Dobrzy ludzie, kot i morderca - 11 lat po zabójstwie Andrzeja Krzepkowskiego
Agnieszka Rybak
Dobrzy ludzie, kot i morderca
11 lat po zabójstwie Andrzeja Krzepkowskiego na drzwiach jego domu w Piastowie ciągle wiszą plomby. Oprócz policji, która w ubiegłym roku ponownie otworzyła dom, nie wchodzi tam nikt. "Solidarność" Ursusa od początku uznała ten mord za polityczny. Miała rację w tym sensie, że sprawa Krzepkowskiego obnaża sposób działania polskiej prokuratury
Komu mogło zależeć na śmierci 56-letniego rzecznika ursuskiej "Solidarności"? Samotnika, który do domu wpuszczał tylko tych ludzi, których znał, i to po uprzednim dokładnym sprawdzeniu ich tożsamości.