Jan Paweł II nazywał je „ucztami duchowymi”, przysłuchiwał się intelektualnym kłótniom i tylko raz uległ namowom i zabrał oficjalnie głos. Zawsze za to udzielał się prywatnie – w czasie rozmów przy posiłkach. „Wszyscy, których do niego zaprosiłem, wyjeżdżali pod ogromnym wrażeniem, bez względu na to, czy różnili się od niego poglądami, czy nie” – wspominał po latach spiritus movens tych spotkań Krzysztof Michalski. Wyjątkiem był George Soros, który po śniadaniu z papieżem oświadczył: „I'm not impressed”.