Cnotki pisowsko-katolicka są święcie oburzone obecną wystawą szwedzkich zboczeńców w Brukseli.
A przecież to jest bardzo stara sprawa - rok 1998, gdzie czołową postacią tego skandalu, zepsucia był nikt inny, jak tylko bergoliański święty Jan Paweł II.
Jeśli ktoś jest przytomny i trzeźwy, to pamięta, że w ciągu ćwierci wieku tamtego pontyfikatu nie było w świecie zbrodni, świństwa, ohydy i zdrady, a ocierających się o nasz byt, do której nie przyłożyłby ręki dobrótki, wszędobylski Jan Paweł II. Tak było i z tą wystawą.
Poniżej "kartka z kalendarza" – stary art. mailowy. To wtedy trzeba było się oburzać, a nie teraz, przez ćwierć wieku było na to przyzwolenie, to po co teraz z ten krzyk?
Te wstrętne obrazy były wyeksponowane masowo we wszystkich miastach szwedzkich!
Małe dzieci idące do szkoły były zmuszone do oglądania tego zboczenia i ohydy wywieszonych masowo a to na słupach, a to na przystankach autobusowych.
Dobrego Jana Pawła II tam nie było wśród tych, którzy starali się podjąć walkę z tym świństwem. - Niech Bóg sprawiedliwi odda mu sprawiedliwość.
Red. Gazeta Warszawska
+
Med dessa bilder vill jag vittna om att Guds kärlek även gäller människor som lever i homosexualitet.
Elisabeth Ohlson
Tymi zdjęciami chcę zaświadczyć o miłości Boga także w stosunku do osób, które żyją w homosexualizmie.