Merz stanowczo o reparacjach Niemiec dla Polski
- Czy Niemcy kiedykolwiek zadośćuczyniły za straty, tragedię II wojny światowej w Polsce? Nie, oczywiście, że nie - stwierdził w środę premier Donald Tusk. Goszczący tego dnia w Polsce nowy kanclerz Niemiec Friedrich Merz stwierdził jednak, że ta kwestia jest "z punktu widzenia prawnego zamknięta".
+
Polska pazernych świń i równocześnie pokornych półgłówków z PiS, KO, tuskowców prosi hitlerowców o reparacje wojenne, bo tak jest przyzwoicie.
Jednak hitlerowiec Merz odpowiada, że żadnej forsy nie będzie, bo sprawa jest zamknięta,
– i jest orzeczenie prawomocne, bezdyskusyjne, dane polaczkom do przełknięcia.
Aby jednak było po ludzku, w Berlinie stanie pomnik pamięci, chociaż, przypuszczalnie,
będzie postawiony z funduszy kradzionych przez niemieckie koncerny w Polsce,
no bo nie za niemieckie „krew pot i łzy”.I to niech tym ponische undermesken wystarczy, Niemcy lubią zwierzęta i lubią tez polaczków.
Tak ma być.
Gdyby było inaczej, to byłby pierwszym przypadek w historii tego świata, gdzie rabuś,
ludobójca i przedrzeźniacz porządku prawnego i moralnego, jakim jest każdy Niemiec,
dobrowolnie zgodzi się oddać zarabowane mienie, wypłacić odszkodowania za niezliczone wręcz zbrodnie,
przerosi i obieca poprawę.
Skończy się jednak na pomniku, który bez wątpienia wyliczy żydowskie rany i cierpienia jako pierwsze i najważniejsze
– tradycyjnie już, a polaczków zapoda końcu, na jakiś dodatek, jak jakiś listek figowy zbrodni II WS
– tradycyjnie już. Wojny wywoływanej przecież nie przez niemców,
ale przez żydów poganiających Wermacht na typowy Drang nach Osten,
który miał za zadanie oczyścić tereny judeopolinii z Polaków i dać żydom te koszerne tereny pod zasiedlenie jak NOWY IZRAEL.
Coś wtedy nie wyszło i jakieś 50 lat po wojnie żydzi zaczęli ułatwiać się z pozycji sprawców wojny na jej ofiary i tym da się skorygować bieg historii.
Red. Gazeta Warszawska
+
W środę, dzień po wyborze i zaprzysiężeniu, nowy kanclerz Niemiec Friedrich Merz udał się z pierwszymi wizytami zagranicznymi: rano odwiedził Francję, gdzie spotkał się z prezydentem Emmanuelem Macronem, po południu przybył do Polski.
Podczas spotkania w Warszawie z premierem Donaldem Tuskiem nowy kanclerz Niemiec nawiązał m.in. do kwestii historycznych.