Wzrost represji wobec Polaków
Nie mam na myśli represji po przegranych powstaniach, stosowanych przez zaborców, ani po przegranych wojnach w wykonaniu obcych potęg, które podbiły Polskę. Nie mam na myśli czegoś, co było dawno temu, lecz skończyło się i już nie wróci. Przeciwnie, piszę o czymś, co dzieje się dziś i narasta.
Mówię o porządku i rzeczywistym stanie praworządności w państwie, zwanym III RP, czyli w państwie, w którym żyją dziś Polacy. Wcześniej państwo to nazywało się PRL i tylko częściowo było państwem polskim. Było polskie, bo obejmowało Polaków i etniczne ziemie Polski. (Nie całe, część została włączona do wschodniego protektora czy raczej okupanta.) Nie było zaś polskie z uwagi na grupę sterującą, która wykonywała polecenia zewnętrznego organizatora, którym był Związek Radziecki. W roku 1989 nastąpiło płynne przejście spod organizatora na wschodzie pod organizatora na zachodzie, pozostała natomiast niepełność polskości. Różnica polega na tym, że wcześniej nie było to specjalnie ukrywane, teraz zaś jest. Ten status nie dotyczy tylko Polski, ale w ogóle wszystkich państw Zachodu, z USA włącznie. Łączy je przyjęcie wspólnego wzorca masońskiego, który polega na tym, że władza chce się pozbyć rdzennego ludu i wymienić na inną ludność, sprowadzaną z innych krajów i kontynentów. Dla tego wzorca pożądani są wszyscy obcy, i nie jest istotna ich kultura, a tylko użyteczność wobec masońskiej władzy. Obcy jest dobry, gdy jest posłuszny, i gdy jest wrogiem rdzennego ludu. Dlatego rządy Zachodu na skalę masową od kilkudziesięciu lat z jednej strony sprowadzają różnorodność, a z drugiej szkodzą ludności rdzennej.