PREMIER KANADY. Kanada i Ukraina zwiększą produkcję dronów, rozbudują kanadyjski przemysł obronny i osiągną sprawiedliwy i trwały pokój na Ukrainie
Od czasu, gdy Rosja rozpoczęła swoją pełną inwazję ponad cztery lata temu, Ukraina ponownie znalazła się na pierwszej linii frontu walki między demokracją a autorytaryzmem. Ukraińcy obronili swoje terytorium, tożsamość i styl życia – a Kanada konsekwentnie i nieustępliwie nas wspiera. W tym kluczowym momencie wojny, w którym Ukraina nadal się rozwija i umacnia, Kanada jest gotowa zrobić więcej.
W tym celu premier Mark Carney powitał w Kanadzie w tym tygodniu prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, aby otworzyć nowy rozdział w partnerstwie kanadyjsko-ukraińskim. Przywódcy ogłosili szereg nowych inicjatyw mających na celu wzmocnienie suwerenności Kanady w zakresie dronów, rozszerzenie koprodukcji z Ukrainą oraz nawiązanie długoterminowej współpracy w dziedzinie obronności i bezpieczeństwa.
Po pierwsze, aby przyspieszyć rozwój kanadyjskich zdolności produkcyjnych, premier Carney ogłosił dziś utworzenie Porozumienia o Dostawach w ramach Inicjatywy na rzecz Rynku Dronów Obronnych (DDIM). Ten krajowy cyfrowy rynek dronów połączy operatorów i użytkowników końcowych z kanadyjskim ekosystemem obronnym, przyspieszając odkrywanie, nabywanie i wdrażanie bezzałogowych i przeciwzałogowych systemów uzbrojenia. System ten, wzorowany na wiodącym na świecie ukraińskim systemie Brave1, zapewni niezawodne, szybkie i ciągłe dostawy dronów dla Kanadyjskich Sił Zbrojnych i Kanadyjskiej Straży Przybrzeżnej. Sojusznicy i partnerzy Kanady będą mieli uprzywilejowany dostęp do prawie 400 zaufanych kanadyjskich dostawców.
Bezczelność rezunów. MSZ Ukrainy o stosunkach z Polską. Padły ważne słowa
Tylko w Polsce, bo w żadnym innym kraju nie toleruje się takiej skrajnej bezczelności - ze strony obcych państw.
Nie tyle upadłe, co wręcz nieistniejące władze państwowe w Polsce tolerują tak bezczelną chamskość ze strony tego natarczywego ukraińskiego świniaka z Kijowa, który nic więcej, jak otwarcie kieruje ukraińskimi bojówkami w Polsce, przy czym czyni to za pomocą kierownictwa służb mundurowych i prokuratur w Warszawie.
Red. Gazeta Warszawska
+
W trakcie spotkania z dziennikarzami rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy Gieorgij Tychyj odniósł się do faktu pogorszenia się w ostatnich miesiącach stosunków z Polską. Jego zdaniem, obecnie można już mówić o pewnym odprężeniu na linii Kijów-Warszawa.
– Chcielibyśmy oczywiście zmniejszyć to napięcie. W końcu, według naszych odczuć, ten najbardziej krytyczny moment w stosunkach ukraińsko-polskich, być może najbardziej napięty jak dotąd, mamy już za sobą. I jesteśmy teraz w takiej fazie, w takiej dynamice, w której chcielibyśmy uzdrowić te relacje i zmniejszyć poziom napięcia – podkreślił.
Constantin von Hoffmeister. AfD kontra Unipartia: czterdzieści cztery procent i nadal bez głosów
Dobrze się stało, że wygrała ta partia, która niewątpliwie jest i będzie antypolska i ogólnie rzecz biorąc będzie rozwijała antypolski front w całych Niemczech. Zwróćmy jednak uwagę na kilka innych ważnych, a wręcz fundamentalnych kwestii:
Niemcy nadal okupują polskie, słowiańskie ziemie na zachód od Odry. Nasze granice etniczne pokrywają się mniej więcej z zachodnią granicą Republiki Czeskiej, która rozciąga się aż do Morza Bałtyckiego; Berlin jest starożytnym miastem polskim, na co nawet wskazuje jego słowiańska nazwa. Miasto Lipsk jest polskie i również musi powrócić do ojczyzny. Partia AfD zwyciężyła tam właśnie ze względu na polskie genetyczne dziedzictwo tych ziem.
Tutaj, w Polsce, znajdujemy się jednak w stanie straszliwego upadku i daleko nam do radykalizmu AfD.
Niemcy od III wieku n.e. są całkowicie żydowskim narzędziem; potwierdził to niedawno nawet prezydent Republiki Federalnej. Jest całkowicie możliwe – i są na to nawet oznaki – że AfD znajduje się pod zasadniczym wpływem sił żydowskich, które z jednej strony są odpowiedzialne za rasistowski, ludobójczy atak ludów kolorowych na nas, Europejczyków, który obecnie obserwujemy wszędzie; z drugiej jednak strony lokalni żydzi w niemczech chcieliby powrotu spokoju na ulicach, ponieważ zdali sobie sprawę, że posunęli się za daleko z tym „multikulturalizmem”, a sama satysfakcja z obserwowania zniszczenia białej rasy może jeszcze trochę poczekać, gdyż trudno jest cieszyć się z upadku chrześcijaństwa lub wiwatować, gdy muzułmańscy bracia mają trudności z odróżnieniem niemca od żyda i biją wszystko, czego nie potrafią rozpoznać...
W Polsce zaledwie kilka dni temu opublikowano przerażające nagranie, na którym widać, jak polska kobieta jest bita przez czarnucha z Francji, który – co gorsza – groził innym świadkom zdarzenia, trzymając w ręku stalowy pręt. Nikt tak naprawdę nie interweniował, nawet policja. Pobicie Polki przez czarnego mężczyznę jest legalne. To miara naszego upadku, ponieważ w przeciwnym razie społeczeństwo rządzone prawem i męskością powiesiłoby taką kolorową bestię na miejscu w ciągu kilku minut. Zdejmowanie tej szumowiny z szubienicy jest nielegalne, ponieważ musi ona służyć jako trwały, wychowawczy dowód naszej troski o porządek. I nie jest to tylko lekcja dla tych zdegenerowanych polskich kobiet, ale także dla sądowej, prokuratorskiej i policyjnej hołoty.
Nikt się nas nie boi; w Polsce nie mamy żadnych praw. Polska kobieta – ta, która padła ofiarą czarnucha – nawet protestuje, i to przeciwko tym, którzy, okazując jej odrobinę ludzkiego współczucia, chcieliby zapewnić jej ochronę. Żydzi już tak bardzo nas poniżyli, zdemoralizowali do tego stopnia, że nasze polskie kobiety nie tylko powszechnie wchodzą w związki z tą dziką czarną rasą, ale nawet nie dostrzegają potwornego upokorzenia, któremu same są poddawane. To nasza narodowa hańba, gdyż honor i godność – o których od dawna nikt już nie słyszał – zostały unicestwione i wrzucone do szamba.
Musimy zatem pójść za przykładem AFD lub innych, nawet najbardziej skrajnie ekstremalnych ruchów politycznych w innych krajach i narodach, i wykorzenić z Polski wszystko, co obce. Pamiętamy, że naszym najgorszym wrogiem jest wróg wewnętrzny: żydzi, niemcy, a teraz nowa rasa zła – ukraińcy. Nie mamy innego wyjścia.
Red. Gazeta Warszawska
+
AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalt z przewagą, która kiedyś rozstrzygnęłaby każdy spór o to, kto powinien rządzić. Według najnowszych prognoz partia uzyskała 44,0% głosów, ponad dwukrotnie więcej niż w 2021 roku. CDU (Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna, partia kanclerza Merza) straciła 37,1% głosów i spadła do 17,8%. SPD (Partia Socjaldemokratyczna) osiągnęła 9,1%, Lewica 8,8%, a Zieloni 8,7%. BSW (Sojusz Sahry Wagenknecht) przekroczyła próg z 5,1%, podczas gdy FDP (libertariańska Wolna Partia Demokratyczna) zniknęła z parlamentu kraju związkowego z 2,4%. AfD zakończyła tym samym wybory z przewagą ponad dwudziestu sześciu punktów procentowych nad najbliższym rywalem i zdobyła prawie tyle samo głosów, co CDU, SPD, Zieloni i Lewica razem wzięte. Jednak ponieważ nie uzyskała bezwzględnej większości mandatów, pokonane przez nią partie mogą nadal uniemożliwić jej wejście do rządu. Wybory wyłoniły wyraźnego zwycięzcę, ale niemiecki system partyjny może nie zaakceptować politycznego znaczenia wyniku.
Liczby ujawniają prawdziwą strukturę niemieckiej polityki. Na papierze Niemcy mają wiele partii. W praktyce istnieją dwa obozy polityczne: AfD i wszyscy inni. CDU, SPD, Zieloni i Lewica używają innych barw, haseł i plakatów wyborczych, ale gdy istniejący porządek jest zagrożony, zwierają szeregi. Ich spory dotyczą stanowisk, budżetów i tempa wdrażania wspólnej polityki. W kwestiach fundamentalnych – masowej imigracji, przekazania władzy Brukseli, sankcji wobec Rosji, programu klimatycznego, mediów publicznych, inwigilacji politycznej i wykluczenia AfD – kierunek pozostaje ten sam. Rządy zmieniają się z SPD na CDU i z powrotem, a polityka podąża tą samą drogą. Wyborca może zastąpić kierowcę, ale pojazd nie skręca.