Jan Ogonowski: “Syndykat lucyfera, w którym – cierpienie lubi towarzystwo”...
„Purpuratowe oleandry” na syjonistycznym sznurku, którzy bezkreśnie uprawiali i będą uprawiać wprost proporcjonalnie do „grubości kopert” syjonistyczno-talmudyczne kurestwo na publicznym forum nie tylko kościelno-ewangelicznym w którym „piękno jest podstępne a urok jest próżny, bo nie po to Pan Bóg ofiarował Nam całą Ziemię w prezencie bez żadnego podatku ani oprocentowania, by z niej zrobić „jaskinię zbójców” pełną „trądu i wszelkiego diabelskiego plugastwa”, ale uprawiają po to, aby zaspokoić własne i bezkresne fizyczne „zapotrzebowania”
Zamaskowanie ukryci pod różnymi „szyldami” nazwisk i „pleminnej” przynależności przyozdobili się w „kolorowe purpuratowe” fatałaszki usadowili się za „wszelakimi stołami biesiadnymi” oczadzając „gawiedź” kainowymi bredniami potrójnego „standardu ewangelicznego” z „cennikami” od „chrztu do pogrzebu” skrupulatnie deponują swoje zdobyte „srebrniki” u lichwiarskich „szafarzy” na długoterminowe „oprocentowanie” nałogowo przy tym narzekając na ciągły brak „środków” z wiecznie „przeciekającego dachu”...