Błogosławieni, którzy umierają w Panu.
Pogrzeb osoby znajomej, bliskiej, krewnej czy przyjaciela przeżywamy jako moment przykry i smutny. Bardzo przykra była dla nas wiadomość, że ks. Tadeusz zginął nagle w wypadku samochodowym. Pocieszające dla nas jest to, że miało to miejsce w święto Matki Bożej Królowej, w godzinie miłosierdzia, czyli że umarł w Panu.
Ks. Tadeusz należał do tych wybitnych osób, które były niewygodne dla grup niewierzących, a także dla niektórych kręgów kościelnych, stąd też mógł być na celowniku tych, którzy starają się takich ludzi pozbyć w skrytobójczych zamachach. Aby nie było wątpliwości, powtórzę to, co mi mówiła jedna osoba z grona najbliższych przyjaciół ks. Tadeusza. Nie był to zamach, tylko niestety był to nieszczęśliwy wypadek. Ks. Tadeusz wyjeżdżał z ulicy podporządkowanej. Kierowca nadjeżdżającego TIRA nie miał szans wyhamowania, a więc nie ponosi winy.