Christian Sandström: Zielona bańka w energetyce wiatrowej – wiele firm na skraju bankructwa.
+
Balon energii elektrycznej z niczego w - Markbygden, Szwecja - pękł w końcu. Idiotki w koalicji tuskowej jeszcze tego nie wiedzą, ale nawet gdyby wiedziały, to i tak nie byłby w stanie spożytkować tej wiedzy. Nie mają żadnej kompetencji. W końcu ich obecność w tym warsiawskim układzie władzy wynika jedynie z ruchów kobiecych, ale nawet i w tym, większość z nich jest już na to za stara.
Na farmie, na razie, jest to „rekonstrukcja” czyli coś takiego jak syndyk, który dzieli przedsiębiorstwo i część tego sprzedaje, aby zapłacić długi.
Tego jednak nikt nie kupi. Bo farma ta zniszczyła przyrodę w tak dramatyczny sposób, że jest na to nałożona cenzura i o tym można tylko mówić prywatnie. Nowy właściciel będzie musiał zobowiązać się do odbudowy natury, ale nikt nie wie, jak to zrobić. No, i kto ma za to zapłacić?
Plajta tej gigantycznej farmy wiatrowej ma wiele powodów, ale główną przyczyną jest wrodzona cecha tego idiotyzmu: KANIBALIZACJA.
Kiedy mocno wieje, to prądu jest nadpodaż i ceny są niskie, a nawet ujemne – nie da się zarobić,
kiedy mało wieje, to ceny są wysokie, ale nie ma produkcji, więc nie ma co sprzedać – nie da się zarobić.
Skąd ten pośpiech, dlaczego tak natychmiast chcą nam wcisnąć te EURO? - Brak miejsca w szafach?
- Nie, to zagłada na horyzoncie! Zagłada całej branży!
Bo, podobne kłopoty mają inne farmy i możliwe, że dotyczy to nawet dodatkowo ponad tysiąca innych turbin – w samej tylko Szwecji.
Simens Energy AG od Henning-Kloski jest jedynie zwiastunem zagłady branży producenckiej wiatrownic w Europie, a ci hitlerowcy, z tym 5 miliardami EURO, są na czas w kabarecie Hołownii — meldują się jako pierwsi do kolejnej kradzieży. Liczą wyraźnie na dobre serce głupich Jasiów.
Cała ta branża w EU upadnie, ale Siemens chciałby wylądować na cztery łapy. Niewątpliwie sprawa nieuniknionego upadku europejskich producentów wiatrowi może być w Polsce nawet wyciszana, bo polskie duże koncerny spawalnicze są poddostawcami do tych zagranicznych producentów wiatrownic i tym polskim firmom też spadną dochody, a nawet gorzej.
Rozmiar tej katastrofy może być tak duży, że koncerny te mogą lobbować, za zakupem tego niemieckiego szmelcu, a i to bardzo szybko, im prędzej tym lepiej, bo parę tysięcy tych szwedzkich używanych wiatrowi na rynku może dokonać większej masakry wśród producentów, ich poddostawców oraz poddostawców-poddostawców — niż to sobie obecnie wyobrażamy.
Red. Gazeta Warszawska
+
Największa farma wiatrowa w Szwecji – Markbygden ETT, której spółką-matką jest państwowa chińska spółka CGN China, złożyła wniosek o przebudowę i pękła kolejna zielona bańka.