodnią tendencją do eliminowania umysłowo wyższych odmian w obrębie własnej rasy w interesie powszechnego skundlenia i pobożnego idiotyzmu. W rzeczywistości wydaje się, że wszystkie techniki podważania i niszczenia cywilizacji stosowane w krajach zachodnich są nieskuteczne, gdy stosuje się je wobec Mongołów, którzy są odporni na chrześcijaństwo.
Nie trzeba dodawać, że Japonia jest obecnie skrajnie podatna na wojnę i może zostać zmiażdżona przez Związek Radziecki i Stany Zjednoczone, które wciąż dysponują potencjałem militarnym pozwalającym na udzielenie Sowietom dość skutecznego wsparcia. Jak dotąd jednak nic nie wskazuje na to, by istniał plan podburzenia Amerykanów do kolejnej Świętej Wojny. Pakiet bardzo niskiej jakości artykułów zatytułowany „ Parade”, rozprowadzany wraz z niedzielnymi wydaniami wielu gazet, zawierał co najmniej jeden artykuł o japońskim „nieludzkim okrucieństwie” wobec więźniów, ale wydaje się, że był to jedynie pretekst do nieustannego zniesławiania Niemców, których Żydzi wciąż nienawidzą jeszcze bardziej niż innych Aryjczyków. Wykorzystanie pozostałej części naszej armii i marynarki wojennej do poważnych celów militarnych musiałoby oczywiście zostać poprzedzone działaniami mającymi na celu oczyszczenie sił zbrojnych z czarnuchów, którzy je teraz blokują i sparaliżowaliby w razie działań wojennych. Potrzeba czasu, by wywołać niezbędną histerię w populacji, w której obecnie roi się od pacyfistów, rozbrykanych kobiet, zboczeńców z otępieniem i narkomanów. Oczywiście, zarówno Związek Radziecki, jak i Stany Zjednoczone posiadają broń jądrową, która mogłaby zostać użyta do zdewastowania wysp japońskich i wymagałaby jedynie załóg techników, a Związek Radziecki ponadto posiada również broń biologiczną, której używa w Afganistanie, i być może inne, równie śmiercionośne – trudno wyobrazić sobie coś bardziej śmiercionośnego niż środek zwany „Meduzą”, ponieważ zamraża on swoje ofiary do natychmiastowej sztywności w chwili śmierci. {przypis 22} Jest to prawdopodobnie broń, którą testowano w odległej części Syberii prawie dwadzieścia lat temu i obserwowano z daleka przez brytyjskiego szpiega, jak donosił Kenneth de Courcy w swoim „Intelligence Digest”, zanim został uciszony. Duży samolot przeleciał nad obszarem testowym i zdawał się rozrzucać cząsteczki niemal niewiarygodnie silnego kriogenicznego środka chemicznego; zwierzęta i ludzie obserwowani w tym obszarze zostali natychmiast zamrożeni. Intensywne zimno zdawało się być ograniczone do obszaru testowego, a odległy obserwator nie mógł zobaczyć spadających cząstek, więc możliwe, że efekt został wywołany w jakiś inny sposób, np. przez rodzaj promieniowania, prawdopodobnie wiązkę neutronów w połączeniu z jakąś inną subatomową emanacją. Według raportów, które widziałem, ofiary w Afganistanie znajdowano zamrożone do kataleptycznej sztywności z taką nagłością, że ich zesztywniałe palce znajdowały się na spustach broni palnej, której nie miały czasu wystrzelić, ale nie podano, czy zaobserwowano intensywne zimno. {koniec przypisu 22} i inną, która wywołuje nieuleczalny trąd. Te i trzy inne bronie biologiczne (które trwale obezwładniają, a nie zabijają), które są testowane w Afganistanie, mogłyby być zastosowane przez stosunkowo niewielką liczbę samolotów. O ile wiadomo, Japonia nie miałaby obrony przed taką technologiczną wojną. {przypis 23} Japonia ma oczywiście potencjał do stworzenia broni jądrowej o ogromnej mocy, a już w 1962 roku członkowie rządu stwierdzili, że produkcja takiej broni „w celach ściśle samoobrony” nie była wykluczona przez porozumienie, które amerykańscy konkwistadorzy narzucili narodowi. W 1967 roku, gdy łatwowierni ludzie w krajach zachodnich ekscytowali się „negocjacjami” w sprawie świstka papieru zwanego traktatem o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, minister spraw zagranicznych Japonii (Miki) zaprzeczył, że jego kraj wyposaża się w broń jądrową, ale potwierdził prawo do tego. Nie wiadomo, w jakim stopniu Japonia wyposażyła się w taką broń, ale nawet gdyby jej potencjał był bardzo duży, jak mogłaby bronić swojego małego i gęsto zaludnionego terytorium przed pociskami wystrzelonymi z terytorium ZSRR lub Chin przez wąskie Morze Japońskie? {przypis 23}






