21h ·
+
Akt poparcia dla nieuka, złodzieja, oszusta i w końcu posłusznego agenta STASI (Student, JAKOB), jakim jest były premier ośmioletniego rządu Donalda Tuska w barwach PiS Mateusza Morawieckiego, jest zarówno haniebny, jak i przerażający. Tym bardziej że widnieje pod nim wiele podpisów działaczy, którzy swoimi sztucznie wyświecznikowanymi nazwiskami najpierw małpowali opozycję wobec „komunizmu”, a potem dawali entuzjastyczny przyklask przy zamianie potęgi przemysłowej Polski powojennej (PRL) – utuczonej na naszej krwi – na kolorowe koraliki i papierki koszernych, monolitycznych koncernów Zachodu.
Morawiecki jest absolutnym ideałem kompradora przebranego za patriotę, polityka i przedsiębiorcę w jednym, który na retoryce patriotycznych haseł i kłamstw urządzał totalny upadek Polski. Do tego stopnia, że nawet własny majątek – 100 milionów złotych, które uciułał przez kilka lat – przepisał na żonę, bo ten sposób umożliwił cichy transfer tych środków do banków zagranicznych, bez jakiejkolwiek kontroli ze strony resztek Państwa. To jako dobre zabezpieczenie na emeryturę w Szwajcarii, gdy Polska runie i trzeba będzie uciekać.
„Poparcie” niejako postsolidarnościowe jest szczególnie haniebne, gdyż dotyczy Morawieckiego, który jak nikt inny przebudował Polskę z kraju hut, kopalń, stoczni i fabryk maszyn rolniczych w chińsko-niemiecki paczkomat. Kraj, który tokarzy, spawaczy, cieśli, inżynierów budowy statków czy technologów tkactwa zamienił w woźaków rozwożących paczki z wyrafinowanymi produktami rąk innych narodów.
Haniebne, że podpisali to jacyś ludzie wywodzący się z etosu Solidarności.
Red. Gazeta Warszawska
+