Revilo P. Oliver: ŻÓŁTE NIEBEZPIECZEŃSTWO

Article Index

Sedno sprawy

Wracamy więc do pytania, od którego zaczęliśmy. A ponieważ nie mamy przywileju otrzymania objawień, które pozwalają tak wielu „konserwatystom” dokładnie wiedzieć, co się wydarzy, musimy rozumować najlepiej, jak potrafimy, na podstawie skąpych i niekiedy niejednoznacznych dowodów, do których mamy dostęp. Dowody te z konieczności dotyczą teraźniejszości, a nie jakiejś hipotetycznej przyszłości, której moglibyśmy pragnąć. Szczerze mam nadzieję, że nasza rasa ma uśpione energie i wolę życia, które są jedynie tymczasowo zawieszone, ale to nie zmienia faktu, że dziś Stany Zjednoczone nie są narodem. Jak zauważył dwanaście lat temu profesor Andrew Hacker z Cornell w swojej książce „  The End of the American Era”  , Stany Zjednoczone stały się obszarem geograficznym zamieszkanym przez niekompatybilne rasy, w którym nasza rasa została rozbita na wzajemnie antagonistyczne grupy, z których każda stara się czerpać zyski kosztem pozostałych. Być może uda nam się na nowo stać się narodem, ale najtęższe umysły współczesności ugną się przed rozsądną oceną kosztów, jakie to będzie wiązać z osobistymi poświęceniami, przemocą i rozlewem krwi.

Tymczasem Amerykanie, których może niepokoić stale rosnąca dominacja przemysłowa Japonii, nic nie mogą z tym zrobić. Nie mogą próbować konkurować: gangsterzy działający w związkach zawodowych trzymają nas za gardło; ponadto rewolucyjny rząd w Waszyngtonie sparaliżował przemysł i cały biznes, zmuszając zarządy do zastępowania Amerykanów leniwymi i nieodpowiedzialnymi menelami z nienagannych „mniejszości”, które nas nienawidzą; a wreszcie cała nasza gospodarka jest powoli miażdżona przez stale rosnące koszty przyspieszonego importu i rozmnażania każdego gatunku naszych antropoidalnych pasożytów. Amerykanie nie mogą próbować zniszczyć japońskiego przemysłu wojną: nawet teraz jesteśmy nękani przez tłumy histerycznych neurotyków, którzy krzyczą z oburzenia, ponieważ neutrony powodują rozszczepienie w deuterku litu. Nie możemy się schować za barierami celnymi: ani potężne międzynarodowe korporacje, niegdyś amerykańskie, ani banda fałszerzy zwana międzynarodowymi finansami nie pozwoliłyby na to, a gdyby w jakiś sposób zostały zignorowane, nasza nadgryziona zębem czasu struktura gospodarcza rozsypałaby się w pył – a w każdym razie, dopóki będą nabywcy, będą preferować lepszy japoński produkt, nawet po wyższej cenie. Jesteśmy bezradni. Sami uczyniliśmy się bezradnymi.

Inicjatywa zatem leży po stronie Żydów. Czy podejmą działania przeciwko Japonii, aby zapewnić ich amerykańskiemu bydłu dostateczny dobrobyt, umożliwiający finansowanie terroryzmu na całym świecie, a także zapewnić bogate pożywienie hordom, które napłynęły do ​​kraju, który niegdyś należał do nas? Chciałbym znać odpowiedź.

Być może błądzimy, myśląc o rasie żydowskiej wyłącznie jako o materialistach, drapieżnych dla zysku. Myślimy o bezwzględnych metodach i brudnych sztuczkach, mających na celu przejęcie interesów  gojów  i wyparcie ich z zawodu, o korupcji politycznej i lukratywnym podżeganiu do zepsucia. Myślimy o zwyczajowym narzędziu, stosowanym w najprostszej formie przez pasożyty, które wtargnęły na Południe w ślad za armiami inwazyjnymi w 1865 roku. Zostało to trafnie opisane przez Marka Twaina. Gdy tylko zrujnowane plantacje odzyskały produktywność, „oszczędny Izraelita natychmiast otworzył sklep, zachęcając bezmyślnego Murzyna i jego żonę do kupowania wszelkiego rodzaju rzeczy, bez których mogliby się obejść — kupowania na kredyt, po wysokich cenach, miesiąc po miesiącu, na kredyt oparty na udziale Murzyna w rosnących plonach; a pod koniec sezonu udział Murzyna należy do Izraelity, a Murzyn jest dodatkowo zadłużony”. Zawsze jest tak samo: w Rumunii, na Węgrzech, w Polsce, w każdym kraju opanowanym przez rasę międzynarodową. Oczywiście, prosta metoda, która wystarcza Kongoidom i prostackim chłopom, musi być bardziej rozbudowana i wyrafinowana, gdy stosuje się ją do zamożnych Aryjczyków, w tym milionerów, ale zasada pozostaje ta sama. Tam, gdzie z tubylców trzeba wyssać krew, pijawki zawsze są tłuste.

Ten obraz najeźdźczych hord jest w pewnym sensie dokładny, ale może nie być kompletny. Rasa to coś więcej niż zbiór jednostek, jest bytem zarówno duchowym, jak i fizycznym. Istnieją historyczne wydarzenia, w których duchowa siła judaizmu bezsprzecznie zwyciężyła nad egoistycznymi interesami jednostek. Znanym przykładem jest wydarzenie z 117 roku n.e., które zostało podsumowane w broszurce Ralpha Periera „  Żydzi kochają chrześcijaństwo”:

W stolicy [Cyrenie] tej zamożnej prowincji [Cyrenajki] Cesarstwa Rzymskiego Żydzi, naturalnie, utworzyli ogromne getto i niewątpliwie kontrolowali znaczną część handlu, od którego zależał dobrobyt prowincji. Wielu Żydów musiało należeć do najbogatszych mieszkańców, ale mimo to wrodzony nihilizm rasy został wzbudzony przez Chrystusa, który ogłosił radosną nowinę, że Jahwe powiedział, iż nadszedł czas, aby postawić gojów  na  ich miejscu. Napełniony gorliwością do prawości, żydowski rój zaskoczył głupio zadowolonych z siebie Greków i Rzymian i wymordował ponad 200 000 mężczyzn i kobiet na różne pomysłowe sposoby… Lud Boży zniszczył następnie cały majątek w mieście  (w tym swój własny!) , najwyraźniej paląc miasto i równając z ziemią te mury, które pozostały. Następnie rzucili się na wieś, aby zniszczyć wsie i wyrwać plony.

Wyróżniłem to znaczące zdanie kursywą. Nie wiemy, czy bogaci Żydzi, których majątek został w ten sposób unicestwiony, zostali przytłoczeni przez motłoch, czy też sami zaszczepili w sobie entuzjazm do rozpruwania wnętrzności ludziom, których cywilizacja i kultura zawsze ich nienawidziły, ale co ważniejsze,  każdy  z żydowskiego motłochu, nawet najbiedniejszy, musiał porzucić i poświęcić swój majątek, jakkolwiek niewielki by on był, gdy on i jego towarzysze płonęli duchowym żarem.

Wrodzony charakter rasy jest najwyraźniej widoczny w jej ulubionych mitach. Żaden czytelnik „Starego Testamentu” nie mógł nie zauważyć, że choć istnieje wiele opowieści o wysoce dochodowych kradzieżach, dywersjach i grabieżach dokonywanych przez Wybranych przez Boga Bandytów, prawdziwym  motywem przewodnim  całego zbioru jest zniszczenie, powszechne masakry i totalna zagłada. Jest dobrze znany fragment  (Wj 23,27)  , w którym Jahwe obiecuje każdemu Żydowi, że „zniszczy cały naród, do którego przyjdziesz.  {przypis 28}  Słowa, które zacytowałem z Biblii Króla Jakuba, są osłabione w późniejszych tłumaczeniach na podstawie drobnych uwag dotyczących tekstu hebrajskiego, o których nie warto wspominać. Bardzo istotne jest jednak znaczenie tekstu hebrajskiego, który był powszechny w I wieku p.n.e. i został przetłumaczony na język grecki w Septuagincie. W nim kluczowe słowa to [nie odtworzono greckich znaków], a zatem Jahwe obiecuje „Zamącę umysły wszystkich pogan [= gojów ]”. Ten tekst zgadza się z resztą rozdziału, w którym Jahwe wyjaśnia, że ​​znienawidzone rasy nie zostaną wytępione od razu, ale stopniowo i „po trochu”. To z kolei w pełni zgadza się z wyjaśnieniem podanym przez Filona Judeusza, wielkiego apologetę Żydów z I wieku n.e. Przyznając, że opowieści o podboju Kanaanu były z natury niewiarygodne, podał on ich racjonalne wyjaśnienie  (Hipot.  6,6-7 = 356d-357a). Kiedy wędrowne plemię Żydów dotarło do Kanaanu z zamiarem wymordowania tubylców i odebrania im ich kraju, Żydzi byli z konieczności niezdolni do zbrojnej agresji na silny naród, ale Kananejczycy byli tak zdezorientowani, że uwierzyli, iż ich nieprzejednani wrogowie to pobożny i pokojowo nastawiony lud, i w związku z tym zaprosili Żydów do swojego kraju, pozwalając im zakładać synagogi i kolonie. To dowodzi, że Żydzi są Ludem Bożym, ponieważ Bóg musiał uczynić Kananejczyków tak głupimi, że pozwolili Żydom na imigrację. Oczywiście, gdy Żydzi bezpiecznie osiedlili się w kraju, który zamierzali ukraść, zniszczyli łatwowiernych  gojów. metodami, niewątpliwie obejmującymi ich zwyczajową technikę wywrotu i podżegania do niepokojów społecznych i wojny, których opis Filon uważał za nietaktowny. Możemy zatem być niemal pewni, że Septuaginta zachowuje znaczenie tekstu oryginalnego, chociaż późniejsze opowieści w zbiorze z miłością opisują militarną inwazję na Kanaan i rozkosze mordowania jego mieszkańców. Jednym z żydowskich oszustw, które długo narzucano naszemu ludowi, było twierdzenie, że skrupulatnie zachowywali teksty swoich świętych ksiąg bez zmian – zostało to oczywiście ostatecznie zdemaskowane przez nieliczne opublikowane Zwoje znad Morza Martwego i jest to prawdopodobnie jeden z powodów, dla których Żydzi, oczywiście przy współudziale chrześcijan, zadbali o to, aby większość tych zwojów nigdy nie została przeczytana przez uczciwych  gojów . (Obecnie mówi się, że tajemnicza infekcja zaatakowała organiczne włókna zwojów i zamieniła je w żelatynę, więc teraz są one zamknięte w mrocznych skarbcach, a jeden z „strażników” przechwala się, że nikt ich już nigdy nie zobaczy).  {przypis 28}  A historia opowiada, raz po raz, z nużącą iteracją, o triumfach krwiożerczych i nihilistycznych grabieżców. Mojżesz, ulubieniec Jahwe, przechwala się: „I zdobyliśmy wszystkie miasta [Baszanu]… sześćdziesiąt miast… i doszczętnie je zniszczyliśmy… doszczętnie unicestwiając mężczyzn, kobiety i dzieci w każdym mieście”. I chociaż Mojżesz nie mógł cieszyć się większą rzezią, dziki rój ruszył na Jerycho, „I całkowicie zniszczyli wszystko, co było w tym mieście, mężczyzn i kobiety, młodych i starych, woły, owce i osły, ostrzem miecza… i spalili miasto ogniem i wszystko, co w nim było”. „A Jozue  {przypis 29}  Wersja Króla Jakuba (i, o ile zauważyłem, wszystkie inne w języku angielskim) jest tutaj błędna. Imię domniemanego przywódcy żydowskiej inwazji i spustoszenia Kanaanu powinno być zapisane jako „Jezus”, ponieważ jest to pisownia tego samego imienia, gdy odnosi się do protagonisty „Nowego Testamentu”. Imię to hebrajskie YSW, a ponieważ samogłoski nie były zapisywane po hebrajsku, łatwo było oszukać osoby nieznające hebrajskiego ani języka, z którego wywodzi się ten dialekt, podając różne samogłoski w obu kontekstach. W ostatnich wiekach p.n.e. i na początku n.e. imię to wymawiano jako  Jeszua  lub  Jeszwa , co po przefiltrowaniu przez grekę i łacinę daje angielskie „Jezus”. Co do tego nie ma wątpliwości: w Septuagincie postać, którą nieświadomi chrześcijanie nazywają „Jozue”, jest jednolicie nazywana „Jezusem”, a księga zwana „Jozue” w Biblii chrześcijańskiej nosi tytuł „Jezus”. Teologowie chrześcijańscy przyznają, że istniało tylko jedno imię, ale podtrzymują to fałszywe rozróżnienie ze względów ekonomicznych.  {przypis końcowy 29}… doszczętnie zniszczył wszystkich mieszkańców Aj… A Jozue spalił Aj i uczynił z niego wieczną rumowisko, pustkowie aż do dnia dzisiejszego”. I tak inspirująca opowieść ciągnie się i ciągnie i ciągnie. „Tak więc Jozue pobił cały kraj górzysty, Południe, doliny i źródła oraz wszystkich ich królów; nie pozostawił nikogo przy życiu, ale doszczętnie zniszczył wszystko, co oddychało”. Sprawiedliwa żądza zabicia wszystkich mężczyzn, wszystkich kobiet, wszystkich dzieci, wszystkich zwierząt, wszystkiego, co oddychało, i zniszczenia miast, i uczynienia z nich kopców spustoszenia na pustyni, była silniejsza nawet od chciwości pobożnych rozbójników, których pobożność jest opiewana w ich przykładowych opowieściach.

Ich „prorocy” osiągają niezapomnianą elokwencję, gdy inspirują ich wizje ogólnoświatowej śmierci i spustoszenia. „Gniew Pański spada na wszystkie narody; …doszczętnie ich wytracił, wydał ich na rzeź. Zabici ich będą wyrzuceni, a smród ich zwłok będzie się rozchodził, a góry stopią się [!] od ich krwi. I całe zastępy niebieskie [tj. konstelacje] rozpłyną się, a niebiosa zostaną zwinięte jak zwój”. — „Ich ziemia przesiąknie krwią, a ich proch otuli się tłuszczem [gnijącego ciała]… I rzeki ich zamienią się w smołę, a proch ich w siarkę, a ziemia ich zamieni się w płonącą smołę. Nie zgaśnie ani w nocy, ani w dzień; dym jej będzie się unosił na wieki; z pokolenia na pokolenie będzie leżeć w gruzach, nikt przez nią nie przejdzie na wieki wieków”. — „Zmiażdżę konia i jego jeźdźca… Zmiażdżę rydwan i jego jeźdźca… Zmiażdżę mężczyznę i kobietę… Zmiażdżę starego i młodego… Zmiażdżę młodzieńca i dziewicę… Zmiażdżę pasterza i jego trzodę… Zmiażdżę rolnika i jego jarzmo wołów… Zmiażdżę wodzów i władców… A ziemia zadrży i zasmuci się, bo każdy zamysł Pana zostanie wykonany… aby ziemię babilońską uczynić pustkowiem bez mieszkańca.” — „Ja [Jahwe] wytraciłem narody: ich wieże są spustoszone; spustoszyłem ich ulice, tak że nikt nie przechodzi; ich miasta są zburzone, tak że nie ma człowieka, nie ma mieszkańca… Moim postanowieniem jest zgromadzić narody, abym mógł zgromadzić królestwa, aby wylać na nie moje oburzenie, całą moją zapalczywość gniewu, bo cała ziemia będzie zniszczona ogniem mojej zazdrości.”

Ten sam duchowy  motyw przewodni  judaizmu wyraźnie pojawia się w apokalipsie wybranej do włączenia do „Nowego Testamentu”. Zbyt długo zajęłoby wyliczenie pomysłowych sposobów, w jakie Jezus dręczy, torturuje i zabija wszystkich mieszkańców ziemi, a każdy czytelnik tej szalonej fantasmagorii pamięta, że ​​Jezus w paroksyzmie nihilistycznej furii niszczy góry i morza, niszczy całą ziemię, niszczy słońce i księżyc, niszczy wszystkie gwiazdy – niszczy cały wszechświat, niszczy wszystko, niszczy i niszczy.

Żadna inna mitologia nie emanuje tak szaloną żądzą tortur, zabijania, niszczenia, tworzenia jedynie spustoszenia i nicości. Ta duchowa siła charakteryzowała działalność Żydów na przestrzeni dziejów: potrafią jedynie niszczyć. A kilku Żydów, którym powinniśmy być głęboko wdzięczni, zwłaszcza Marcus Eli Ravage, Oscar Levy i Maurice Samuel, było tak szczerych, że otwarcie mówili nam prawdę: „Jesteśmy intruzami, jesteśmy wywrotowcami”. — „My, Żydzi… jesteśmy dziś niczym innym, jak uwodzicielami świata, jego niszczycielami, jego podpalaczami, jego katami”. — „My, Żydzi, my, niszczyciele, pozostaniemy niszczycielami na zawsze”.  {przypis 30 } Fragmenty, z których zaczerpnąłem te zdania, znajdują się w jego artykule, w całości cytowanym, wraz z odnośnikami bibliograficznymi, przez pułkownika Farrella w marcowym numerze „  The Liberty Bell”,  s. 31.  {przypis końcowy 30}

To kardynalny fakt, który musimy uwzględnić w naszych szacunkach na chwilę obecną. Oczywiste jest, że Żydzi czerpią ogromne zyski z wielu form działalności wywrotowej – z pornografii i podżegania do degeneracji, z walk klasowych, z wojen między narodami naszej rasy, z inflacji fałszywych walut i zubożenia naszego narodu oraz z wielu podobnych działań.  {przypis 31 } Obejmuje to oczywiście podsycanie destrukcyjnych żądz wśród tubylców. Malcolm Muggeridge, pisząc w  „Time” z 3 grudnia 1979 r., zaproponował wyjaśnienie intensywnej kampanii w naszych szkołach i gazetach, mającej na celu szerzenie niszczącej rasę plagi homoseksualizmu. Jego wyjaśnienie zasługuje na rozważenie. Uważa on, że John Maynard Keynes, na przykład, rozgniewany utratą wpływów ulubionego zboczeńca, zemścił się na społeczeństwie, „wymyślając teorię ekonomiczną, która po okresie pozornej prosperity musi niechybnie doprowadzić do bankructwa kraje, które ją przyjmą”. Artykułowi towarzyszy fotografia, która przypomina nam, że Keynes mógł być tylko częściowo Anglikiem; nie wiem, czy rasa niearyjska, która weszła w jego skład, była żydowska, ale powszechnie wiadomo, że inteligentne mieszańce zazwyczaj żywią gorzką urazę do społeczeństwa, które ich stworzyło. Muggeridge pośrednio oskarża również E.M. Forstera i Lyttona Stracheya o tę samą społeczną podżegalność, ale, o ile wiem, oni i inni znani homoseksualiści, o których wspomina, byli nieskalanego angielskiego pochodzenia.  {koniec przypisu 31} Ale jeśli spojrzymy na te rzeczy z punktu widzenia rasy, a nie z punktu widzenia pojedynczego Żyda, który nas żeruje, czyż nie jest prawdopodobne, że zysk materialny liczy się znacznie mniej niż satysfakcja duchowa? A jeśli weźmiemy pod uwagę niektóre z działań Żydów, nie widzę, jak mogłyby one przynieść zysk netto. Jaki zysk pieniężny mogliby osiągnąć lub zamierzali osiągnąć, wydając ogromne sumy na podżeganie Murzynów do gwałtów, morderstw i podpaleń? Jaki zysk z niszczenia cywilizacji w Rodezji i ponownego uczynienia z tego kraju krainy dzikusów? Jakie korzyści materialne mogą uzyskać Żydzi w Południowej Afryce dzięki swoim obecnym intensywnym wysiłkom na rzecz zniszczenia białej ludności i uczynienia z tego kraju drugiej Rodezji? Czyż nie jest oczywiste, że mogliby wycisnąć o wiele więcej pieniędzy z białej ludności poprzez pokojowe pasożytnictwo, nie podsycając nienawiści rasowej, która destabilizuje gospodarkę i potencjalnie mogłaby sprowadzić na nich zemstę? Jedynym wytłumaczeniem, jak mi się wydaje, jest to, że dla ich rasy jako całości względy duchowe są najważniejsze, ważniejsze od zysku, a nawet od samozachowania. Można przewidzieć logiczny koniec w przyszłości, która być może nie jest zbyt odległa: można zobaczyć ostatnich Żydów umierających w euforii na powierzchni planety, z której wymordowali wszystkich innych ludzi, wszystkie zwierzęta, całą roślinność, całe życie – planety, z której uczynili „pustkowie spustoszeń”.

Jeśli ta analiza instynktu rasowego Żydów jest prawidłowa, odpowiada ona na nasze początkowe pytanie. Jest wysoce nieprawdopodobne, aby Żydzi chcieli osłabić rosnącą dominację przemysłową Japonii, dopóki jej skutkiem będzie osłabienie nas, wywołanie kryzysu gospodarczego i przyspieszenie i tak już zawrotnego postępu naszej rasy ku wyginięciu.

+++Koniec Żółtego Perilla+++

 https://gazetawarszawska.com/index.php/historia-2/6555-revilo-p-oliver-the-yellow-peril?showall=1

Oryginał w jęz. angielskim 

Tłumaczenie AI

http://www.faem.com/oliver/yellow.htm


People in this conversation

Comments (1)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
This comment was minimized by the moderator on the site

Wspaniały tekst. Autor nie do końca przewidział, że obok potencjału Japonii powstanie potencjał Korei i zwłaszcza Chin. Dzisiaj można to ocenić.

Guest
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location