86. WIARA I MIŁOŚĆ DO MADONNY
12.6.1978 r.
Michał Rua: Pisz bracie don Ottavio, ja jestem Michał Rua. Byłem pierwszym zastępcą Św. Jana Bosco. Żyjąc na ziemi, znałem dobrze jego szczery charakter. Umiał dobrze ukrywać swe cierpienia, w czym pomagała mu jego silna wiara, tak że nie wahał się nigdy. Wielką również pomocą było dla Niego głębokie nabożeństwo do Maryi Wspomożycielki. Wiara i miłość ku Maryi były torami wiodącymi go przez jego umęczone życie, i pozwalały mu zwyciężać każdą trudność.
Jan Bosco był wielkim pionierem Kościoła, odważnym chorążym, który poniósł w zaraniu swego życia kapłański sztandar nowego Kościoła i wyniszczył swe życie dla Jego odnowy. Niezłomna czystość jego życia, gorliwość wiary, ogień jego miłości, zwłaszcza dla opuszczonej młodzieży, wyjednały mu łaskę wyraźnego ujrzenia cierpień, jakie dotknie Kościół. Dlatego oddał całe swe życie wielkiej sprawie - duchowej odnowie Ciała Mistycznego.
To zupełne oddanie się Jana Bosco uczyniło go tak miłym Bogu, że zlał na niego strumienie swych łask. To właśnie wywołało przeciwko niemu wściekłą reakcję piekła, które posłużyło się swym "kościołem" - masonerią - która istniała wówczas w Italii, jak zresztą i dzisiaj. Don Bosco wiedział dobrze skąd pochodzą trudności i dobrze znał swych nieprzyjaciół. Roztropnie i z wielką odwagą sprzeciwiał się im wytrwale, wiedząc dobrze, że nigdy nie zwyciężą oni Światła, Prawdy i Sprawiedliwości.
Bracie don Ottavio, sądzę, że zainteresuje cię to, dlaczego o tym mówię? Nie brak mi powodów. Znalazłeś się pośrodku wielkiej burzy, bo już od lat żyjesz w klimacie niepogody, poruszasz się wśród wzburzonych wód. Sądziłeś już, że nadszedł czas rozpoczęcia walki i ze zdumieniem stwierdziłeś, że zostałeś odrzucony w tył przez fale i trzeba rozpocząć walkę od nowa z ukrytymi mocami zła. Dlatego sądzę, że przybliżona sylwetka Jana Bosco może ci być bardzo pomocna.
ZWYCIĘSTWO JEST PEWNE
Michał Rua: Don Bosco był uosobieniem roztropności. Czuwał, by nie uczynić fałszywego kroku. Był otwarty, ale ostrożny. Był znawcą ludzi, więc wiedział jak z nimi postępować. Wielki dar rozeznania dusz, który pomagał mu działać pewnie, uzupełniały inne wartościowe dary: głęboka pobożność, wielka mądrość, niezwykła moc duszy, pokora, łagodność i wyrozumiałość.
Don Ottavio, ty wiesz, że nieprzyjaciela zwalcza się cnotą pokory i cierpliwości. O Boskim Mistrzu można powiedzieć: spełniał dobre uczynki i nauczał. Tak należałoby powiedzieć o każdym wybrańcu Bożym. Nie zniechęcaj się więc, bo walka rozpoczęta zdąża do zwycięstwa. Jezus zwyciężył świat, śmierć i piekło, tak też będzie z wami, jeżeli z Nim włączycie swoją pokorę, cierpliwość i wszelkie inne dary, których Pan nie odmawia nigdy.
Teraz zależy, byście zwalczali wszelkie uczucia niechęci, nawet cień niechęci, - a w tym względzie jest wasza duża wina. Niechęć nie pochodzi nigdy od Boga, ale nie potraficie sami jej przezwyciężać. Módlcie się i ofiarujcie szczerze swe cierpienia za nawrócenie osoby nieprzyjaznej. Sprawiedliwość i pokora idą razem w parze.
Odwagi i naprzód, jesteśmy z wami. Niech Bóg błogosławi was teraz i zawsze.
88. POZNANIE TWYCH CIERPIEŃ RADUJE MNIE
14.6.1978 r.
Matka don Ottavio: Synu mój, pisz, jestem twoją mamą.
Upłynęło już sporo lat od mego przejścia z ziemi na drugi świat. Wiele razy pragnęłam mówić z tobą. Ty też tego chciałeś, lecz liczne sprawy twego życia wstrzymywały mnie od tej rozmowy. Wiesz dobrze, że ta postawa oczekiwania nie zmieniła się przy moim przejściu do wieczności.
Synu mój, żadna mama nie chciałaby patrzeć na cierpienie swego syna. Mam na myśli matkę żyjącą na ziemi. W Niebie widzi się wszystko inaczej. Tu widzę wyraźnie skutki twego cierpienia. Widzę tu co przed i po twoim cierpieniu się stanie. Mogę tutaj ocenić skutki tych cierpień na mocy nieskończonych zasług Wcielenia, Męki i Śmierci Zbawiciela. To poznanie przekreśla wszelkie smutki wynikające z cierpienia i napełnia radością. Na ziemi poznanie twych cierpień, synu, było dla mnie wielkim cierpieniem, a tu jest powodem radości.
Wszystko to potwierdza słowa L., dlatego, synu mój, powtarzam ci za innymi: odwagi. To prawda, że musisz pozostać jeszcze na ziemi przez tyle lat, to prawda, że twoje ziemskie wygnanie będzie usiane coraz większymi i wzrastającymi cierpieniami. Lecz czym to wszystko jest wobec oczekującej cię wieczności i wobec przygotowanego dla Ciebie - od zawsze - miejsca? Obecnie cierpienie jest mniejsze niż uciekająca chwila.
Matka mająca syna atletę i wiedząca z całą pewnością o mającym nastąpić jego zwycięstwie, cieszy się z tego zawczasu. A ty, synu mój, jesteś również atleta, i ja wiem na pewno, że otrzymasz palmę zwycięstwa. Wiem również, że droga twoja będzie bardzo stroma i trudna, lecz ukoronowana zwycięstwem.
Wiesz o tym, że całe Niebo obserwuje was, bo tych, których Bóg kocha, my też chcemy i kochamy.
Don Ottavio: Mamo, czy jesteście wszyscy w Niebie?
Matka don Ottavio: Tak synku, jesteśmy tu wszyscy, nie obawiaj się.
Don Ottavio: Wystarcza mi to i raduje.
Matka don Ottavio: Błogosławię cię, synu, i twoją wielką rodzinę. Mówię wielką, bo kiedyś taką będzie. Módlmy się razem do Boga, by błogosławił wam zawsze.
89. ANIOŁOWIE MAJĄ WPŁYW NA MATERIĘ
14.6.1978 r.
Don Orione: Pisz mój bracie, jestem don Orione. Bardziej od nas stworzeń ludzkich, stworzonych na obraz i podobieństwo Boże, aniołowie w wyższym stopniu promienieją tymże podobieństwem Bożym. Jako czyste duchy, wolne od materii, nie są zależne jak wasze dusze, ani ograniczone przestrzenią. Poruszają się z szybkością myśli, to też w dobrym na zło mogą o wiele więcej zdziałać, niż wy zdolni jesteście. Wolni od materii mogą działać na materię w sposób zadziwiający.
Uważam ten wstęp za pożyteczny, bo znając lepiej naturę aniołów, łatwiej jest zrozumieć ją. Jako istoty duchowe nie są one widzialne, mogą więc być przy tobie w wielkiej liczbie, ty tego nie odczujesz, choć działają nieustannie wokół ciebie. Gdy chodzi o aniołów czarnych, łatwo pojmuje się ich nieustanną ruchliwość, lecz teraz z ich powodu jest prawie zupełna ciemność w Kościele. Te ciemne moce zła wpłynęły na umysły i serca sług Bożych oraz w ogóle ludzi. W samym Kościele ich sposób mówienia ujawnia nieświadomość i przesądy, bo czy nie mówią, że Ja jestem tabu średniowiecza (zabobonna świętość)? A w hierarchii kościelnej czy nie ma również zapatrywań spoganiałego ludu?
GŁÓWNA KWESTIA - POZNAWANIE STRATEGII PIEKŁA WOBEC DZIEŁ BOŻYCH
Don Orione: Bracie mój, ty byłeś dobrze oświecony pod tym względem. Niestety dalekie jest od pewności, aby twe posłannictwo wysunąć na pierwszy plan jako główną kwestię nauki chrześcijańskiej i przyniosło chwałę Bogu i zbawienie duszom. Wiesz już chyba dobrze, bracie mój, że prawdziwe dobro otrzymuje się tylko za cenę cierpienia.
Moje instytucje rozwijały się już za mego życia, ale jakim musiałem zapłacić za to cierpieniem. Idąc przez miasto widziałeś wielkie pałace wznoszące się ku niebu, jakby wyzywając je. Patrzyłeś, podziwiałeś i oceniałeś je według ich stylu i budowy, lecz potem myślałeś o tej części która musi dźwigać ten olbrzymi ciężar i może być przez niego zgnieciona. Tak jest z duszami wybranymi na fundament Dzieł Bożych, których ciężar muszą znosić. Wielka jest bowiem ich odpowiedzialność, nieustanne napaści nieprzyjaciela, który nienawidzi dzieł Bożych, nie chce ich i zwalcza wszelkimi środkami, które mu podsuwa jego inteligencja, moc i złość. Dlatego to wczoraj mówiono ci o strategii piekła wobec dzieł bożych w Jego Kościele.
Bracie don Ottavio, nie ma się więc co dziwić z napaści jakie musi znosić Stowarzyszenie Nadziei ze strony tego, który nienawidzi dobro, a szerzy za wszelką cenę zło. Trzeba tylko pamiętać, jak należy walczyć i jakie środki obrony używać.
POKORA I MODLITWA - POMOCĄ PRZY EGZORCYZMOWANIU
Don Orione: Don Ottavio, waszą pierwszą wadą, która stawia was niżej wobec nieprzyjaciela, to brak przekonania. Wielu wierzy w to, co widzi, ale wobec rzeczywistości niewidzialnych stają się niepewni i wahający, jakby te rzeczywistości nie istniały. Wczoraj mówiłem, że jest to wiara tylko powierzchowna, a ja jeszcze dzisiaj znów to potwierdziłem. Bądźcie roztropni, roztropni, roztropni jak gołąbki, ale też i przebiegli. Nie wychylać się nigdy, bo złe duchy stale was szpiegują. Kiedy więc trzeba mówić musi być zawsze straż gotowa do egzorcyzmowania, następnie potrzebna jest modlitwa, ale przede wszystkim pokora i pokora. Diabeł nie znosi pokory, akt pokory wstrząsa nim do takiego stopnia, że prawie zawsze mimo woli porzuca on swą zdobycz.
Bracie, czy nie dziwi cię to - przecież na ten temat było mówione wiele razy, ale ja znów to samo powtarzam? Jednak powtarzanie jest rzeczą konieczną zwłaszcza tam, gdzie codzienne trudności dążą do wyparcia z pamięci rzeczy dobrych.
Przecież przeciwnik czyni wszystko, by odwrócić wasze myśli i czyny od dążenia ku dobru i czyni je bezwolnymi i nieszkodliwymi.
Oto przyczyny dla których my z Nieba staramy się pomagać wam wszelkimi sposobami.
My w Niebie żyjemy w pokoju i szczęściu.
Nie brakuje nam niczego i niczego więcej niż możemy pragnąć.
Jednak wasza walka staje się naszą walką, dlatego jesteśmy obok was, gotowi zawsze pomagać wam na pierwsze wasze wezwanie.
Proszę Boga, by was błogosławił i był zawsze z wami.
Maryja niech również was błogosławi i strzeże od wszelkiego zła.
"IDŹCIE I NAUCZAJCIE WSZYSTKIE NARODY..."
Don Henryk: Drogi Don Ottavio, jestem don Henryk. Wiele rzeczy dowiedziałeś się w tych dniach. Wszystko to było zajmujące i pożyteczne, a nawet konieczne dla każdego chrześcijanina, zwłaszcza kapłana, który, chce czy nie chce, jest naczyniem wybranym nakazem apostolskim: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego."
By zważyć ważność i wielkość tego mandatu, wystarczy zastanowić się nad jego pochodzeniem, które jest boskie, - jego zaś natura jest owocem miłości Boga w Trójcy Jedynego: Ojca, który kocha nieskończenie, Syna, który zbawia was i Ducha Świętego, który was uświęca. Cele zaś tego nakazu są tak ważne, że przewyższają wszystkie inne, bo są nadprzyrodzone, a teraz, czy jest to przyjęte należycie przez tych, do których były i skierowane? Niestety, nie, z nielicznymi wyjątkami oczywiście. Potwierdzają to poprzednie orędzia. Gorzkie, ale rzeczywiste twierdzenie. Fakty potwierdzają to wyraźnie. Ciemność piekielna otacza nie tylko Kościół i świat, ale przeniknęła głęboko do dusz i serc tych, którzy powinni być światłem rozlewającym się na otoczenie. Tymczasem poprzestają oni na zachowaniu pozorów, które gwarantuje dalsze istnienie. Gdyby pozory znikły, tak jak znika treść, którą okrywa, byłby to już koniec. Używa się więc tyle wysiłku jedynie po to, by nie spadła maska.
RATOWANIE POZORÓW DLA ZACHOWANIA PRAW I PRZYWILEJÓW
Don Henryk: Tylko tak, mój bracie, potrafisz wytłumaczyć sobie i innym istnienie tak rażących sprzeciwów w obecnym duszpasterstwie... tylko tak będziesz mógł zrozumieć surowe obejście się z tobą i z innymi będącymi w podobnych warunkach. Nie ma tu bezprawia czy anarchii, lecz z powodu gorliwości wielu dobrych i świętych kapłanów są oni prześladowani wbrew wszelkiemu prawu naturalnemu i kościelnemu. Tak właśnie postępują obecnie. Mniejsza o to, że się mnożą herezje wszelkiego rodzaju, dążące do zniszczenia lub przekłamania Objawienia, Prawa Moralnego, Świętej Tradycji. Natomiast, gdy znajduje się ktoś, kto pragnie powstrzymać zgniłe i brudne wody, które wciskając się wszędzie niszczą wszystko, powstają przeciwko danej osobie, oskarżając ją o fanatyzm, szaleństwo czy neurastenię. Zarzucają, że mąci pokój, a "bronią" tego pokoju tylko dlatego, by nie rugowano ich z praw i przywilejów.
Tak, don Ottavio, pamiętaj, że świat należy do szatana, a kto nie chce zerwać ze światem, kto stosuje się do praw świata, przyjmując jego zwyczaje i światopogląd, stoi w opozycji do Tego, który przyszedł na świat, aby go zbawić.
Są duszpasterze, którzy starają się zachować pozory za wszelką cenę, ale jak długo taka sytuacja może trwać?
Bracie, twoje posłannictwo oraz twych współpracowników, ze Stowarzyszenia Nadziei jest ciężkie i trudne.
Żyjecie w czasie wyjątkowym, bo za dopuszczeniem Bożym są to czasy najbardziej bezczelnego i zuchwałego panowania szatana nie tylko nad światem, ale i nad Kościołem.
Znasz dobrze powody i przyczyny tego stanu rzeczy.
Don Ottavio, Bóg - Miłość i Miłosierdzie nieskończone - nie żąda nigdy dowodów przewyższających siły człowieka.
Jest On zawsze hojny w udzielaniu pomocy, byście mogli zwycięsko przejść wszelkie próby, a więc naprzód! Przez te kilka dni nawiązała się między nami przyjaźń.
Były to szczęśliwe dni: modliliśmy się wtedy razem, razem odprawialiśmy Najświętszą Ofiarę, rozmawialiśmy i obiecywaliśmy sobie nie przerywać naszej przyjaźni.
Dlatego patrzę na ciebie z Nieba i proszę dla was wszystkich o obfite błogosławieństwo Boże.
Tak jak teraz jesteśmy złączeni w wierze, nadziei i miłości, tak kiedyś będziemy razem w Niebie.
Don Ottavio, zawołaj mnie szybko!
94. DROGA ŚWIĘTOŚCI
15.6.1978 r.
Aleksandryna: Bracie don Ottavio, pisz, jestem Aleksandryna. Droga do świętości jest wyraźna i kto chce na nią pójść może zatrzymać się na jej początku i wybrać sobie inną. Jest jednak rzeczą pewną, że Wszechmogący Bóg chce by wszyscy zbawili się i nie odmawia nikomu łaski wejścia na właściwą drogę. Szanując wolność i godność ludzką, nie zmusza nikogo do określonego wyboru. Gdyby tak nie było, moglibyśmy wątpić o Jego Nieskończonej Sprawiedliwości, byłoby to niedorzeczne, bo jakby zaprzeczało istnieniu Boga.
To, co dla was jest tajemnicą, tak niezgłębioną dla was: On Sam, nasz Stwórca, zna głębię i labirynty serca i duszy ludzkiej! Jest rzeczą pewną, że każdy przeżywa chwilę w której odrzuca wezwanie do zbawienia, jak też są chwile, w której Bóg przestaje wzywać do jakiegoś powołania. Ale czym jest i co oznacza taklub niena wezwanie Boże? Jest to wielką tajemnicą, lecz pewnym jest, że nigdy nikt nie będzie mógł zarzucić Bogu skazania kogokolwiek na potępienie.
Najbardziej niezrozumiałym jest fakt, że człowiek nie troszczy się, zwłaszcza chrześcijanin, o to, by zgłębić poważny problem życia. Człowiek pod każdym względem jest inny, te różnice nie są przypadkowe, ale dane od Boga. Dlatego powinno się pragnąć poznać siebie samego. Poznanie siebie jest najkrótszą drogą poznania Stwórcy życia. Zdaje się, że dzisiejszy człowiek nie jest zdolny do zgłębienia własnej osobowości - dlaczego?
KOŚCIÓŁ JEST TERAZ W RĘKACH PRZECIWNIKA
Aleksandryna: Odpowiedź na pytanie dlaczegojest niezmiernie ważna. Człowiek przychodzi na świat z naturą duchową zranioną śmiertelnie. Jest więc słaby, wpływowy i skłonny raczej do błędu, do zła, niż do dobrego. W trakcie rozwoju fizycznego i osobowego, rozwijają się w nim również i te skłonności przez czyny, uczucia, emocje, które przeciwne są jako istocie wolnej i rozumnej, stworzonej na obraz i podobieństwo Boże.
Przez skłonności ku złemu, szatan prowadzi dalej swe dzieło, doprowadzając człowieka do degradacji.
Don Ottavio, Kościół, ten Sakrament Zbawienia dany od Boga, by pomóc człowiekowi w uleczeniu jego ran duchowych i przywrócić mu cudowny dar stracony przez grzech pierworodny, jest teraz w rękach wroga i dręczy człowieka. Najpierw otoczył on Kościół ze wszech stron, potem spowodował w Nim szczeliny i wszedł do wewnątrz, niszcząc w Nim wszelkie miejsca obronne.
Wiem, co myślisz w tej chwili: dlaczego nie przeszkodzono napaściom na osoby i struktury społeczne Kościoła? Wiadomo dlaczego. Bóg Wszechmogący, Alfa i Omega wszystkiego i wszystkich, zatrzymuje się przed dziełem swych rąk, zatrzymuje się przed człowiekiem stworzonym z mułu ziemi i szanuje jego wolność i godność syna Bożego. Dlaczego nie przeszkodzono oblężeniu i inwazji Kościoła? Wiesz i o tym, bracie, w ekonomii zbawienia Bóg przemienia zło - w dobro.
NOWY KOŚCIÓŁ
Aleksandryna: W nowym Kościele trzeba będzie przygotować synów Bożych do walki przeciw niecnym mocom zła. Biskupi i kapłani będą zobowiązani do zorganizowania wielkiego planu obrony dla osób indywidualnych i dla całego Ciała Mistycznego. Nowy Kościół uwolniony i oczyszczony od wszelkiego wpływu diabelskiego krwią męczenników i niewymownymi cierpieniami wiernych i całego Ciała Mistycznego, będzie uwolniony od dalszych ataków wroga. Diabeł poniesie wielką porażkę przez Maryję Królową Zwycięską! nie będzie już tak agresywny, jak dzisiaj, choć nie wyrzeknie się napaści.
Bracie, teraz wiesz wyraźnie, że zadanie twoje polega na głoszeniu niezłomnej prawdy, że głównym zadaniem Kościoła jest i będzie strzeżenie dusz przed szatanem, co było powodem Wcielenia, Męki i Śmierci Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa.
Teraz jest to powodem zgorszenia dla wielu duszpasterzy, wywołuje śmiech i niewiarę, lecz po oczyszczeniu wszystko zmieni się radykalnie.
Don Ottavio, droga wiodąca do świętości jest drogą Krzyża, jest ona i pozostanie wielką tajemnicą szczęścia, tego szczęścia, którego świat nie zna, dlatego nie przyjmuje go i nawet gardzi nim. Ale kochaj krzyż i idź naprzód, a ja Aleksandryna, powiadam ci, że nie jesteś sam i że na obecnej drodze życia - trzeba wytrwać.
Bóg w Trójcy Jedyny, któremu wszelka cześć i chwała, niech ci błogosławi teraz i zawsze.
97. CEL STWORZENIA CZŁOWIEKA - UWIELBIANIE BOGA, ZBAWIENIE DUSZY
15.6.1978 r.
Dominik Savio: Pisz bracie, jestem Dominik Savio.
Do chórów Aniołów i Świętych, którzy już mówili i jeszcze mówić będą, dołączam swój głos ja, mały święty z Nieba. W Niebie są sami święci, bo trzykroć Święty jest Ten, który stworzył Niebo, by było ono Ojczyzną i Domem dla zastępów anielskich, którzy o chwałę Bożą walczyli i walczą. Niebo miało być również Ojczyzną i Domem synów ludzkich, którzy za przykładem i z pomocą zastępów Anielskich, wiernych swemu Stwórcy i Panu, walczyć będą również o chwałę Tego, któremu należy się cześć i chwała na wieki wieków.
Bracie don Ottavio, o czym w tej chwili myślisz. Ja chcę mówić o najważniejszym problemie dotyczącym życia ludzkiego na ziemi. Pomyślałeś, że może ja powiem coś nowego... mógłbym rzeczywiście opowiadać ci o rzeczach nowych, ale muszę kroczyć drogą tych, którzy rozmawiali z tobą przede mną. Właśnie wczoraj przypomniano ci naukę Ewangelii, że "co da człowiekowi pozyskanie całego świata, jeśli zgubi duszę swoją?"
Bracie, przecież celem stworzenia człowieka jest poznać, służyć i kochać Boga na ziemi, by potem cieszyć się z Nim w Niebie! Gdyby można było powiedzieć dzisiaj, że do tego wzniosłego celu dąży większość ludzi, większość młodzieży, to można by stwierdzić, że ludzkość zdaje sobie sprawę ze swego istnienia i celu pielgrzymowania przez ziemię.
Czy nie widzisz bracie tego błąkania się ludów, narodów, osób i w ogóle młodzieży? Błądzenie to jest straszne, gdyż nie znając prawdziwej drogi, ludzie błądzą i gubią się w ciemnych labiryntach, najniższej degradacji duchownej, moralnej i materialnej dlatego tylko, że nie chcieli i nie umieli szukać światła. Wpadli teraz w najstraszniejszą ciemność powstałą z rozkiełzanych pożądliwości ducha i materii. Sam widzisz, jak rzeczy najbardziej niskie i grzeszne zostały przyjęte przez ludzkość zmaterializowaną do tego stopnia, że utraciła zupełnie poczucie dobra i zła, sprawiedliwości i niesprawiedliwości, poczucie prawdy i błędu. Akceptuje się aborcję, grzechy, zepsucia, gwałty, brutalną siłę - to wszystko, co jest przeciwne prawu bożemu i naturalnemu. Zawzięty wróg ludzkości i Boga spycha ludzkość ku ponurej przepaści, w której większość zginie.
Miara jest przepełniona, czara się przelewa, ludzkość swą przewrotnością stała się dla siebie - oskarżycielem.
Bracie, szaleństwo materializmu i racjonalizmu tak silnie przeniknęło do Kościoła Bożego, że zbierze gorzkie owoce zguby w czasie i w wieczności.
KOŚCIÓŁ PRZEŻYJE SWĄ MĘKĘ
Dominik Savio: Powiedziano, że Bóg nie potrzebuje człowieka. W takim to klimacie zupełnego materializmu i racjonalizmu, przygotowuje się największe współzawodnictwo między władcami tej ziemi - największy skład zabójczej broni zdolnej do zniszczenia ziemi nie tylko jeden raz, ale wiele razy. Oto jakie są owoce, które ludzkość bez Boga i przeciw Bogu zbiera dla tego bezrozumnego i głuchego na wszelkie boże wezwanie - pokolenia. To moje twierdzenie należy brać dosłownie.
A co robi Kościół, powołany dla świata jako Mistrzyni i kierowniczka narodów? O! Ten Kościół, Kościół Jezusa, który wyszedł z Rany Jego Boku, nawet on został ugodzony trucizną szatana. Kościół nie zginie, bo w Nim jest obecny Boski Zbawca, ale będzie musiał znieść, jak Jego niewidzialna Głowa, swe wielkie męczeństwo.
Potem Kościół i cała ludzkość powstanie z ruin, by rozpocząć nową drogę pokoju i sprawiedliwości. Wtedy prawdziwie zapanuje we wszystkich sercach Królestwo Boże, to Królestwo wewnętrzne, o które dusze dobre wszystkich czasów proszą i wzywają go.
Bracie don Ottavio, mówię ci więc: odwagi! Nadejdzie chwila, w której będziesz potrzebował bardzo odwagi, wiary i miłości. Nie bój się, - Pan da wam wszystko, co będzie wam potrzebne.
Niechaj Bóg, Najwyższy Pan wszechrzeczy, któremu należy się chwała na wieki, błogosławi was i pozostanie zawsze z wami.
99. ŚNIEG - OZNAKĄ UROCZYSTOŚCI ŚWIĘCEŃ KAPŁAŃSKICH DON OTTAVIO
15.6.1978 r.
Biskup Pranzini: Jestem Biskup Pranzini, pisz bracie.
Czy pamiętasz dzień w Mirandola 12 marca 1932 roku, w którym wyświęciłem cię na kapłana - w śnieżną noc? Jako twój biskup powiedziałem ci wówczas, że ta śnieżyca nie była przypadkowa, lecz stanowiła uroczysty znak, którym Opatrzność Boska chciała potwierdzić moją intuicję względem ciebie, iż twoje kapłaństwo będzie znaczące w życiu Kościoła. Powiedziałem szczerze, że ta śnieżyca była dobrym znakiem, lecz ty nie zrozumiałeś i nie uwierzyłeś moim słowom. Tobie ten śnieg nic nie powiedział. Ja miałem wtedy potwierdzenie z Nieba, a ty masz je teraz.
Znasz już cel twego powołania kapłańskiego: masz zająć się problemem całego Kościoła powszechnego, a jest to problem istotny, główny, bez którego nie mają sensu istnienia inne problemy kościelne. Jak można wytłumaczyć, że Kościół prawdziwy, święty, katolicki i apostolski mógł zostać tak zaciemniony, że zapomniał o celu swego istnienia na świecie, choć w ostatnich stuleciach miał papieży jako Głowy Widzialne Kościoła mężów świętych?
KOŚCIÓŁ TAJEMNICĄ BOSKO - LUDZKĄ
Biskup Pranzini: Don Ottavio, ty wiesz, że Kościół jest tajemnicą bosko-ludzką. Część ludzka zawsze podlega biedom pochodzącym z osłabionej i zranionej natury przez grzech pierworodny. Od owej chwili człowiek jest zawsze nieubłaganie prześladowany przez swego śmiertelnego wroga. Jeśli więc nie broni się i nie jest otoczony opieką, to biedna natura ludzka wypacza się.
Wiesz przecież dobrze, że Kościół jest ciałem społecznym, ale prawdziwym. Na Jego czele stoi Boski Zbawiciel Jezus, Słowo Boże, które stało się Ciałem. Jego zastępcą na ziemi jest papież - Wikary Chrystusowy. Pierwiastek bosko-ludzki rządzi i porusza przy pomocy członków całym Ciałem Mistycznym. Głowa Kościoła wydaje rozkazy, a członkowie – wykonują je.
Tak też w Kościele od Głowy idą impulsy, które wprawiają w ruch różne członki. Podczas, gdy w ciele ludzkim oczy, usta, nogi, ręce... nie są wolne ani inteligentne i dają się swobodnie rządzić głowie, w ciele społecznym, jakim jest Kościół, członki są wolne i rozumne. Należą one do ciała zranionego i skażonego, toteż łatwo ulegają wrogowi - ciemnym potęgom zła, zawsze czyhającym i usiłującym pozbawić człowieka wolności. Dążą one do tego, by osoba, stawszy się przedmiotem ich złego wpływu, pozwoliła rozwinąć w sobie zło, wszczepione w chwili grzechu pierworodnego.
NICZEGO NIE ZDOBĘDZIE SIĘ BEZ CIERPIENIA
Biskup Pranzini: Don Ottavio, innymi słowy, gdy skażone zostaną głowy stojących na szczycie hierarchii, skażenie to udziela się całemu Kościołowi... Nie zapominaj, że ciemność duchowa otaczająca Kościół pochodzi z pychy. Kto więc zdobywa stanowisko przez stosowanie różnych intryg płynących z ambicji, jest nieprawnym natrętem. Człowiek taki nie działa z pokorą, ani z miłością, lecz motorem jego działania w Kościele jest ambicja i egoizm, pracuje jak najemnik. Dlatego dzisiaj tylu duszpasterzy nie spełnia roli ojca, lecz biurokraty i urzędnika. Nie zazdroszczą więc niczego pracownikom społeczeństwa bez Boga, a więc bez miłości.
To jest straszne, ale taka jest prawda. Zrozum więc dlaczego tak nagląco skierowano do ciebie orędzie; aby przedstawić Kościołowi fundamentalny problem jego istnienia w świecie i wśród narodów. Jest to nieustanna walka między Światłem i Ciemnością, między Bogiem a szatanem, między Dobrem a złem. Nie dziw się więc następującym po sobie posłannictwom przepojonym podobnymi wezwaniami dotyczącymi wielkich problemów duszpasterskich.
Pracujesz dla Nowego Kościoła i powinieneś radować się, że praca twoja jest ściśle związana z cierpieniem krzyża. Nie będziesz miał żadnego pozytywnego rezultatu bez cierpienia, którego już doświadczyłeś i doznasz jeszcze więcej.
Niech Bóg Wszechmogący i w Trójcy Jedyny, Wiekuiste Słowo Boga osobiście obecne w swym Kościele, w łączności z Matką Najświętszą błogosławią was teraz i zawsze.
102. PRZEMIANA CAŁEGO CZŁOWIEKA JEST MOŻLIWA
16.6.1978 r.
Siostra Fernanda: Don Ottavio, jestem s. Fernanda. Znasz moje przemiany, wyproszone i otrzymane od Jezusa.
- przemiana fizyczna: byłam piękna i pociągająca, a stałam się brzydka i niemiła dla patrzących na mnie.
- przemiana osobista: byłam zamożna a obrałam ubóstwo, stając się siostrą w Domu Opatrzności. W zgromadzeniu zostałam osiołkiem i nie wstydziłam wlec się po ulicach Carpi z moim jałmużnym wózkiem.
- przemiana duchowa: najbardziej upragniona i prosta. Mało kto wiedział o niej na ziemi, nawet ja sama dobrze jej nie widziałam.
Ta ostatnia cudowna przemiana trwała przez całą drogę ziemską. Każdy z was powinien przemieniać się wewnętrznie, by stać się dojrzałym dla wieczności. Objawia się w tym Nieskończona Dobroć i Miłość Boga dla stworzeń ludzkich.
Bóg chce zbawić wszystkich ludzi bez żadnego wyjątku. Nie odmawia On nikomu Łaski wystarczającej do zbawienia.
Nasze taklub niesą zupełnie wolne. Na wezwanie Boże do zbawienia zrywa się automatycznie sprzeciw diabła, ale w tejże samej chwili przychodzi następna łaska, mogąca utrzymać w duszy ludzkiej słuszną równowagę, między wolnością, a i odpowiedzialnością człowieka. Od świadomego wyboru między dobrem a złem dusza człowieka otrzymuje od Boga nagrodę, albo zasłużoną karę.
MOJE UŚWIĘCENIE ZALEŻAŁO OD MEGO WYBORU
Siostra Fernanda: Gdyby nie było równoważącej pomocy łaski w stosunku do wysiłku zła, Bóg nie byłby sprawiedliwy, lecz myśl taka jest absurdem.
Pamiętać o istnieniu dobra i zła w życiu człowieka, a nie myśleć o Bogu i szatanie, byłoby rzeczą jeszcze bardziej absurdalną. Nie ma i być nie może żadnego stworzenia ludzkiego odpowiedzialnego, które by nie było dotknięte problemem dobra i zła. Oznacza to, że każdy człowiek ma obowiązek zgłębienia tego tragicznego kontrastu, jaki spotyka w swym życiu.
Don Ottavio, głównym celem orędzi jakie teraz otrzymujesz jest wysunięcie na pierwszy plan sprawy Kościoła i ludzkości oraz uświadomienie o nieustępliwej walce między Bogiem i szatanem, między ludzkością śmiertelnie zranioną, a ciemnymi potęgami piekła.
Co do mnie, to od wczesnej młodości poznałam ostrość tej walki. Młoda, pociągająca, zamożna, czułam się stworzona do zaznania szczęścia na świecie. Szatan kusił mnie i usiłował wciągnąć w swe zasadzki. Lecz Bóg swą łaską i światłem ukazywał mi marność wszelkiego dobra ziemskiego, próżność nad próżnościami i znikomość życia, podobnego do kwiatu rozwijającego się rano, a więdnącego w południe. Wobec tego pojedynku i spotkania dwóch światów, ukazujących mi Światło i ciemności, umysł mój wyciągał wnioski i nastąpił wybór mej wolnej woli z zupełną odpowiedzialnością. Wybrałam dobrowolne zmiany, jakie dobroć Boża dokonała dla mego uświęcenia.
NASTĘPSTWA WALKI
Siostra Fernanda: Poddałam się natchnieniom łaski. Odrzuciłam "propozycje" diabła. Nastąpiła przemiana całego mego życia na nadprzyrodzone. To, co się stało ze mną, powinno nastąpić w rodzinach, w Kościele, w narodach i w każdej instytucji. Jeżeli przemiany nie następują, to z winy tych, którzy nie wierzą Bogu, nie słuchają Go, i kierują się w stronę diabła, który chce tylko zguby jednostek i całego Kościoła.
Wielka jest odpowiedzialność duszpasterzy, którzy nie objaśniają duszom o potędze walki, jaką muszą prowadzić na ziemi. Ogromna jest odpowiedzialność tych, którzy milczą o tragicznych następstwach tej walki bez możliwości odwrotu, kierując się najbardziej niedorzecznymi pretekstami.
Nie lękaj się, nie zabraknie ci nigdy koniecznej pomocy do głoszenia duszom smutnej rzeczywistości, która je otacza, by wskazać im sposób wyjścia z tego bez szkody.
Niech błogosławi cię Bóg, któremu należy się uwielbienie i chwała. Módlcie się i wynagradzajcie, zwłaszcza za tych, którzy nie widzą tego, co wy widzicie.
105. MĘKA I ZMARTWYCHWSTANIE KOŚCIOŁA
16.6.1978 r.
Ojciec Pio: Pisz synu, jestem O. Pio. Dołączam swój głos do innych głosów z Nieba. Będąc jeszcze na ziemi, widziałem już wyraźnie, za łaską Bożą, jaka będzie przyszłość Kościoła. Widziałem jego pracę i wstępowanie na drogę Kalwarii. Widziałem ciemność, która Go otoczy i w której pogrążać się będzie coraz bardziej. Widziałem "Judaszy" i następstwa ich zdrady. Widziałem męczenników, widziałem skazańców, widziałem jak krew obficie spływa na ziemię. Lecz widziałem również pączki pełne życia, widziałem jutrzenkę wiosny, widziałem bolesną mękę Kościoła i jego promienne zmartwychwstanie, a wśród tego wszystkiego widziałem też i ciebie, synu mój. Widziałem jak idziesz ze swym krzyżem za Barankiem po drodze na Kalwarię. Widziałem ciebie z bagażem utrapień na plecach, gdy ogłaszasz Kościołowi główny problem duszpasterstwa. Wielka liczba duchownych w imię jakiejś reformy, lub też jakiegoś Soboru, postanowili wszystko zmienić, wszystko przebudować: Biblię, Ewangelię, Tradycję. Spychano na bok Chrystusa, prawdziwego Boga i coraz otwarciej opowiadali się za Jego Człowieczeństwem, zaprzeczając istnieniu Jego Bóstwa. Chęć "zreformowania" Boga, Jego Nauki i Moralności oznacza dojście do najwyższego stopnia zarozumiałości i pychy, do jakiej tylko człowiek jest zdolny dojść.
Synu mój, w przeszłości Kościół znał również ludzi w rodzaju tylu obecnych zarozumiałych teologów, ale ukazywali się oni na scenie Kościoła tylko sporadycznie, nigdy w tak wielkiej liczbie, jak teraz. Nigdy też nie dyskutowano o całym Objawieniu i Prawie, co spowodowało obecnie zatracenie sensu Dobra i zła, rzeczy dozwolonych i zakazanych.
NIEPRZYJACIEL NIE ZWYCIĘŻY
Ojciec Pio: Synu mój, ile czasu użył szatan na przygotowanie swego obszernego planu zmaterializowania Kościoła i świata! Tysiące lat. W dwóch ostatnich stuleciach, w imię postępu, posługując się materialnym postępem, przyśpieszył czas środkami, jakie postęp dał do dyspozycji ludzkości, a stąd i Kościołowi. Przyśpieszył on swój zabójczy plan zniszczenia Kościoła, którego nienawidził zawsze, jeszcze przedtem zanim Zbawiciel ustanowił Go jako Sakrament zbawienia, pośrodku całej ludzkości.
Udało się zawziętemu wrogowi zniszczyć dzieło Boże tylko częściowo, bo nie pozwolono mu przekroczyć określonych granic. Szatan nie odniesie zwycięstwa, lecz szkody wyrządzone duszom są na pewno nieobliczalne. Przewyższają one wszelką zdolność rozumowania ludzkiego.
Na próżno stawiać pytanie, dlaczego tak dzieje się? Odpowiedź była dana i powtarzana wiele razy. Synu mój, zostałeś wybrany za narzędzie Opatrzności, by przypomnieć główne problemy duszpasterstwa. Duszpasterze winni kierować wszystkimi czynnościami. Żadna odnowa lub odrodzenie nie będzie możliwe, jeśli się go nie oprze na nieprzemijających fundamentach Wiary i Moralności.
POWIAŁ JUŻ WIATR OCZYSZCZENIA
Ojciec Pio: Synu mój, tysiąc lat dla Boga znaczą mniej niż przemijająca chwila. Aktualna sytuacja Kościoła podobna jest do mglistego dnia jesiennego: powietrze jest ciężkie, widzialność słaba, dużo wypadków i złe samopoczucie. Potem zrywa się wiatr, rozwiewa zimne, gęste chmury i słońce jaśnieje znowu, przywracając zmęczonym ludziom nadzieję. Wiatr oczyszczenia już wieje i zakrywa Niebo coraz to ciemniejszymi chmurami. Potem przychodzi burza, która porusza wszystko, niszczy także ociężałe nadzieje wroga... Słońce nowej ery, pokoju i sprawiedliwości, oświeci ziemię nowym blaskiem, nigdy dotąd nieznanym. Gorąco tego słońca uczyni ziemię płodną, jak nigdy dotąd.
Synu mój, dobroć Boża udzieliła tobie łaskę widzenia wszystkiego, jak też wyniku zwycięstwa, po trudnej walce przepowiedzianej i przeżytej przez ciebie. Następnie i ty przyjdziesz do domu Ojca, by śpiewać z nami wieczne uwielbienie Boga, oraz ogłaszać Jego Moc, Chwałę i Cześć przez wieki wieków. Amen!
Synu mój, Jezus patrzy na ciebie z miłością. Kochaj Go synu, kochaj i idź za Nim, aż na Szczyt.
Niech cię Pan błogosławi, opiekuje się wami dzisiaj i broni zawsze od napaści nieprzyjaciół.






