NIECH WAMI KIERUJE ŻYWA WIARA
Święty Archanioł Rafał: Bracie, jeśli nie chcesz, jeśli nie chcecie zostać pokonani, powinniście bronić się wskazanymi wam metodami. Cnoty te same w sobie są zwycięską bronią. Wszechmogący Bóg dał wam możność dokładnego poznania oblężenia, które was otacza, aż dotąd. Lecz dał wam również wszelkie środki do obrony, jak o tym dobrze wiecie. Są to: rozwaga, roztropność, modlitwa, sakramenty i sakramentalia. Nie powinny wpływać na was ujemnie niewiara tego wieku i tylu waszych współbraci, jak też oziębłość wielu pasterzy. Żywa wiara pokieruje wami dla waszego dobra i dla dobra wielu dusz.
Macie więc podwójny front obrony: wewnętrzny i zewnętrzny. Sakrament Bierzmowania pasował was na żołnierzy walczących. Sakrament Kapłaństwa uczynił was oficerami tych żołnierzy. Nie dajcie się więc oszukać, bo dzisiaj ateizm rozszerzył się jak nigdy i zagłuszył w Kościele sumienie, zaciemniając dusze. Rozszerza się wszędzie obojętność, ociężałość, a stąd ruina i zguba tylu dusz. Wiesz dobrze, że to nie są przesądy fanatyczne, lecz smutna rzeczywistość, która prowadzi świat ku przepaści, do której wpadnie nie chcąc z uporem przyjąć światła.
NAJWAŻNIEJSZY PROBLEM - WALKA DOBRA ZE ZŁEM
Święty Archanioł Rafał: Czy cię nie przejmuje naleganie, z jakim my, wszyscy żyjący w Niebie, wzywamy was do rozważania problemu walki między dobrem i złem? Jest to prawdziwie wielki problem ludzkości, bo właśnie tu ludzkość została oszukana i trwa w tym nadal. Ten problem stał się przyczyną śmierci na Krzyżu Syna Bożego, Przedwiecznego Słowa Boga, które Ciałem się stało. Ten właśnie problem szatan chciał usunąć ze świadomości ludzi, wzmagając swe oszustwa i kłamstwa. O tych sprawach nie trzeba mówić, nie powinno się mówić po myśli i złości złego ducha.
Don Ottavio i don R, jesteście sługami Boga i jako tacy powinniście wykonać posłannictwo dane wam od Boga. Macie wysunąć ten żywotny problem na pierwsze miejsce, nie dbając o histeryczne konwulsje tych, których to dotyczy, a którzy twierdzą, że w ich diecezji nie można przyjąć duchowości C., ani waszej. Niech sobie mówią, wy zaś okazujcie im zawsze należny szacunek.
Naprzód więc! Jesteśmy przy was blisko. Problem ten jest jedynym z najważniejszych problemów, którym zajmuje się Niebo i ziemia. Światłość i ciemności, Bóg i szatan, Zbawienie i potępienie, te zagadnienia interesują Niebo, piekło i całą ludzkość. Widzisz więc i rozumiesz, jak słusznie nalegamy, walcząc obok was dla Chwały Bożej i dobra dusz. Pozostawcie umarłych umarłym, a sami idźcie naprzód po trudnej drodze.
Niech błogosławi ciebie oraz Stowarzyszenie Nadziei, które stawia swe pierwsze kroki - Bóg w Trójcy Jedyny.
Niech błogosławi Pan wam we wszystkim, waszym dobrym postanowieniom, dziś i zawsze.
70. KTO NIE KOCHA, NIE ŻYJE.
5.6.1978 r.
Don Benatti: Pisz bracie mój, jestem don Armando Benatti.
Było powiedziane, że w Stowarzyszeniu Nadziei miłość wzajemna jest prawem, bo kto nie kocha, nie żyje. Lecz jest to prawo obowiązujące wszystkich chrześcijan, jest to wiekuiste Prawo Miłości, a więc Boga, który jest Miłością. Jest to prawo Boga-Człowieka, który powiedział: "dałem wam przykazanie nowe, byście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem". Prawo to czyni ludzi braćmi i synami Jedynego Boga Ojca, który jest Miłością. Prawo to łączy ludzi i powinno usunąć z ziemi nienawiść, która dzieli, zaciemnia, zabija, rodzi tyle zła, prowadzi do przelewu krwi, nienawiści, która drażni i czyni dusze nieszczęśliwymi. Bóg uczynił z miłości prawo, bo:
1) Będąc Sam Miłością, nie mógł postąpić inaczej, ponieważ miłość stanowi Jego istotę.
2) Nie można być w sprzeczności z samym sobą, gdyż miłość wymaga miłości. Jak to trafnie powiedziała św. Terenia.
3) Gdy najzacieklejszy wróg Boga i ludzkości, z nienawiści, zranił ludzi śmiertelnie, skażając ich zarodkami: nienawiści, zazdrości, podejrzliwości, spowodował tym między nimi niezgodę i rozdział. Kusił ludzi przeciwko sobie, co wydało drugi owoc nikczemności złego ducha - bratobójstwo Kaina a we współczesnych czasach niekończące się wojny i rewolucje... Któż zliczy ofiary oraz gwałty wszelkiego rodzaju, jak można je wytłumaczyć inaczej? Trzeba byłoby zapytać zarozumiałych teologów, którzy sami przyczynili się do wielu podziałów. Trzeba byłoby zapytać pasterzy dusz - jak wytłumaczyć zło natury ludzkiej i jak je, choćby w części, eliminować? Bóg uczynił miłość prawem, jest ona zjednoczeniem, a zjednoczenie staje się źródłem pokoju, radości, pogody. Dlatego Jednorodzony Syn Boży umarł na Krzyżu, abyście byli z Nim jedno - z Bogiem w Trójcy Jedynym.
4) Szanując zawsze dzieła swoich rąk. Bóg uczynił z miłości prawo, chcąc pociągnąć ludzkość ku celowi Stworzenia i Odkupienia. Jest to najwyższe szczęście człowieka, którego jednak nigdy nie osiągnie poza miłością i bez miłości.
Bracie mój, taką jest tragedia ludzkości, ma ona szczęście w zasięgu swej ręki, ale bogobójczy łotr czyni wszystko, by przeszkodzić w osiągnięciu tego szczęścia.
Ten konflikt jest ogromnym problemem, który uwiecznia się w czasie, wciągając wszystkie pokolenia ziemi.
Jest to prawdziwa tragedia historii ludzkości.
MIEĆ NA SERCU ZAWSZE CHWAŁĘ BOŻĄ
Don Benatti: Trudno jest uwierzyć, iż nie chcecie tego problemu uczynić ośrodkiem całej działalności kościelnej. Nieprzyjaciel używa tysięcznych sposobów: zarozumiałość, lęk, wzgląd ludzki, pragnienie spokojnego życia, własna kariera... by osiągnąć swój niegodziwy cel. Czyni siebie "przewodnikiem", chorążym wielkiego zastępu bierzmowanych, czyli właśnie tych, którzy powinni prawdziwie walczyć o triumf życia nad śmiercią, światła nad ciemnością, prawdy nad błędem. Dlatego dziś rano Święty Archanioł Gabriel zachęcał was do wytrwania w dobrym, w walce o sprawy Stworzenia i Odkupienia człowieka, tych głównych spraw w historii rodzaju ludzkiego.
Nie przejmujcie się niemądrymi sądami tych, którzy dla niskich powodów osobistych nie chcą uznać tego generalnego celu dusz - zbawienia. Wy zaś trwajcie zawsze przy Chwale Bożej, Prawdzie i zbawieniu dusz.
Stowarzyszenie, na czele którego Opatrzność Boża postawiła ciebie, don Ottavio, niech będzie całe przejęte i przepojone światłem, bo to jest życie Boże, które jest miłością, a w którym staniecie się najpierw gałązką, a potem drzewem, by wszyscy mogli o was mówić, jak o pierwszych chrześcijanach: "patrzcie, jak oni się miłują".
Don Ottavio, zawsze z miłością zjednoczeni z Jezusem, z Jego Matką Najświętszą i wszystkimi Świętymi, będziecie wówczas trwali w zjednoczeniu z całym Kościołem triumfującym.
Naprzód, z błogosławieństwem Boga w Trójcy Jedynego, Najświętszej Marii Panny i przy pomocy nas wszystkich - z Nieba!
72. JEZUS - JESTEM GŁOWĄ MEGO KOŚCIOŁA
5.6.1978r.
Jezus: Synu mój, pisz, to Ja Jezus.
Jeszcze raz Ja, Słowo Przedwieczne Boga, od wieków zrodzone przez Ojca, przyjąłem Ciało w łonie Mojej i waszej Matki. Zwracam się do ciebie, gdyż wybrałem cię na Moje narzędzie w wielkich zamiarach miłości i zbawienia.
Jestem obecny wśród was w Tajemnicy Wiary, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, żywy i rzeczywisty.
Obecność Moja zawiera w sobie dwie natury: boską i ludzką. Jestem również obecny fizycznie jako Odkupiciel, Zbawiciel i Głowa Mego Kościoła. Powtarzam ci to: MEGO KOŚCIOŁA, który jest przedmiotem wielkiej nienawiści ze strony tego, który Kościoła nigdy nie uznał i nie chciał, a zawsze nienawidził i nienawidzi. Jestem obecny jako Głowa Mego Kościoła, bo wyszedł On z Mojej Krwi, z Mego przebitego Serca. Jestem obecny w Moim Kościele, który jest ośrodkiem tylu ambicji, tylu ukrytych starań, by zadowolić namiętności ducha i ciała. Jest w nim miejsce dla tylu grzechów, profanacji i świętokradztw, które usiłują duchowni okryć aksamitnym płaszczem umiejętnego postępowania, czyli obłudy i najniższego egoizmu.
Wiele razy Ja i Moja Matka napominaliśmy mocno tych, którzy zdawali się zagubić wielkie rzeczywistości duchowe Stworzenia i Odkupienia. Powiedziałem ci, synu, w jednym z orędzi, że wielu z Moich poświęconych, pociągnięci herezją czynu, zostali jakby uduszeni tym niszczącym dynamizmem. Tym sposobem, nie zdając sobie sprawy, dali się unieść coraz dalej od odradzających źródeł Życia Bożego.
JEZUS - KAPŁANI CHCĄ, ABYM BRAŁ OD NICH POZWOLENIA - Z KIM ROZMAWIAĆ
Jezus: Wezwałem dusze, które zaniewidziały z własnej winy, by stanęły przed Ukrzyżowanym, by poszły za Mną na Kalwarię, gdyż jest ona główną i wielką drogą wskazaną dla pouczenia dusz - drogą Mojej Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. Wezwałem wszystkich Bogu poświęconych, by poszli za Mną drogą wyrzeczenia, pokory, posłuszeństwa i ubóstwa. Wezwałem ich, by popatrzyli na Mnie wiszącego na Krzyżu, aby się potem zastanowić i rozważać. Wystarczyłoby to, by pobudzić ich do skruchy, ożywić prawie zgasłą wiarę, ożywić ogień wygasłej miłości. Lecz na ten krok nie zdobyli się.
Niektórzy nie raczyli nawet zwrócić najmniejszej uwagi na Moje orędzia. W swojej zarozumiałej niewierze nie chcą przyjąć do wiadomości, że Ja, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek zwracam się w Moim Kościele do kogo chcę, gdzie chcę, jaki kiedy chcę.
Według ich zarozumiałości, powinienem brać od nich pozwolenie, by mówić do drogich mi dusz!
To prawda, że udzieliłem duchownym godności i władzy nie należnej człowiekowi, ale dałem im to dla dobra wspólnoty kościelnej, a nie dla nasycenia ich pragnienia władzy, bogactwa i ambicji osobistej. Jeśli zaś dałem wybranym jakąś władzę, to tylko po to, by użyli jej dla dobra całego Mego Kościoła.
Spójrz, na wyniosłość z jaką odnoszą się do swoich podwładnych. Wiesz o tym z własnego doświadczenia. Gdyby mieli trochę pokory, nie wyrzucaliby ci, że działasz pod wpływem fantazji czy szaleństwa. Nie byłoby takiej gwałtownej reakcji z ich strony, która potwierdza smutną rzeczywistość, jaką teraz przeżywa Kościół.
ZNOSZONE CIERPIENIE POTWIERDZA PRAWDĘ
Jezus: Synu, uprzedzałem cię, że uznają cię za wariata! Ja nie mogę się mylić, ale pycha ich nie uznaje tego.
Synu, nie obiecałem ci nic innego na ziemi, nad cierpienia. Oni zaś nie wiedzą, że przyczyniając ci bólu, potwierdzają tym wyraźnie oznajmione ci prawdy. Nie przejmuj się tym, przy Mnie nie powinieneś bać się niczego. Przez całe Moje życie na ziemi nie użyłem nigdy Mej władzy, by upokarzać, umartwiać i karać Moich nieprzyjaciół. A jeśli kiedy pokazałem przebłysk Mojej potęgi, to tylko dla potwierdzenia prawdy, którą głosiłem.
Nie szukałem na ziemi chwały i uznania, tylko upokorzenia.
Nie szukałem miejsc uprzywilejowanych, tylko ubóstwa, nie autorytetu, lecz posłuszeństwa aż do śmierci.
Synu. żądałem większego życia wewnętrznego, żądałem pokory, ubóstwa, ojcowskiego serca i stałości - a co w zamian otrzymałem?
Módl się i wołaj o modlitwę, wynagradzaj.
Ofiarujcie swe cierpienie, aby szale wagi nie przeważały już tak w stronę zła.
Błogosławię cię, synu, a ze Mną błogosławi cię Moja Matka Najświętsza i Sw. Józef.
75. MARYJA: MOJE ZJEDNOCZENIE Z JEZUSEM, TO DOSKONAŁA KOMUNIA
8.6.1978 r.
Najświętsza Maryja Panna: Synu najdroższy. Jestem Maryja, Matka Mojego i twego Jezusa. Uważam za słuszne przemówić do ciebie po Jego rozmowie z tobą.
Dwa lata temu mówiłam ci o Moim zjednoczeniu z Jezusem. Było to zjednoczenie naprawdę doskonałe, inne niż wy macie z Moim Boskim Synem. Była to komunia natury. Jezus dał Mi Swoją Boską Naturę, a Ja dałam Mu Moją naturę ludzką. Żyliśmy Oboje w sposób jedyny, doskonały i niepowtarzalny. Myśli, radości, bóle, pragnienia, wola były wspólne: na poziomie psychicznym i fizycznym. Była to więc komunia najdoskonalsza - Moje cierpienia były również Jego cierpieniami.
Ci, którzy dzisiaj, przekraczając wszelką granicę obowiązkowej roztropności, nie przyjmują licznych interwencji Mego Boskiego Syna w Jego Kościele, aby w ten sposób uniknąć stania się upragnioną zdobyczą diabła i jego niezliczonych zastępów oraz, by uniknąć niepewnej drogi z pewnością wiodącej do piekła. Pod pretekstem roztropności, tak często źle rozumianej, nie wierzą Moim tak licznym posłannictwom skierowanym do ludzi. Czy uczynili oni wszystko, by te interwencje - Moje i Mego Boskiego Syna - przyniosły duszom oczekiwane skutki? Nie, raczej uczynili wszystko, by zagłuszyć te błogosławione napomnienia.
Wspomniana roztropność była płaszczykiem maskującym ich naganne postępowania. Niewiara rozpowszechniła się w całym świecie. Uznawać zaś fakty przewyższające prawa ludzkiej natury, byłoby zetknięciem się ze światem, którego nie chce się znać.
Wynaleziono więc zasadę umiejętności życia, która dostosowuje się we wszystkim do zwyczajów światowych, a sztuka kłamstwa jest tam zawsze aktualna.
KTO WCHODZI W CIEMNOŚĆ, POZBAWIA SIĘ ŚWIATŁA
Najświętsza Maryja Panna: Nieprzyjaciele Boga, silniejsi słabością Jego Kościoła, a zachęceni przez szatana, stają się coraz zuchwalsi i agresywni. Przechodzą oni do ofensywy coraz bardziej niszczącej na dwóch frontach "zasad" i "moralności". Są to herezje rozszerzane obficie przez środki przekazu. Pornografia szerzy się z podobną hojnością, prasa, film, moda, - deprawacja wkracza wszędzie i rozlewa się jak potok wezbrany, niszcząc niewinność dzieci i młodzieży, rodziny, szkoły, instytucji religijnych. Rozwody i aborcja są zwycięstwem kościoła szatana, który stał się mocny i agresywny, przez obawę na wzgląd ludzki, przez zawodowstwo, które zajmuje miejsce apostolstwa w Kościele Bożym. Wiele zła ugodziło stąd Kościół Mego Boskiego Syna.
Synu Jeśli ktoś będzie ci wymawiał, że wciąż to samo powtarzasz, odpowiedz mu, że zło jest zawsze takie samo. Kto pogrąża się w ciemności, pozbawia się światła. Ciemnościami zaś są ambicje, pragnienie władzy, żądza walki za wszelką cenę przeciwko tym, którzy nie chcą ciemności...
Synu, po prostu niemądre jest zachowanie się tych, którzy w Kościele zajmują odpowiedzialne stanowiska, a nie pojmują, że Bóg Stwórca i Pan - dba i podtrzymuje wszystko, i nie może być obojętny wobec spraw Swego Kościoła, który kocha, będąc sam Miłością.
Kościół jest Sakramentem Miłości, która wypłynęła z Niego, z Miłości. Trzeba mówić o Nim, a także o Mnie - taki był powód przypomnienia ci Moich poprzednich rozmów.
CIEMNOŚĆ JEST PYCHĄ, GRZECHEM SZATANA
Najświętsza Maryja Panna: Synu - w tych ostatnich dniach wielokrotnie poznałeś Dobroć Bożą. Nie bój się, powtarzano: Jest to godzina ciemności, która otacza Kościół. Przypominam jeszcze raz, że ciemność to pycha, grzech diabła. Pycha panuje w kościele szatana, który uosabia się z masonerią. Rządzi ona światem i przeniknęła nawet do Kościoła.
Synu, nie jest tajemnicą, że wielu konsekrowanych stało się ofiarami tej strasznej ośmiornicy, która wyciąga wszędzie swoje macki z diabelską troską, by żadna z ofiar nie uciekła, oraz z przewrotnym pragnieniem pochwycenia innych. Prawdą jest, że brak kontroli wzbudza w wielu przekonanie, że należą do niej. Żądają dowodów, ile już było danych dowodów i wyraźnych potwierdzeń!... Nie przejmuj się więc ich groźbami (nawet ukrytymi), nie przejmuj się niczym. Ja, Matka Boża i Matka wasza, zapewniam was, że jesteście pod Moim płaszczem, a tam nikt nie może wam szkodzić!
Synu, módl się, wynagradzaj i miej w sercu tylko Chwałę Bożą i zbawienie dusz.
Błogosławię cię, błogosławię was teraz i zawsze.
78. DZIEŁA BOŻE ROZWIJAJĄ SIĘ WŚRÓD TRUDNOŚCI
8.6.1978 r.
Mama Nina: Don Ottavio, to ja mama Nina, jakże się cieszę z twoich dobrych kontaktów z Domem Opatrzności w Carpi. Wypłynęło z tego wiele dobra, a różne przeszkody nie przerwały tych kontaktów... Trzeba dziękować Bogu za to dobro i wielbić Go.
Don Ottavio, twoje własne doświadczenia pokazały ci, że nawet dzieła Boże powstające na ziemi, nie są od razu doskonałe. Chociaż pochodzą od Doskonałości, rozwijają się jednak wśród niedoskonałości tych, którzy zostali wybrani za narzędzie Boże. Starają się oni bardzo, korzystając zwykle ze swych naturalnych sił, które wspomaga zawsze bogactwo pomocy Boga. Istota i stopień pomocy, choć pochodzi zawsze od Boga, zależą w znacznej części od współdziałania, chętnego, ofiarnego, wytrwałego, a czasem nawet heroicznego tego, kto został wybrany do danego dzieła. Dlaczego mówię o tym? Ponieważ wraz z towarzyszami fundatorami Stowarzyszenia Nadziei, oraz z członkami Rady administracyjnej, z D. i innymi, jesteście narzędziami wybranymi - od początku tych Orędzi, które otwierają źródła życia dla dobra tylu dusz. Dlatego Bóg wiąże cię z tym Dziełem Opatrzności, bo chciał, byś widział jego narodzenie i mógł śledzić lata jego rozwoju. Dzieło Opatrzności jest jeszcze małe, ale rozwój jego ujrzysz po trudnej godzinie czyszczenia. Wiesz dobrze, jak bolesną była dla mnie i dla tych, którzy byli mi bliscy w tych trudnych chwilach, to narodzenie Dzieła Opatrzności Bożej. Orientujesz się częściowo, ale nie wiesz wszystkiego, ile mnie kosztowało cierpienia wewnętrznego i zewnętrznego, ile było upokorzeń i łez... Widzisz, jak są przedziwne drogi Boże, nawet dla ciebie, bo nawet dzieła Boże nie mogłyby istnieć, gdyby nie pochodziły od stworzeń złączonych z Bogiem, aby dać życie zamiarom Bożym.
Daj to moje posłannictwo do przeczytania i odczytania D. i innym fundatorom oraz członkom Rady.
79. KTO NIE JEST W ŚWIETLE, JEST W CIENIU ŚMIERCI
Mama Nina: Ile razy powtarzano ci, że ciemne moce piekła nie zwyciężą, potrzeba jednak, aby wasz opór był szybki, wyraźny, ofiarny, wytrwały, a nawet heroiczny. Będzie w tym wszystkim ręka Boża! Przepędzili ciebie jak złoczyńcę! Co to znaczy? Jest to znak, że jesteś zjednoczony z Jezusem, że chce On byś brał udział w Jego Męce, idąc z Nim na Kalwarię. Jesteś na dobrej drodze i dlatego nie trzeba się bać. Mówiła o tym Matuchna Najświętsza w swym ostatnim orędziu.
Don Ottavio, nie muszę upewniać ciebie z jak trwożliwą radością, ufnością i nadzieją śledzę ciebie, don P. i innych, którzy jesteście pośrodku tej walki. Zauważam u was triumf miłości nad egoizmem ludzkim, triumf sprawiedliwości i prawdy, triumf Boży nad mocami ciemności tak zuchwałymi i pewnymi siebie, bo otrzymali zgodę na współpracę tych, którzy w planach Bożych powinni by być chorążymi Boga w tej walce. Nie bądźcie smutni - Bóg był, jest i będzie zawsze silniejszy razem ze Swoją Matką Najświętszą.
Don Ottavio, kto nie jest w świetle, jest w cieniu śmierci. Dziś rano tłumaczono ci dlaczego tacy ludzie niosą za sobą śmierć i w czasie, i w wieczności. Są oni pełni pychy, zarozumiałości, żądzy władzy, pragną wznieść się ponad wszystkich. Ci, którzy są w cieniu śmierci, są ślepi i tylko wielki cud mógłby ich zbawić...
Niech Bóg cię błogosławi wraz ze Swą Matką Najświętszą i niech błogosławią wszystkich.
Jesteśmy z wami, bo Świętych Obcowanie jest rzeczą wzniosłą.
Jeszcze będę z tobą rozmawiać.
80. Z NIEBA WIDZI SIĘ INACZEJ SPRAWY LUDZKIE
9.6.1978 r.- Benedykt: Bracie don Ottavio, jestem O. Benedykt. Wiele zdarzyło się w Kościele i na twej drodze na ziemi - od ostatniej naszej rozmowy. Niedawno opuściłem ziemię, tu w wieczności wszystko jest "teraz", toteż widzę sprawy ludzkie inaczej, niż wy na ziemi. Nie znaczy to, że rzeczy zmieniają się, są takie same tylko, że my z Nieba widzimy je w sposób całkowity, bardziej doskonały od waszego. Co innego jest widzieć ogień z daleka, a co innego znaleźć się w jego płomieniach. Nie patrzymy obojętnie na wasze sprawy. Miłość nasza jest tu większa i doskonalsza, i łączy nas zawsze. Patrzymy na was stąd z miłością zawsze radosną, u was zaś jest inaczej.
Bracie don Ottavio, wiem że będziesz żył długo na ziemi, ty też o tym wiesz, ale bez radości. Wysilasz się by być uległym we wszystkim Woli Bożej, choć jej nie rozumiesz dobrze. Bóg przyjął twoje pragnienie i twą modlitwę i wysnuł z niej podwójne dobro dla ciebie i dla Kościoła. Dla ciebie jest to możliwość wynagrodzenia za swe grzechy. Zwrócę tu uwagę na to, że lepiej uiścić swe długi wobec Sprawiedliwości Bożej tu na ziemi, w czasie, niż potem w wieczności. Co się tyczy Kościoła, to przez te lata życia na ziemi będziesz musiał wiele wycierpieć, lecz to cierpienie będzie płodne w wiele dobra i zasług. Dziękuj więc Panu, chociaż nigdy nie podziękujesz dostatecznie za ten wielki dar. Związany z nim jest cel - zbawienie dusz. Kto nie cieszyłby się z otrzymania miejsca jakie tobie przypadło w boskim planie zbawienia?
CZYM JEST ĆWIERĆ WIEKU WOBEC WIECZNOŚCI?
O. Benedykt: Bracie, dla naszej przyjaźni na ziemi mam pozwolenie powiedzieć ci, że niepotrzebne jest twoje zakłopotanie. Powinieneś być pełen wdzięczności, bo czym jest ćwierć wieku wobec wieczności, skoro tysiąc lat dla Boga jest mniej niż jedno tchnienie? Czy zapomniałeś o zapewnieniu swej siostry? Gdyby w Niebie możliwe było coś pragnąć, to chciałbym wrócić na ziemię, by stokrotnie pomnożyć w czasie i w siłę moje cierpienia.
Wszyscy święci w Niebie mieliby też takie pragnienie, gdyby ono było możliwe. Mówię ci więc: idź naprzód po wyznaczonej drodze od wieków, aż do ostatecznego celu. Miłość Nieskończona kieruje tobą, a z tobą D., don P, fundatorami i radą administracyjną, aż do osiągnięcia celu. Nie wsuwajcie kijów między koła, ale w pełni i całkowicie realizujcie plany Boże, a wtedy nie musicie się niczego obawiać.
ZŁUDZENIE SZATANA ZAKOŃCZY SIĘ WKRÓTCE
O. Benedykt: Dookoła was huczy burza, ale czy życie na ziemi nie jest pasmem burz - złej i dobrej pogody, dni słonecznych i deszczowych?
Szalone złudzenie szatana zakończy się wkrótce. Najświętsza Maryja Panna, Matka Boża i nasza, zgniecie mu głowę i nowy dzień zaświta. Będziesz obecny przy powstaniu tego świtu, który oświeci cały Kościół, zrodzony z Przenajdroższej Krwi Jezusowej.
Don Ottavio, trwajmy nadal w zjednoczeniu. Nie widzisz nas, ale jesteśmy blisko. Tylko lekka zasłona, dla was niewidzialna, zasłania nas przed wami.
Niech Bóg w Trójcy Jedyny błogosławi ciebie i was wszystkich, a z Nim Maryja Niepokalana teraz i zawsze.
83. TRZEBA ŻYĆ DOGMATEM ŚWIĘTYCH OBCOWANIA
9.6.1978 r.
Dusze czyśćcowe: Jesteśmy dusze czyśćcowe, pisz bracie. Chcemy ci powiedzieć, że oczekiwałyśmy tego spotkania, które na pewno przysporzy dobra tobie i nam. Miłość łącząca synów Bożych - czy są oni w czasie, lub po za nim tak jak my - zawsze jest pożyteczna i obfita w dobro.
Dogmat Świętych Obcowania, dla tych co wierzą weń i starają się nim żyć, wydaje zawsze święte owoce dla obydwu stron. My nie potrzebujemy żadnego wysiłku by żyć tym Dogmatem, wy zaś pielgrzymujący na ziemi, musicie ćwiczyć się w życiu łaski, rozwijać władze swej duszy, zwłaszcza wasz rozum powinien poznać ten Dogmat jak on powstał, jakie są jego skutki. Trzeba też ćwiczenia woli - chęci przyjęcia i życia Dogmatem. Wreszcie trzeba ćwiczyć pamięć by o tym Dogmacie nie zapominać.
To jeszcze nie wszystko - bracie; Dogmat Świętych Obcowania, jak inne rzeczywistości nadprzyrodzone, wymaga pracy duszy, zwłaszcza ćwiczenia się i życia Bożą Łaską, a więc: ćwicząc się w wierze - wierząc mocno i bez żadnych zastrzeżeń w ten Dogmat. Należy również ćwiczyć się w miłości prawdziwej, popartej czynami. Ćwiczenia się w Nadziei, na skutki, jakie Dogmat przeżyty, upragniony i umiłowany wyda w nas i was.
JAKIE SKARBY SĄ W DOGMACIE ŚWIĘTYCH OBCOWANIA
Dusze czyśćcowe: Chcielibyśmy przedstawić wam jeszcze dokładniej skarby jakie są do odkrycia w tym Dogmacie, szczególnie tym, którzy nie znają, nie wiedzą i nie korzystają z Niego ze szkodą dla siebie i nas. Nie wystarcza sam dar życia ale trzeba przeżyć życie fizyczne, intelektualne i duchowe. Bo co dałoby życie nie przeżyte we wszystkich tych sferach? Ile dobra nie uczyniło się, ile dobra zaniedbało z powodu braku wiary, nadziei i miłości. Powinniście wiedzieć dobrze, że wasze możliwości dobra są prawie niewyczerpalne. Cokolwiek czynicie, wystarczy każdy czyn wznieść z poziomu naturalnego do poziomu łaski nadprzyrodzonej z dodaniem intencji za święte dusze czyśćcowe. Gdy zaś chodzi o sprawy nadprzyrodzone, jak Msza Św. zamówiona lub też wysłuchana, wystarczy również dodać intencję.
Wyjście na przechadzkę, załatwianie spraw, wszystkie czyny lub myśli, wykonane z miłości Bożej, ofiarujcie naszym duszom - aby ulżyć w cierpieniach.
WY MOŻECIE WIELE
Dusze czyśćcowe: Ty wiesz, bracie, że my dla siebie nic zrobić nie możemy, ale dla was możemy wiele. Wy zaś możecie uczynić aktywnym ten Dogmat Obcowania Świętych.
Wasze potrzeby materialne, zwłaszcza duchowe, są tak liczne, dlaczego więc nie pamiętacie o tym, że my możemy pomóc wam bardzo dużo we wszystkich waszych problemach osobistych i społecznych...
Gdybyś wiedział, co to jest Czyściec!!! Gdyby o tym wiedzieli chrześcijanie, którzy tak prędko zapominają o nas i o swoich obietnicach. Tak mało żyją wiarą, a więcej myślą o prochu naszych ciał, niż o cierpieniach naszych dusz!!!
Bracie nasz, ile należałoby okazać nam miłości i sprawiedliwości... a wtedy i dla was byłoby obfitsze błogosławieństwo Boże.
W oczekiwaniu - dusze czyśćcowe.






