„Porozumienie Moskwa-Kijów w marcu. Ale po Buczy wszystko się rozpadło”
Były prorosyjski poseł miał być post-Zełenskim: „Byłem w Kijowie 24 lutego. O krok od zawieszenia broni”
„Jeśli chcesz mnie zapytać, jak skończy się wojna, jesteś w złym miejscu. Musisz zapytać Zełenskiego. Mógł zarówno zapobiec jego uruchomieniu, jak i zatrzymać. Ale nie pozwolili mu zrobić ani jednego, ani drugiego. Bo Ukraina jest narodem o ograniczonej suwerenności”. Oleg Tsaryov patrzy na ciebie i uśmiecha się chytrze, otwierając bramę starożytnej rezydencji zbudowanej na grzbiecie wzgórza Jałta. Niegdyś był to kamienny dom zbudowany między winnicami i sadami. Teraz basen i doskonale skoszony trawnik zamieniły go w odosobnienie tego byłego ukraińskiego zastępcy, który został skazany na emigrację za swoje prorosyjskie stanowiska. Były poseł, który 24 lutego nie zawahał się wraz z grupą zbrojnych lojalistów śledzić rosyjskie posuwanie się do Kijowa. Nie zaprzecza: „Spędziłem miesiąc wokół stolicy. Widziałem wojnę i nikomu jej nie życzę. Ale zrozumiałem też, że można było zatrzymać wojnę”.