Tajemnicą Poliszynela jest fakt, iż masoneria, która pozwala ukryć rzeczywistych kierowników tajnej struktury poszczególnych lóż, została powołana przed laty przez żydostwo, dla realizacji partykularnych celów diaspory, a właściwie jednego, odwiecznego celu podstawowego, czyli całkowitej dominacji nad ludzkością. Zostało to zapisane literalnie czarno na białym w słynnych protokołach odczytanych w 1897r. na Kongresie Syjonistycznym w Bazylei, będących dziełem ojca syjonizmu Teodora Herzla oraz jego grupy niewątpliwie biegłych w swych dziedzinach prawników, polityków, psychologów, finansistów, socjologów, szpicli i agentów wpływu. Struktura masonerii jest tak zorganizowana, że bez względu na poszczególne ryty i kolory, które stanowią w niej wyłącznie nieistotny merytorycznie folklor, gdyż nie ważne jaki jest kot, byleby łapał myszy, wiedza uczestników kabały odnośnie kierownictwa przedsięwzięcia kończy się z reguły na tych braciach (coraz częściej od czasów Jakuba Franka również siostrach) z własnych lóż, którzy osiągnęli stopień mistrzowski, przeważnie 33-ci i dalej błądzą, niczym pijane dzieci we mgle. Dobrym przykładem będzie tu jeden z wielkich mistrzów, którego casus przypomina Benedykt Chmielowski w przedmowie do własnego wydania „Protokołów Mędrców Syjonu”, a mianowicie brat króla Francji, Filip Orleański: