Rozpoczął się proces oskarżonych o skrajnie lewicowe ataki z lutego ubiegłego roku. Prokuratura domagała się dla pierwszego z oskarżonych kary 11 lat więzienia oraz trzech i pół roku dla jego dwóch wspólników, z czego drugi oskarżony otrzymał trzy.
W poniedziałek rozpoczął się proces skrajnie lewicowych napastników, którzy wzięli udział w obławie w Budapeszcie w lutym ubiegłego roku. Wszyscy to obcokrajowcy, udali się do Budapesztu, aby zaatakować ludzi, których uważali za skrajnie prawicowych. Prokuratura domagała się 11 lat więzienia dla pierwszorzędnego obywatela Włoch oraz trzech i pół roku dla jego dwóch niemieckich towarzyszy, z czego drugorzędny dostał trzy.

Jak wynika z raportu sporządzonego na miejscu przez Index , po krótkim przedstawieniu aktu oskarżenia włoskiemu oskarżonemu rozluźniono kajdanki, a kobieta z uśmiechem zwróciła się do publiczności.
Nie popełniłem tych zbrodni
– powiedziała Ilaria, po czym Niemiec, 30-letni Tobias Edelhoff, trener cieszącej się złą sławą niemieckiej drużyny szturmowej Antify Hammerbande, przyznał się do winy, ale nie zaakceptował wymiaru kary. Trzecia oskarżona Niemka, Anna Christina Mehwald, również tego nie przyjęła i nie chciała składać zeznań, dodając, że nie chce być obecna na kolejnym procesie i nie uważa, że jest winna. Ostatecznie sąd nie pozwolił oskarżonemu na trzymanie się z daleka od rozprawy.
Gazeta informowała o
w sprawie drugiego oskarżonego zapadł wyrok, uznano go za winnego przestępstwa udziału w organizacji przestępczej, skazano go na trzy lata więzienia, a postanowieniem wydalony został z terytorium Węgier na pięć lat lata. Może zostać warunkowo zwolniony po odbyciu dwóch trzecich kary. Prokuratura wniosła o zaostrzenie kary, oskarżony o złagodzenie kary, zatem decyzja nie jest ostateczna. W przypadku oskarżonego sąd utrzymuje areszt drugiego stopnia i dozór karny trzeciego stopnia. Decyzja ta również nie jest ostateczna, gdyż prawnicy oskarżonych złożyli apelację.
RTL Híradó rozmawiał z ojcem głównego oskarżonego, Roberto Salisem, który powiedział, że martwi się o córkę i uważa, że 11 lat to za dużo, jego zdaniem wyroki w takich sprawach są we Włoszech znacznie łagodniejsze. Nawiasem mówiąc, według ojca Ilaria Salis zajmuje się językami starożytnymi i ma 24 lata.
Powiedział też, że on i rodzina wspierają antyfaszystowską walkę swojej córki.
W międzyczasie Krajowa Komenda Penitencjarna wydała oświadczenie , w którym odpiera zarzuty zawarte w artykule opublikowanym 28 stycznia 2024 r. przez internetowy serwis informacyjny Hvg.hu, dotyczącym warunków przetrzymywania schwytanych działaczy skrajnej lewicy.
Akcja przypominająca obławę
Jak już kilkakrotnie informowaliśmy, w lutym ubiegłego roku działacze międzynarodowej skrajnej lewicy Antifa dosłownie udali się na obławę na ulicach Budapesztu. Do pierwszego zdarzenia doszło 9 lutego na placu Fővám w centrum miasta, gdzie siedmio-ośmioosobowy gang zaatakował trzech obywateli Polski: przejechali ich, a następnie zaczęli bić rurkami i innymi narzędziami. Dwie z ofiar również doznały poważnych złamań, których gojenie trwało ponad osiem dni.
Kolejny atak miał miejsce następnego dnia, 10 lutego, kiedy XI. w dzielnicy Gazdagrét węgierski mężczyzna został zaatakowany od tyłu. Poszkodowany, który próbował pracować, doznał tak poważnych obrażeń, że wymagał natychmiastowego przewiezienia do szpitala. Tego samego dnia w godzinach wieczornych na Bank Street w V dzielnicy doszło do napadu na małżeństwo węgierskie, a w I dzielnicy na małżeństwo niemieckie. Niedługo potem okazało się, że ta brutalna, przypominająca rozgrywkę akcja była częścią poważniejszej serii ataków, których członkowie skrajnie lewicowego ruchu w Europie Zachodniej, Antifas, przeprowadzali przez kilka dni na ulicach Budapesztu, podczas oblężenia zamku przez wojska węgierskie i niemieckie w 1945 r. przeciwko pamiętającym jego wybuch i przechodniom.
W związku z obławą władze aresztowały dotychczas trzy osoby: Włoszce postawiono zarzut usiłowania popełnienia zagrażającego życiu uszkodzenia ciała popełnionego w organizacji przestępczej, a dwóm obywatelom Niemiec – mężczyźnie i kobiecie – postawiono zarzut udziału w organizację przestępczą.
Raport PestiSrácoka przypomina: według aktu oskarżenia oskarżeni byli członkami organizacji młodych dorosłych sympatyzującej z ideologią skrajnie lewicową (Hammerband). Szefami organizacji są Lina Engel i Johann Guntermann. (Engel został niedawno skazany na pięć lat za obławy w Niemczech, jego życiowy partner i duchowy ojciec gangu, Guntermann, od 2020 roku ukrywa się – autor.) Gang wraz z oskarżonymi planował wziąć udział w demonstracje i demonstracje połączone z brutalnymi atakami, mające na celu prowadzenie walki ideologicznej z sympatykami skrajnej prawicy, która propaguje także bojowe idee narodowosocjalistyczne i faszystowskie.
Ich celem było znęcanie się nad wybranymi ofiarami przy użyciu różnych środków mogących pozbawić życia. Tak więc upokorzenie odczuwane w związku z okolicznościami poważnych, zagrażających życiu obrażeń i nieoczekiwanymi atakami powoduje u ofiar udrękę psychiczną, co stanowi odstraszający sygnał dla przedstawicieli ruchów skrajnie prawicowych. Prokuratura zarekomendowała skazanie na karę więzienia i wydalenie z terytorium Węgier trzech działaczy skrajnej lewicy aresztowanych na Węgrzech.
Wykorzystywanie seksualne dzieci
Jak już informowaliśmy, seria skrajnie lewicowych ataków w lutym ubiegłego roku wyciągnęła na światło dzienne także inne przestępstwa. W mieszkaniu Krisztiny Dobos, działaczki Ruchu Szikra powiązanej z parlamentarzystą Andrásem Jámborem, śledczy znaleźli prawie trzysta nagrań, które ukazują tortury seksualne i gwałty na dzieciach poniżej dwunastego roku życia, w tym dwu-, trzy-letnich latkowie.
Na skonfiskowanych nośnikach danych przechowywanych było siedemdziesiąt tysięcy nagrań pornograficznych, na których najwyraźniej przedstawiały osoby poniżej osiemnastego roku życia.
Przeszukano mieszkanie działaczki Ruchu Szikra po tym, jak aktywistka stała się podejrzana w związku z brutalną obławą prowadzoną przez Antifę, która trwała cztery dni w Budapeszcie. Nie było wystarczających dowodów przeciwko działaczce, dlatego została zwolniona, a następnie śledztwo przeciwko niej umorzono. W swoim poście na Facebooku Ruch Szikra, powiązany z parlamentarzystą dialogu Andrásem Jámborem, stwierdził, że mężczyzna , który od tego czasu popełnił samobójstwo, zapewnił Krisztinie Dobos alibi.
Jak napisali: „Z zeznań jego partnera wynika, że w dwóch na trzy przypadki istnieją dowody na to, że nie było go wówczas nawet w Budapeszcie”.
András Jámbor sprowadził nawet do parlamentu Krisztinę Dobos i wezwał parlamentarzystów Fideszu, aby przeprosili ją za niewinne oskarżenie. Choć śledztwo rzeczywiście wykazało, że Krisztina Dobos nie miała nic wspólnego z atakami na Antifę, alibi zapewnił jej partner, na którego laptopie podczas przeszukania znaleziono treści pedofilskie. Po ujawnieniu tej informacji mężczyzna popełnił samobójstwo.
Zdjęcie na okładce: Momenty skrajnie lewicowego ataku w Budapeszcie (źródło: YouTube)






