Wojciech Podjacki: Czy Dmowski był prorosyjski?
W przestrzeni publicznej krąży fałszywa teza o rzekomej prorosyjskości Romana Dmowskiego. Narodziła się ona jeszcze przed odzyskaniem niepodległości przez Polskę w 1918 roku, a została utrwalona przez propagandę sanacyjną w okresie międzywojennym. Obecnie zaś powielana jest zarówno przez przeciwników obozu narodowego, jak również przez jego bezmyślnych epigonów. Przywoływanie tych fałszywych oskarżeń, które w przeświadczeniu zaciekłych wrogów są grzechem skazującym endecję na wieczne potępienie, a w opinii niektórych „narodowców” są nawet cnotą, jest bardzo krzywdzące dla twórcy idei narodowej i niezwykle niebezpieczne dla jej przyszłości w Polsce. Utrwalana jest bowiem w ten sposób „czarna” legenda, snująca opowieść o rzekomym moskalofilstwie Dmowskiego i jego zaplecza politycznego, która współcześnie służy do stygmatyzowania ogółu narodowców mianem rusofili. Niestety, możemy się także często spotkać z nieco innym zjawiskiem, mianowicie część zdeklarowanych wyznawców idei Dmowskiego, pojmujących zbyt płytko lub fałszywie interpretujących pozostawione przez niego wskazania, powołuje się na jego autorytet, aby w ten sposób usprawiedliwić swój flirt z Kremlem. Dlatego będąc „zatwardziałym” narodowcem postanowiłem się rozprawić z tym szkodliwym mitem, który deprecjonuje historyczne dokonania naszego obozu oraz służy do oczerniania ludzi uczciwych i szczerze miłujących Polskę, a jednocześnie stwarza wątpliwe alibi dla współczesnych jurgieltników lub zaślepionych miłośników Władimira Putina.