8f
Zaraz po obsadzeniu Lwowa ogłosiło „Diło" odezwę do żołnierzy:
„Stare miasto stołeczne halickiej Ukrainy“ — czytamy w niej — „i cały naród ukraiński składa Wam, wojacy ukraińscy, swoją najserdeczniejszą i najgorętszą podziękę za najpiękniejsze dzieło życia Waszego, jakiegoście, bracia, dokonali, za oswobodzenie z niewoli lackiej. Naród ukraiński, jakoteż wielka i szeroka jego ziemia, od Sanu do gór Kaukazu, zapamięta Wam i dzieciom Waszym to, że Wy byliście pierwsi pomiędzy miljonami synów Ukrainy, którzy tu podnieśli broń w obronie praw narodu, który był 600 lat w niewoli polskiej".
Zbrojny czyn ukraiński zwrócił się więc przeciw Polsce. Ale Lwów nie pogodził się z okupacją ukraińską i do broni porwała się ludność cywilna, kobiety i dzieci. Z górą 3 tygodnie trwające wałki wewnątrz miasta pod dowództwem ś. p. Czesława Mączyńskie- go stanowią jedną z najchlubniejszych kart w naszych dziejach. Ówczesne dowództwo polskie we Lwowie i obrońcy Lwowa doczekali się najwymowniejszego hołdu, bo uznania ze strony pisarza ukraińskiego (patrz: W. Kuczabski, „Die Westukraine im Kampfe mit Polen und dem Bolschevismus”, Berlin 1934 r., str. 48):
„W tym samym czasie” — pisze Kuczabski — „zorganizował kapitan Mączyński komendę naczelną ze służbą łącz- czności i wywiadu, uporządkował zamieszki w związany front i wytyczył atakom, prącym naprzód, cel i plan... Ze strony Polaków był to wspaniały wyczyn wojskowy, w którym złączyła się pogarda śmierci poszczególnych walczących z niepohamowanym zapałem ofensywnym poszczególnych oddziałów, wspaniałe zdolności organizacyjne naczelnego dowództwa z celo- wemi działaniami wojennemi poto, aby wywalczyć zwycięstwo”.
W dn. 22 listopada 1918 r., naskutek wzmocnienia polskich oddziałów w mieście nadeszłą odsieczą, ukraińcy zostali zmuszeni w walce do ucieczki z wnętrza miasta i rozpoczęła się z górą pół roku trwająca wojna polsko ukraińska. Tak wygląda ostateczny bilans polityczny ugody austrjacko-polsko-rus- kiej 1890 r., dzięki której powstała partja ukraińska, aby zorganizować współmieszkający z Polakami lud ruski w dorzeczu Sanu, Bugu, Dniestru i Prutu do walki z Polską.
Załamanie się państw centralnych na schyłku 191S roku nastręczyło przywódcom ruchu ukraińskiego sposobne warunki dla budowy niepodległego państwa po obu stronach dawnego granicznego kordonu. Po stronie austrjackiej konający rząd wiedeński w drodze ostatniej uchwały rady ministrów przekazał ukraińcom władzę w całej Galicji wschodniej i oddał im na usługi broń i zapasy wojskowe. Po stronie rosyjskiej wojska niemieckie życzliwie odnosiły się do organizacji państwa ukraińskiego i — póki nie opuściły kraju — osłaniały go przed bolszewikami. Nowopowstające państwo polskie targane było wewnętrzne- mi walkami politycznemi i stoczone anarchją, przy- czem granice jego zewsząd zostały wojskowo zagrożone; od zachodu przez Niemców i Czechów, od wschodu przez bolszewików i ukraińców. Koalicja była na wschodzie bezsilna i przerażona postępami bolszewizmu, podminowującego całą Europę; ogarniał on Rosję, spowodował bunt marynarzy francuskich w Odesie i już w sercu Europy doprowadził do wybuchów w Berlinie i Bawarji i do opanowania władzy
na Węgrzech przez rząd Beli Kuna. W tej sytuacji czynniki polityczne i wojskowe koalicji marzyły o stworzeniu na wschodzie wspólnego frontu, osłaniającego zachód Europy przed bolszewizmem, w skład którego wchodziłyby armję kontrrewolucyjne rosyjskie, Polska, Rumunja i niepodległa Ukraina. Dla niepodległej Ukrainy otwierały się więc i widoki uznania przez dyktatorów kongresu pokojowego. Tę przychylną dla dążeń ukraińskich konstelację umacniały jeszcze rachuby angielskie na osłabienie Polski, jako sojuszniczki Francji i apetyty na galicyjską naftę. Wreszcie poparcie Czechosłowacji, która poprzez Ukrainę pragnęła zyskać łączność z Rosją, zapewniało państwu ukraińskiemu bezpieczeństwo jego południowo-zachodnich granic. Wkońcu możnie ważyło na szali antypolskie stanowisko żydostwa światowego, które swoje wpływy
- mimo pogromów żydowskich na Ukrainie rosyjskiej
- rzuciło na rzecz Ukrainy.
Zaraz po opanowaniu Lwowa przez zamach ukraiński żydzi lwowscy zadeklarowali „neutralność” w sporze polsko-ukraińskim. Deklarację, imieniem całego żydostwa lwowskiego, podpisali przedstawiciele wszystkich ugrupowań żydowskich, a wraz z nimi i t. zw. asymilatorzy, czyli „żydzi-Polacy“. Za zgodą komendy ukraińskiej powstała uzbrojona milicja żydowska, aby strzec neutralności dzielnic żydowskich; w praktyce jednak neutralność ta skłaniała się przychylnie ku ukraińcom i sprowadzała się do obrony żydowskiej części miasta przed zajęciem ze strony oddziałów polskich. Deklaracja neutralności znalazła
swój wyraz w obwieszczeniu komendanta milicji żydowskiej, kapitana Eisnera:
,Po raz pierwszy powiewa nad budynkiem gminy żydowskiej we Lwowie chorągiew o biało-niebieskich barwach. Tern samern wyrażono, że my, żydzi, występujemy zupełnie samodzielnie i tę niezależność pragniemy zachować na lewa i na prawo. Pragniemy służyć tylko interesom żydowskim ! bronić ludności żydowskiej według sił. Z całą siłą będziemy się starali przeszkodzić, by ludność żydowską miano wciągnąć wbrew jej woli w wir sporu walczącyęh narodów. Wiernie pełnimy służbę przed żydowską dzielnicą”...
Neutralność żydowska przejawiła się nietylko na polu wojskowem przez zabezpieczenie tyłów wojskom ukraińskim w mieście, ale wyraziła się także na polu politycznem słynną radiodepeszą, skierowaną do prezydenta Wilsona przez żydowski wydział bezpieczeństwa we Lwowie. Oto jej treść, podana dosłownie w wychodzącej we Lwowie pod protektoratem ukraińskim niemieckiej „Lemberger Zeitung” (JMs z dnia 15 listopada 1918 r.):
„We Lwowie panują od 1 listopada krwawe walki uliczne pomiędzy wojskami polskiemi, a ukraińskiemi. Setki ofiar między niewinną ludnością cywilną. Całe dzielnice znajdują., się w strefie ognia i wystawione są na śmierć głodową. Żydzi proklamowali we Lwowie i w całej wschodniej Galicji najściślejszą neutralność. Mimo to rekrutują Polacy w zajętych przez nich dzielnicach miasta żydowskich mężów przymusowo do walki przeciw Ukraińcom. Lwowski wydział bezpieczeństwa protestuje uroczyścielprzeciw temu i prosi o skuteczną interwencję".
Gdy po wyparciu Ukraińców z miasta milicja i ludność żydowska broniła się zbrojnie, by nie dopuścić do zajęcia dzielnic żydowskich przez wojska polskie, wybuchły we Lwowie zamieszki antyżydow-
skie, którym kres położyło wkroczenie polskich władz wojskowych. Mimo to żydostwo roztrąbiło po całym świecie wieści o krwawym pogromie we Lwowie, podczas gdy równoczesne pogromy żydowskie na Ukra- inie rosyjskie], o wiele krwawsze, zostały planowo przemilczane i dopiero w wiele lat później zostały pomszczone morderstwem Petlury przez żyda Szwarc- barta. Oto, co o tych zaburzeniach antyżydowskich we Lwowie i o stanowisku żydów pisze historyk ukraiński (W. Kuczabski: Die Westukraine im Kampfe mit Polen und dem Bolschevismus, Berlin 1934 str. 65):
„Ponieważ żydzi podczas poprzednich walk zachowali neutralność, choć okazywali przychylność Ukraińcom, stały się zaraz dzielnice żydowskie ofiarą trzydniowego pogromu, przy- czem całe bloki domów zostały spalone, a wielu żydów bez różnicy wieku i płci utraciło życie. Potem wkroczyło dowództwo polskie i przywróciło porządek, ale żydowstwo wschodnio-gali- cyjskie stanęło odtąd podczas całej wojny polsko-ukraińskiej po stronie Ukraińców*.
Tak to „przychylna neutralność'1 zamieniła się w ścisły sojusz.
We Lwowie w pierwszych dniach listopada 1918 roku ukonstytuował się rząd Zachodniej Ukrainy, który po zdobyciu miasta przez wojska polskie przeniósł się do Stanisławowa. Jeszcze ze Lwowa w pierwszej
połowie listopada zwrócił się ten rząd do Kijowa do hetmana Skoropadzkiego z prośbą o pomoc przeciw
Polakom, w szczególności zaś o przysłanie kijowskich oddziałów strzelców siczowych, w skład których wchodzili wyłącznie niemal Rusini wschodniogalicyjscy.
Jednak dalsze wydarzenia na kijowskiej Ukrainie uniemożliwiły spełnienie tej prośby.
W odmęcie rewolucji bolszewickiej i w obliczu ewakuacji Ukrainy przez wojska niemieckie hetman Skoropadzki postanowił połączyć swe siły z kontrrewolucją rosyjską i obwieścił o wejściu Ukrainy w stosunek federacyjny z tą Rosją, którą odbuduje prze- ciwrewolucja. W odpowiedzi na to żywioły radykalne wywołały bunt chłopski, czyli t. zw. powstanie Pe~ tlurowskie w dn. 15.XI—19.XI 1918 r. Na czele nowej socjal-rewolucyjnej Ukrainy stanął dyrektorjat, do którego wchodzili Petlura, Hołubowicz i inni; dyrektorjat podjął marsz na Kijów i oblężenie tego miasta. W dniu 14 grudnia 1918 r. wojska Petlury wkroczyły do Kijowa. W najbliższym okresie czasu na skutek ciągłego stanu wojennego dyrektorjat usunięty został całkowicie w cień przez dyktaturę wojskową Petlury.
Pierwsze miesiące istnienia dwóch Ukrain — to czas ich wzajemnego zbliżenia, przyczem oba państwa łączy na gruzach Rosji i Austrji ścisły sojusz wojenny. Znajduje on odrazu swój wyraz w powołaniu b. wyższego oficera armji carskiej, generała Omeljanow- Pawlenki na wodza armji Zachodniej Ukrainy w dniu 10 grudnia 1918 r. Wkrótce potem z końcem grudnia pojawiają się pod Lwowem oddziały Petlury i biorą udział w walkach z Polakami, lecz niechęć popędzonych pod Lwów chłopów z rosyjskiej Ukrainy do walki na obcym terenie wybucha w masowym buncie, który powoduje zdziesiątkowanie ich, a potem odesłanie do rodzinnego kraju (patrz cytowane dzieło Kuczabskiego str. 148). Niemniej przeto pierwszy okres trwania Wschodniej i Zachodniej Ukrainy cechuje
dążność do wprowadzenia w życie ideału jedności Wielkiej Ukrainy, zaś odrębne rządy obu jej części miały być tylko czynieniem zadość chwilowej konieczności polityczno-wojskowej.
W myśl tych zasad w dn. 3 stycznia 1919 roku Narodna Rada, zebrana w Stanisławowie, podejmuje uchwałę o połączeniu obu Ukrain i wysyła delegację do dyrektorjatu do Kijowa, celem uzgodnienia szczegółów tego połączenia. Po przybyciu delegacji do Kijowa dyrektorjat Wschodniej Ukrainy podaje w dniu 23 stycznia 1919 r. do publicznej wiadomości uchwałę stanisławowską Narodnej Rady i obwieszcza o połączeniu obu Ukrain w jedno państwo; odtąd do dyrektorjatu miał wchodzić E. Petruszewicz, jako przedstawiciel Zachodniej Ukrainy. W praktyce jednak rozdział polityczny, administracyjny i wojskowy trwał nadal, zaś unifikację pozostawiono przyszłości.
Tymczasem operacje ukraińskie we wschodniej Galicji rozwijały się groźnie dla wojsk polskich; przewadze liczebnej armji ukraińskiej, zasilonej przymusowym poborem we wschodniej Galicji i fachową pomocą oficerów niemieckich, austrjackich i rosyjskich, z trudem przeciwstawiała się skromna siła ochotniczych formacyj polskich, płynących zresztą z całej Polski. Oblężony Lwów, ostrzeliwany bezustannie przez artylerję ukraińską, pozbawiony wody, światła i gazu, a często dowozu żywności bronił się ostatkiem sił; po jego zdobyciu dowództwo ukraińskie zamierzało uderzyć na Przemyśl, by mocną stopą stanąć nad Sanem. W tej sytuacji zjawiła się we Lwowie
misja wojskowa państw koalicji, wydelegowana przez kongres pokojowy, której zadaniem było doprowadzić do trwałego zawieszenia broni między wojskami poi- skiemi i ukraińskiemi, by wojska ukraińskie stały się czynnym elementem frontu przeciwbolszewickiego. Równocześnie inna misja wojskowa francuska pertraktowała z rządem Petlury.
W dn. 19 stycznia 1919 roku angielski generał Carton de Wiart zwrócił się do komendy wojskowej ukraińskiej, by podała swe warunki zawieszenia broni, z Polakami. W odpowiedzi dowództwo ukraińskie zażądało oddania Lwowa i Przemyśla i wycofania wojsk polskich na linję Sanu, przyczem oświadczyło, że ukraińcy nie rezygnują i z ziem, położonych jeszcze na zachód od Sanu
W lutym 1919 roku zjechał do Lwowa imieniem koalicyjnej misji wojskowej francuski generał, Barthe- lemy i w dn. 18 lutego zaproponował Ukraińcom lin ję rozejmu z zapewnieniem, że stanie się ona podstawą przyszłej granicy politycznej. Linja ta pozostawiała po stronie polskiej Lwów i Przemyśl, a nadto Drohobycz i Borysław, a więc zagłębie naftowe. Miała jść wzdłuż Bugu do Kamionki Strumiłowej, poczem przez Bóbrkę, Mikołajów nad Dniestrem i między Stryjem i Drohobyczem do Karpat. Dla poparcia swej propozycji udaje się generał Barthelemy do Chodo- rowa, dokąd zjechał Petlura wraz ze swym sztabem. I znowu w dn. 28 lutego 1919 roku wygłasza generał Barthelemy przemówienie do przedstawicieli ukraińskich, mające ich nakłonić do przyjęcia jego warunków.
„My, przedstawiciele entente‘yw,— mówi — „armji Anglji, Francji, Ameryki i Wioch, zbadaliśmy sumiennie i dokładnie sprawę, którą mamy rozstrzygnąć... Jeśli przyjmiecie naszą propozycję, przedsięweźmiemy kroki, celem uznania waszej suwerenności. Fakt, że pertraktujemy z wami i że kierujemy do was tę propozycję, jest już do pewnego stopnia uznaniem waszego państwa, bo przecież nie pertraktuje się z kimś, kto nie istnieje. Następnie z naszą pomocą zwyciężycie bolszewików, odzyskacie utracony kraj i nie staniecie z pustemi rękoma przed konferencją pokojową... Poczynimy przygotowania, abv wasi przedstawiciele zostali dopuszczeni na konferencję pokojową. Wyślemy do was misję, która u was pozostanie i powiadomi nasze rządy o waszych potrzebach. Nawiążemy kontakt między waszym rządem, a mocarstwami entente’y... Nigdy ! nigdzie nie będziecie mieli takiej sposobności, jak dzisiaj. Chwila jest wielka i uroczysta. Los waszego ludu znajduje się w waszych rękach", (cytuje Kuczabski na str. 262-263).
Ale ukraińcy, zaślepieni chwilowemi sukcesami wojennemi i nienawiścią do Polski odrzucili propozycję koalicji i linję graniczną Barthelemy’ego. W dniu
27 marca na ponowną propozycję odpowiedzieli odmownie po raz wtóry.
Tymczasem Wschodnia Ukraina zagrożona została atakiem bolszewickim. Już w dn. 4 lutego 1919 roku zdobyli bolszewicy Kijów, symboliczną stolicę Wielkiej Ukrainy. W tym czasie wojska Zachodniej Ukrainy, miast spieszyć Petlurze na pomoc, oblegały na własny rachunek Lwów i odrzucały warunki zawieszenia broni. Toteż Petlura, pozostawiony własnym siłom, został w kwietniu 1919 r. pobity przez wojska bolszewickie i zepchnięty na środkowy Wołyń, zaś wojska bolszewickie stanęły nad Zbruczem na granicy Zachodniej Ukrainy. Tu zatrzymały swój pochód,
obserwując neutralnie walki polsko-ukraińskie I tak Wschodnia Ukraina nie podołała w walce bolszewikom i została sprowadzona do ciasnego obszaru ziemi wołyńskiej. Przyczyny tej klęski tak ujmuje historyk ukraiński (W. Kuczabski str. 12):
.Póki trwała walka masowa przeciwko ochotnikom rosyjskiej kontrrewolucji, poty autorytet dyrektorjatu, który wyobrażał sobie, że stoi na czele polityczno-narodjwej rewolucją gdy faktycznie przewodził rewolucji społecznej, był powszechnie uznany. Skoro jednak zgłosił swe pretensje jedyny prawny i prawdziwy rozkazodawca wschodnio-europejskiej rewolucji społecznej — bolszewizm—cały autorytet załamał się odrazu".
Czyli po prostu Petlura swe sukcesy na Ukrainie oparł na demagogji społecznej, zaś bolszewicy przelicytowali go i tern zapewnili sobie powodzenie. Poczucie narodowe na Wschodniej Ukrainie — zdaniem historyka ukraińskiego — znikomą odegrało rolę.
„Nad Ukrainą panowała Wielkorosja" — pisze (str. 347) — „ponieważ ukraińskie poczucie odrębności spało w masach ludowych i nie przeciwstawiało się czynnie Wielkorosji, zaś ukraińskie warstwy wyższe, które niekiedy pielęgnowały „ma- łoruskie" szczepowe obyczaje, poczuwały się, jako naród do .wszechrosyjskiej" jedności z Wielkorusami i uważały swą ojczystą „małoruskość" w stosunku do jednego „wszechrosyj- skiego narodu" jedynie za regjonalną odmianę”.
Wówczas, kiedyto Petlura poniósł klęskę na Ukrainie, także i siły Polski poczynają się wzmagać. Postępująca naprzód organizacja wewnętrzna, przybycie armji Hallera przesuwają szanse walki we wschodniej Galicji coraz wyraźniej na stronę Polaków. W tym okresie czasu rośnie nacisk koalicji na Polskę, by zaniechała rozprawy wojennej z wojskami Zachodniej
Ukrainy i zrzekła się znacznej części wschodniej Galicji. Za przewodem Anglji Rada Najwyższa w Paryżu stawia delegatom polskim ultimata, zaś jej przedstawiciel, południowo - afrykański premjer, generał Botha, domaga się od Polski w dn. 12 maja 1919 r. przyjęcia nowej linji zawieszenia broni, która pozostawiała wprawdzie Lwów po stronie polskiej, ale zato „nacjonalizowała,’ galicyjską naftę, odcinając Drohobycz i Borysław na rzecz Ukraińców. Żądanie Rady, Najwyższej zostało odrzucone wręcz przez polskiego delegata na konferencję, Romana Dmowskiego. Polska tymczasem czyniła przygotowania do decydującego uderzenia.
W dn. 18 maja 19J9 r. misja Petlury w Lublinie składa dowództwu wojsk polskich oświadczenie, że pretensje polskie do wschodniej Galicji nie stoją w drodze porozumieniu Ukrainy Wschodniej z Polską, (patrz Kuczabski str. 301). Przy neutralności Petlury rozpoczyna się ofensywa polska, która spycha wojska Zachodniej Ukrainy w południowo-wschodni kąt Galicji. Atoli wycofanie części sił polskich spowodowało nagły zwrot w położeniu. Rząd Zachodniej Ukrainy postawił w czerwcu na czele swej armji, zdemoralizowanej odwrotem, generała Grekowa, Rosjanina z armji carskiej, który poprostu stał się najemnym wodzem; śmiały ten dowódca podjął odrazu przeciwuderzenie i doprowadził je niemal do Bugu. W tej ciężkiej dla Polski sytuacji udzieliła jej pomocy armja rumuńska, wkraczając do południowo-wschodnich powiatów Galicji i zajmując Kołomyję, gdy świeżo nadeszła przez
Rumunję dywizja generała Żeligowskiego obsadziła południowy brzeg Dniestru wraz ze Stanisławowem. Wojska Ukrainy Wschodniej w czasie tej ofensywy zachodnio-ukraińskiej zachowały pełną neutralność.
„W tej ostatniej chwili ostatniej szansy, jaka pozostała Ukraińcom" — pisze W. Kuczabski (str. 320—321)—„zemściła się na ich losie okoliczność, że aż dotąd istniały dwa od siebie niezależne ukraińskie ustroje państwowe i że ani kierownictwo zachodniej, ani też wschodniej Ukrainy nie ogarniało całości położenia Ukrainy, tylko każde z nich dążyło uparcie do swych odrębnych celów, zasadniczo sobie przeciwstawnych... Nawet teraz nie nastąpiło połączenie ukraińców pod jednym rządem, a upadkowi kraju towarzyszyły małostkowe spory między dwoma rządami, które sobie nawzajem przeszkadzały i nawzajem się zwalczały".
W lipcu 1919 r. nowa ofensywa polska wyparła ukraińców całkowicie ze wschodniej Galicji poza linję Zbrucza. Odtąd w Kamieńcu Podolskim rezydowały dwa rządy ukraińskie i dwa dowództwa wojskowe.
Za Zbruczem wojska Zachodniej Ukrainy zetknęły się z bolszewikami, atakującymi wojska Petlury i rozpoczyna się krótki okres współdziałania. Ale wojska zachodnio-ukraińskie za Zbruczem spotkały się z wrogą postawą tamtejszej ludności, która uważała ich za obcych, za najezdników. Toteż zza Zbrucza
„nadeszły meldunki od brygady, która uderzyła na Pło- skirów, o nieprzyjaznem, a nawet wrogiem zachowaniu się wschodnio-ukraińskiej ludności, która straciła zaufanie”. (W Kuczabski str. 331).
Tymczasem bolszewicy poczęli się wycofywać z Ukrainy pod naciskiem kontrrewolucyjnej armji De- nikina. Ośmielone tern obie armie ukraińskie podej-
mują więc ofensywę przeciw bolszewikom w kierunku wschodnim i dochodzą aż pod Kijów, gdzie spotykają się z białą armją rosyjską. Staje z nią układ, ustalający linję demarkacyjną, przyczem Kijów pozostaje po stronie rosyjskiej. Wkrótce jednak zawieszenie broni zostaje zerwane i nacisk Denikina spycha znowu obie armję ukraińskie do Kamieńca Podolskiego.
Oba rządy ukraińskie, które przed kilku miesiącami w styczniu 1919 r. deklarowały uroczyście połączenie Wielkiej Ukrainy, przebywały terazwjednem mieście, strzegąc zazdrośnie swej niezależności.
„Utrzymanie fikcyjnej zachodnio-ukraińskiej odrębności na wygnaniu stało się dla zachodnich ukraińców politycznym aksjomatem”. (Kuczabski str. 326).
W tych warunkach rosły trudności pożycia i narastał antagonizm coraz silniejszy.
„Podczas gdy oba rządy"—mówi Kuczabski na str. 372 — .rezydując w jednem i tern samem mieście, w Kamieńcu Podolskim, wykuwały swe plany w zupełnej odrębności i mimo wszystko, skute ze sobą, zmuszone były w każdem zagadnieniu do prowadzenia z sobą żmudnych rokowań i gdy te rokowania wyradzały się po obu stronach, w poszukiwanie klauzul, zabezpieczających własne korzyści lub własny prestiż, obie armje i obie biurokracje przesiąkały wzajemną nieufnością tak, że wkońcu oba rządy widziały po stronie przeciwnej groźbę zbrojnego zamachu, zamierzającego posłużyć się gwałtem".
I tak — ku parodji jedności ukraińskiej — stosunki obu rządów zaogniły się do tego stopnia, że pod koniec 1919 r. —- jak informuje nas Kuczabski (str. 381).
.przyszło do tego, że oba odrębne rządy otoczyły się
w Kamieńcu Podolskim silnie uzbrojonemi wojskami, a siedziba ich przeistoczyła się w dwa wrogie obozy*.
W dniu 17 listopada dowództwo wojsk Zachodniej Ukrainy podpisało kapitulację wobec wojsk De- nikina, zdradzając jawnie Petlurę i sprawę wschodniej Ukrainy. W układzie kapitulacyjnym pominięto nawet słowo „Ukraina". Rząd Zachodniej Ukrainy wraz z jej dyktatorem, Petruszewiczem, przeniósł się do Wiednia.
Równolegle w dn. 16 listopada 1919 r. na wezwanie Petlury wkroczyła do Kamieńca kawalerja polska. W dniu 2 grudnia 1919 roku ogłosił Petlura, że zrzeka się wschodniej Galicji, zaś w dniu 6 grudnia resztki jego wojsk przeszły na Wołyniu na stronę polską. Zawarty w dn. 22 kwietnia 1920 r. układ między Petlura, a marszałkiem Piłsudskim, ustanawiał granice między Polską, a Ukrainą tam mniej więcej, gdzie biegnie dzisiejsza granica polsko rosyjska (patrz Kuczabski str. 396).
W rezultacie w wojnie polsko - bolszewickiej 1920 r. wzięło dobrowolny udział po stronie polskiej około 10.000 żołnierzy wschodnio-ukraińskich, podczas gdy równocześnie około 10.000 żołnierzy zachodnio- ukraińskich walczyło ochotniczo przeciw Polsce i Pe- tlurowcom w 3 brygadach armji bolszewickiej (Kuczabski str. 399).
.Zachodni ukraińcy" — osądza ich własny historyk (str. 130— 131) — „byli w swej wierze, że ich wojna przeciw Polakom jest jedyną poważną sprawą całej Ukrainy, tak samo bezwzględni, jak Ukraińcy wschodni (wojujący z Rosją — przyp. autora). Byli oni politycznie zainteresowani Ukrainą wschodnią o tyle tylko, o ile zakrywała ich przed boiszewika-
- Ale wkońcu byli w stosunku do niej tak srodze rozczarowani, że w gruncie rzeczy najchętniej pragnęliby o niej więcej nie słyszeć i zachowywali się niemal, jak odrębny naród. Później po rozluźnieniu związku ze wschodnią Ukrainą polityka zachodnio - ukraińska od r. 1920 zmierzała do powstania państwa neutralnego we wschodniej Galicji pod gwarancją Ligi Narodów".
Tak wyglądała w okresie próby jedność narodowa Stanisławowa i Tarnopola z Kijowem i Żytomierzem. Od końca roku 1920 działalność polityków za- chodnio-ukraińskich przeniosła się do Paryża i Wiednia, a potem do Berlina i Pragi. W Paryżu, opierając się na wpływach angielskich i żydowskich, politycy ukraińscy przy pomocy koalicji pragnęli zmusić Polskę do oddania wschodniej Galicji ze Lwowem pod suwerenność Ligi Narodów, przyczem Polska miała otrzymać mandat do zarządu tym krajem na lat 25. Zdecydowany opór polski udaremił to rozwiązanie.
Traktat ryski z Rosją sowiecką ustanowił granicę polsko-rosyjską na linji Zbrucza. Wkońcu więc ustąpiła i koalicja i Rada Ambasadorów uchwałą z dnia 14 marca 1923 r. w myśl art. 87 traktatu wersalskiego i art. 91 traktatu w St. Germain uznała wschodnie granice Polski zgodnie z traktatem ryskim.
Odtąd ukraińcy małopolscy poczęli żyć negacją państwowości polskiej. Na długie lata ciężar swej akcji politycznej przenieśli na emigrację i przerzucili na działalność nielegalną i terorystyczną, której ucieleśnieniem stała się ILW.O., przeorganizowana potem w O. U. N. Wrogie nastawienie Niemiec wobec Polski umożliwiło im stworzenie centrali ruchu w Berlinie, pod -
czas gdy instytucja wyższego szkolnictwa ukraińskiego tworzył u siebie rząd czechosłowacki. W kraju ogłosili ukraińcy bojkot państwa polskiego, który wyraził się przedewszystkiem w r. 1922 bojkotem wyborów sejmowych.
Opieka Czechosłowacji nad irredentą ukraińską przerwana została przed kilku laty, gdy — przy równoczesnej poprawie stosunków polsko-czeskich — ukraińcy przerwali bojkot wyższych szkół w Polsce, zaś uczelnie ich w Czechach zostały stopniowo zlikwidowane. Natomiast współpraca ukraińsko-niemiecka trwała jawnie aż do złagodzenia polsko-niemieckich stosunków pod rządem Hitlera i nadal trwa bardziej pocichu, jak o tern świadczy choćby pojawienie sięf w Berlinie w r. 1934 cytowanej tu wielokrotnie książki W. Kuczabskiego.
W roku 1924 wychodzące w Monachjum „Sued- deutsche Monatshefte" poświęcają cały zeszyt (R. 21 zesz. 5) zagadnieniu „Ukraina a przyszłość Niemiec" i znowu, jak za dobrych, wojennych czasów — piszą w nim galicyjscy ukraińcy obok Niemców.
„Chcemy dziś przypomieć” — czytemy w redakcyjnym wstępie — „że punkt ciężkości europejskiej Rosji Ieżywczter- dziestomiljonowym ludzie ukraińskim. A lud ten — nie biorąc już pod uwagę jego konieczności życiowych — jest dla nas przyjaźnie usposobiony od czasu, kiedy to Niemcy pod koniec wojny przebywali w tym kraju, a — będący mężem stanu — marszałek Eichhorn rozumiał konieczności życiowe tego ludu. Czy nie daje do myślenia fakt, że sympatje ukraińców dla nas — jak się zdaje — przetrwały dłużej, niż nasza pamięć o tym epizodzie?*
Bohdan Lepkyj, b. docent uniwersytetu w Krakowie, ogłasza artykuł p.t. „Dusza naszego ludu”, w którym oświadcza:
„Lud, który przez tysiąc lat umiał się bronić przeciw burzliwym falom narodowych zmagań i teraz nie zadowoli się sztucznemi liniami granicznemi, nie uzna rozkawałkowania swe' go żywego organizmu za polityczną konieczność*.
A wkońcu dr. Paweł Rohrbach z Berlina w artykule p. t. „Ukraina, jako problem europejski" formułuje powojenny niemiecki program w sprawie ukraińskiej:
„Czterdzieści miljonów Ukraińców pod panowaniem sowietów i Polski uważa się za narodową jedność. Ani Polska, ani Moskwa nie są tworami państwowemi, którymby można w ich obecnej postaci zapowiadać trwałą przyszłość. W interesie Wschodu i w interesie Niemiec leży, by Europa wschodnia nie tworzyła przymusowo zwartej masy, ale by stanowiła system większych i mniejszych państw, których narodowe cele i tendencje by się nawzajem równoważyły, częściowo zaś biegły równolegle z niemieckiemi. Z Ukrainą rzecz się miała tak, jak n. p. z Finlandją. Ukraina jest wrogiem Polski, a Polska — to sęp, który pożera ciało niemieckie. Polityczna samodzielność Ukrainy da nam w przyszłości najmocniejszą rękojmię, że Niemcy nie zostaną równocześnie okrążone ze wschodu i z zachodu”.
Mijały lata i emigracja poczęła ciążyć działaczom ukraińskim. Coraz bardziej torował sobie wśród nich drogę pogląd, że polityczna i gospodarcza działalność legalna daje wielkie korzyści, tern większe, jeżeli udaje się ją skojarzyć w ukryciu z działalnością nielegalną i terorystyczną. Pozostawiono więc na emigracji centralę U. W. O., a później U. O. N., gdy ogół
polityków i działaczy powrócił do Polski i podjął legalną akcję polityczną, nie biorąc na siebie — jak za dawnych, galicyjskich czasów — odpowiedzialności za to, co robią „młodzi teroryści“. Niemniej jednak zasadnicza postawa zewnętrzna polityków i partyj ukraińskich wobec państwa polskiego pozostała niezmieniona.
W r. 1928 po raz pierwszy ukraińscy posłowie ze wschodniej Małopolski weszli do sejmu polskiego. Zaraz na posiedzeniu z dn. 29 marca 1928 r. poseł Dymitr Lewicki złożył imieniem ogółu posłów ukraiń- kich następujące oświadczenie:
„My przedstawiciele tej części wielkiego ukraińskiego narodu, która znalazła się w granicach Rzeczypospolitej Polskiej, wstępując do polskich izb ustawodawczych, oświadczamy niniejszem przed całym światem:
Zwyż sześć miljonów ukraińskiej ludności żyje zwartą masą w Polsce, stanowiąc znaczną i niewątpliwą większość w Galicji wschodniej wraz z Łemkowszczyzną, w Chełmszczyź- nie, na Podlasiu, Polesiu i na Wołyniu i zajmuje na południowo-wschodnich i wschodnich ziemiach Rzeczypospolitej Polskiej wielki i jednolity obszar około 200 tysięcy kilometrów kwadratowych. Ziemie te łączą się bezpośrednio z dalszem zwartem ukraińskiem terytorjum na wschodzie (z Ukrainą nad- nieprzańską), na południu (Zakarpacie) i na południowym wschodzie (Bukowina i Besarabia) i tworzą jego nierozdzielną część składową.
Od wieków naród ukraiński jest autochtonem tych ziem. Wchodziły one niegdyś w skład państwa kijowskiego, tworzyły następnie samoistne państwo halicko-włodzimierskie, częściowo należały później do państwa, utworzonego przez hetmana Ukrainy, Bohdana Chmielnickiego, a nawet i pod obcym zaborem (litewskim, polskim, austrjackim i rosyjskim) nie straciły
nigdy swej narodowej odrębności i nigdy nie wyrzekły się dążenia do niepodległości państwowej.






