Proces i stracenie Ludwika XVI w świetle prasy warszawskiej z lat 1792-1793
ACTA UNI VERSITATIS LODZIENSIS
FOLIA HISTOR1CA 85, 2010
Małgorzata Karkocha
Proces i stracenie Ludwika XVI w świetle prasy warszawskiej z lat 1792-1793
W nocy 10 sierpnia 1792 r. w Paryżu odezwały się dzwony kościelne. Biły przez kilka godzin, nawołując mieszkańców do rozpoczęcia powstania. Na umówiony sygnał powstały przedmieścia i tysiące ludzi, w tym także kobiety oraz dzieci, ruszyło na Tuileries z zamiarem pojmania króla. Ludwik XVI, powiadomiony o rozmiarze insurekcji, zrezygnował z oporu. Wczesnym rankiem wraz z rodziną opuścił pałac, by schronić się pod opieką Legislatywy. Gwardziści szwajcarscy, którzy strzegli Tuileries, pozwolili rewolucjonistom wedrzeć się na dziedziniec, po czym otwarli do nich ogień, zabijając około 200 i kilkuset ciężko raniąc. W odpowiedzi szturmujący wytoczyli własne działa i poczęli ostrzeliwać budynek. Pomimo bohaterskiej obrony pałac został zdobyty; splądrowano go i na końcu podpalono. Dworzanie i służba, którym nie udało się umknąć, zostali wymordowani, podobnie jak większość Szwajcarów.
Zastraszona Legislatywa uznała władze powstańcze - nową Komunę Paryża, oraz zgodziła się spełnić żądania ludu. Wprawdzie nie ogłosiła detronizacji Ludwika XVI - jak się tego domagali rewolucjoniści - ale zawiesiła go w czynnościach. Decyzję ostateczną podjąć miało przyszłe Zgromadzenie Narodowe (Konwencja), wybrane w drodze powszechnego głosowania. Do tego czasu władzę wykonawczą sprawować miała sześcioosobowa rada. Rodzina królewska znalazła się tymczasowo pod opieką Legislatywy; ulokowano ją w Hotel dc la Chancelleric. Posłowie zamierzali przeznaczyć dla niej pałac Luksemburski, ale Komuna zażądała, by umieszczono ją w ponurym, lecz solidnym klasztorze templariuszy. Zdanie Komuny zwyciężyło i 13 sierpnia rodzina królewska została przewieziona do Tempie1. Ludwik spędził tam ostatnie pięć miesięcy