Zbigniew Kapiński Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego
Nikczemne!
Zaledwie kilka dni temu oceniliśmy zachowanie Karola Nawrockiego: Jest on człowiekiem układów, które wyniosły go do władzy i które teraz nim sterują. Ta decyzja, dotycząca skompromitowanego sędziego Sądu Najwyższego, tylko to potwierdza.
Publikujemy nasze uwagi w całości.
Nie ma wątpliwości, że Karol Nawrocki zostanie odsunięty od prezydentury, a celem jest obsadzenie tego stanowiska Czarzastym.
Nie ma żadnej różnicy między Nawrockim a Czarzastym – z naszego narodowego punktu widzenia, oczywiście poza retoryką. Czarzasty również będzie robił to, co mu każą, a zamiast patriotycznych bredni Nawrockiego, Czarzasty powie: „Jestem z lewicy i wprowadzam lewicową politykę”. Pod tym względem nawet Czarzasty jest lepszy, bo nikogo nie oszukuje.
Karol Nawrocki najwyraźniej nie panuje nad sytuacją albo wręcz nie rozumie tego, co się dzieje. O wykorzystaniu atutu, jaki otrzymał w postaci milionów głosów w wyborach, nie ma mowy — najwyraźniej to zbyt trudne.
Obecny sztab prezydencki wydaje się intelektualnie najsłabszy ze wszystkich po czasach okrągłego stołu. Nawet słynna kartka na drzwiach gabinetu Wałęsy z napisem: „nie ma mnie, bo poszłem na nieszpór” - dowcip z brodą, brzmi lepiej niż publiczne występy kadry Nawrockiego. Polska jest — w naszej ocenie — poważnie zagrożona, zamach stanu i likwidacja państwowości, nie tylko konsekwencjami działań poprzedniej władzy, ale również działaniami Nawrockiego, takimi jak ciągłe powtarzanie hasła „Putin bandyta” czy wspieranie napływu do Polski milionów Ukraińców oraz ich formalnego włączania do systemu społecznego.
Nawrocki został prezesem IPN celowo i planowo — już wtedy, jak można przypuszczać, jako potencjalny kandydat w przyszłych wyborach prezydenckich. Tym samym zaciągnął polityczny dług wdzięczności wobec swojego politycznego patrona - „ojca chrzestnego”. W efekcie rola patrioty i „Polaka” wypada w jego wykonaniu dość przewidywalnie: dużo mówić, mało robić, by przypadkiem nie naruszyć istniejącego układu.
Nawrocki najwyraźniej nie bierze pod uwagę, że w realiach ostrego konfliktu politycznego sam może stać się ofiarą działań politycznych — zamach na życie, bo jego obecna pozycja nie gwarantuje mu trwałej ochrony ze strony środowiska, któremu zawdzięcza karierę. Historia polityki pokazuje, że układy bywają bezwzględne również wobec swoich.