"Tak lubili rąbać polskie dzieci,że przez przypadek zarąbali ukraińskie dzieci, bo rozmawiały po polsku..."
"Tak lubili rąbać polskie dzieci,że przez przypadek zarąbali ukraińskie dzieci, bo rozmawiały po polsku..."
"Tak lubili rąbać polskie dzieci,że przez przypadek zarąbali ukraińskie dzieci, bo rozmawiały po polsku..."
Nazywam się Czesław Adamusik. Mieszkam w tej chwili w Warszawie na Ochocie.
Tak. Przed wojną i w czasie okupacji mieszkaliśmy ja z rodziną, matką, ojcem i siostrą starszą ode mnie o siedem lat, na Woli na ulicy Gostyńskiej, to jest w tej chwili przedłużenie ulicy Sokołowskiej. Tej ulicy już nie ma właściwie, jest tam przebudowana w ogóle. Zacząłem naukę w szkole podstawowej numer 125 w roku 1938 przed wojną. Przed wojną ukończyłem właściwie pierwszą klasę. Miałem iść w 1939 roku do drugiej i wybuchła właśnie wojna i do tej szkoły już nie chodziłem, dlatego że kwaterowali tam Niemcy, wojsko kwaterowało, przez całe ponad cztery lata. A nas, uczniów z tej szkoły, [przenieśli], częściowo chodziliśmy jakiś okres na ulicę Górczewską do szkoły, potem z Górczewskiej nas przenieśli na Bema, potem z Bema znowuż na Górczewską. I tak aż do końca wojny żeśmy przechodzili ze szkoły do szkoły, tak jak warunki na to pozwalały.
Zobacz także: Poliszczuka Gorzka prawda. Cień Bandery nad zbrodnią ludobójstwa.
Dorobek naukowy Wiktora Poliszczuka:
17 - 21 lutego 1943 r. na III zjeździe OUN ( w wiosce Tereberze lub Wałujky koło Olecka w obwodzie lwowskim) postanowiono przystąpić na Wołyniu do otwartych walk partyzanckich. Kierownictwo nad walką partyzancką na Wołyniu, przejęli Wasyl Iwachiw oraz Dmytro Kljaczkiwśkyj z OUN-B. Rozpoczęły się ataki na polskie miejscowości położone na wschodzie przedwojennego województwa wołyńskiego. Ta część regionu znajdowała się na terenie Okręgu Wojskowego UPA "Turiw" podlegającemu Iwanowi Łytwyńczukowi "Dubowemu", który bezpośrednio koordynował pacyfikacje kolejnych polskich miejscowości.
Wschód województwa na miejsce dokonywania zbrodni został wybrany nieprzypadkowo: w tych stronach Polacy stanowili wyraźną mniejszość w porównaniu do zachodu regionu. Z tego powodu przeprowadzenie ataku było łatwiejsze, gdyż oddziały UPA mogły liczyć na mobilizację okolicznej ludności ukraińskiej i zaangażowanie Samoobronych Kuszczowych Widdiłych (SKW), które były formą ukraińskiej samoobrony. Atak na Hurby, w którym udział wzięły oddziały UPA i SKW z okolicznych wsi ukraińskich (około 1000 osób w tym też kobiety ), nastąpił wieczorem 2 czerwca ( był to wtorek), rozpoczynając tym samym serię zbrodniczych napadów na polskie wsie w powiecie zdołbunowskim. Rozkaz do ataku wydał sam komendant UPA Dmytro Klaczkiwśkyj "Kłym Sawur". Według niego miał to być odwet za rzekome spacyfikowanie przez polskich policjantów w służbie niemieckiej ukraińskiej wsi Dermań-Załuże oraz kara za udzielanie schronienia radzieckim partyzantom. Polacy czuli się bezpiecznie w Hurbach, gdyż była to największa polska wieś w tej okolicy, położona z dala od innych. Z trzech stron otaczały ją lasy przechodzące w pola uprawne otaczające wieś. Od południa bagniste łąki i błotniste torfowiska, od zachodu zbocza Gór Krzemienieckich, od północy schowana była w lasy, sięgające pod Dubno.
Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia i przewodniczący Rady Nadzorczej PAP wystąpił na swoim twitterze z twierdzeniem, że za ludobójstwo na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej odpowiedzialni mogą być sowieci, a nie Ukraińcy.
Jak widać z powyższego wpisu Świrskiego, jego złajdaczenie nie ma żadnych granic. Wydany mu przez rządzącą partię, od której jest całkowicie zależny, rozkaz przerzucić odpowiedzialność za ukraińskie ludobójstwo naszych rodaków na Wołyniu na Rosjan, którzy przez prawie rok bronili Polaków przed banderowcami, jest kolejną relatywizacją faktów historycznych, by w ten sposób na polecenie zaoceanicznych właścicieli PiS, zdjąć całkowicie odpowiedzialność za nią z Ukraińców i przerzucić na Rosjan, bo tego wymaga obecna mądrość etapu. Za coś takiego tzw. Reduta Dobrego Imienia winna być zdelegalizowana, a jej przewodniczący odpowiedzieć przed sądem za działalność antypolską.