XI. O GRANICĘ DWÓCH KULTUR.
(1408-1449.)
Najdonioślejszą dla Wschodu europejskiego w XV wieku kwestią było zagadnienie, czy na Rusi z tej i z tamtej strony granicy litewskiej przyjmą się jednakie pojęcia prawne, a w związku z tem jednakowe urządzenia społeczne – czy też granica owa państwowa stanie się granicą dwojga różnych społeczeństw u różnej kulturze, pomimo jedności w dziedzinie cerkiewnej.
Przejmowanie litewskiego prawa publicznego ustało w Moskwie z rokiem 1386. Nie tylko nie naśladowano zmian, dokonywanych na Litwie pod wpływem chrześcijaństwa zachodniego, lecz trzymano się tem uporniej zasad ustroju poprzedniego, na Litwie już przestarzałego.
Bezpośredni wpływ prawa polskiego na państwo litewskie trwał tylko sześć lat (1386-1392), gdyż tylko tak krótko było ono wcielone do Korony Polskiej. Od r. 1392 aż do 1792 przechodził stosunek Litwy do Polski przez rozmaite zmiany, ale zawsze, bez najmniejszej przerwy, stanowiło wielkie księstwo Litewskie oddzielne państwo, nie podlegające żadnym polskim prawom, żadnemu urzędowi polskiemu. W r. 1392 przywrócona była i trwała aż do r. 1569 władza absolutna wielkiego księcia Litwy: pozostała jednak zaprowadzona w r. 1387 dziedziczność dzielnic książęcych, opartych odtąd na ustroju feudalnym. Wprowadzono tedy na Ruś litewską to, co już istniało na Rusi halickiej, zaszczepione tam przez Władysława Opolczyka, lecz obecnie skazane tam było na zagładę, skoro ziemia Lachów powróciła do Królestwa Polskiego (gdyż prawo polskie nie znało feudalizmu). Na Litwie i Rusi litewskiej rozszerzała się hierarchja feudalna stopniowo, od spraw dzielnic książęcych do spraw wszelkiej własności ziemskiej; aż powstał z tego swoisty feudalizm rusko-litewski, zwany prawem służskiem, a rozwijający się coraz wszechstronniej aż do połowy XVIII wieku. Od tego, czy prawo służskie przejdzie i na Zalesie, zawisła jedność lub dwoistość kulturalna Słowiańszczyzny wschodniej.
Pierwszym stopniem rozbieżności pojęć prawnych stała się kwestja świadczeń w naturze (płodami i robocizną) na rzecz państwa (grodu i księcia). Prymitywizm ten trwał na Rusi dziwnie długo, co tem dziwniejsza, że dotyczyło to krajów wybitnie handlowych! Litwa katolicka uwolniła się od tego przeżytku pod wpływem prawa polskiego już w r. 1387; Ruś litewska doszła do tego w r. 1432 za wdaniem się panów polskich;
Ruś halicka w r. 1435 (wywalczywszy sobie zupełny powrót do prawa polskiego) – podczas gdy na Rusi tatarskiej pozostało nadal wszystko po dawnemu.
Drugim stopniem rozbieżności dwóch kultur, powstających z dwóch stron wschodniej granicy litewskiego państwa, był odmienny stosunek urzędu do ludności. W w. ks. Litewskiem wynagradzało się urzędników coraz powszechniej nadawaniem im w używalność ziemi, podczas gdy na Zalesiu, a zwłaszcza w wielkiem ks. Moskiewskiem, przeważył, a wreszcie przyjął się wyłącznie system tatarsko-turecki, t. zw. “kormlenie”, polegający na prawie urzędnika do pobierania opłat bezpośrednio od osób, mających z urzędem do czynienia. Ta najfatalniejsza z plag tatarskich miała się zczasem zamienić w nieuleczalnego skira orjentalnego życia publicznego. Pierwsza przyczyna tego zła tkwiła w obowiązującem wciąż jeszcze na Zalesiu, nieuszczuplonem od czasu Ruryka, a urągającem wszelkiej państwowości prawie drużynników do swobodnego przenoszenia się od księcia do księcia; ażeby ich utrzymać przy sobie, prześcigali się książęta w obmyślaniu dla nich “kormlenia”.
Najlepiej, a w każdym razie najmniej źle, było pod tym względem w Moskiewskiem, gdzie za przykładem książąt i drużynnik zakładał coraz częściej “seła”, tak że tam pojęcie “bojara” spływało coraz bardziej z większą własnością ziemską – zwłaszcza że kwitnęło gospodarstwo w księstwie, w którem nie było wojen domowych przez 130 lat, od r. 1303 aż do 1432. W Moskiewskiem drużynnicy byli najzamożniejsi, i tam nietrudno było otrzymać od księcia seło w używalność, gdyż majątek książęcy opierał się głównie na sełach. Nie mogło jednak starczyć dla wszystkich; nie wszyscy też mieli ochotę gospodarować. Zamieniał się też coraz liczniej drużynnik na “dworzanina”, służącego księciu także podczas pokoju – a ze służbą książęcą łączyła się coraz bardziej administracja kraju. Jeszcze w ciągu XV wieku miało się rozstrzygnąć, czy będzie ona urządzona na sposób (mniej więcej) europejski, czy też azjatycki, czy celem jej wydobywanie ze społeczeństwa sił duchowych, czy też tylko wysysanie sił materjalnych dla powiększenia bogactw i mocy tronu i urzędów.
Wykładnikami dwóch kultur, poczynających działać we wschodniej Słowiańszczyźnie rozbieżnie, nie zawsze bywały Kościół i Cerkiew; były atoli niemi w pierwszej połowie XV wieku.
Pod koniec XIV wieku pojawia się pomysł, posiadający pozory powrotu do katolicyzmu. W cesarstwie bizantyńskiem propagowano już od r. 1369 unję kościelną, ażeby otrzymać pomoc przeciw nawale tureckiej. Chwycił się oburącz tego hasła metropolita Cyprjan i pozyskał dla sprawy Jagiełłę i Witołda – gdy tymczasem Wasyl Dymitrowicz nie chciał słyszeć o pojednaniu z “herezją łacińską”. Unja wydawała się sposobem na usunięcie przeciwieństw, objawiających się w ustanawianiu osobnych metropolitów halickich i litewskich. Cyprjan to wypraktykował: nie opuścił Moskwy, a od r. 1401 cieszył się oficjalnem uznaniem Polski i Litwy. Uzyskał zarazem dla Cerkwi takie przywileje (najpierw w Moskiewskiem), iż stanowisko i wpływy Cerkwi w państwie stały się bez porównania większemi, niż te, jakiemi rozporządzał Kościół; duchowieństwo obrządku wschodniego posiadło też znacznie więcej praw, niż w Kościele rzymskim.
W samych .staraniach o unję tkwił co do Rusi gruby błąd zasadniczy – to też nawet gdy w końcu na soborze florenckim w r. 1439 unję zawarto , dzieło okazało się nader kruchem.
Powrót do katolicyzmu nie mógł dokonać się na Rusi przez unję cerkiewną. Ruś formalnie tylko i luźnie należała do Cerkwi bizantyńskiej, wyznając w istocie rzeczy “dwojewierje”, powstałe z mieszaniny mechanicznej odpadków rozmaitych wiar (bizantynizm, nestorjanizm, lokalne kulty pogańskie, mongolska religja państwowa, islam, buddyzm, wkońcu prądy tamerlanowskie). “Dwojewierje” Rusi – południowe i północne – składało się z samych sprzeczności, które dawały się ułożyć kompromisowo tylko w zakresie formy. Forma jedynie zapewniała organizacji cerkiewnej jaką taką spoistość, to też doszło w Cerkwi ruskiej do przesadnego uwielbienia formy, obok niedopatrzenia treści. Forma musiała stać się wszystkiem – bo ona tylko była wszystkim wspólną. Życie religijne wypaczyło się w formalistykę; obrzędy nabierały znaczenia aktów magicznych, działających zapomocą formułek, których niezawodność polega na niezmienności w najdrobniejszym nawet szczególe. Przy takiej formalistyce niemożliwem było zaszczepienie ducha katolickiego, polegającego na poczuciu wyższości ponad formę, z dążnością do coraz większego skracania i upraszczania form. Unja, nie wymagająca od unitów niczego więcej, jak wprowadzenia do mszy “memento” za papieża, nie oznaczałaby w umysłach kleru i ludu, że Cerkiew poddała się Rzymowi, lecz budziłaby raczej poczucie, że to papież przeszedł na “prawowierje”.
W razie zawarcia unji ustałaby też była propaganda obrządku łacińskiego w państwie litewskiem, Cerkiew otrzymałaby monopol, a Kościół zaniedbany, osłabiony, zubożały materjalnie i duchowo, doczekałby się wkońcu chwili, w której Cerkiew, wyzyskawszy doskonale czas rzekomej unji, zerwałabv z nim, powracając z triumfalnym zyskiem do “prawowierja”. Ostatecznym rezultatem unji, gdyby udało się było zaprowadzić ją w XV wieku, byłaby likwidacja Kościoła i wszelkich prądów zachodnio-europejskich na Litwie i Rusi; w okolicznościach bowiem i warunkach XV wieku – choćby tylko wobec niedawności katolicyzmu – byłaby unja faktycznie poddaniem się Kościoła przewadze Cerkwi. Gdzie formalistyka tak przeżarła umysły, jak na Rusi, tam nie mogła dojść do skutku żadna zmiana treści (powrót do katolicyzmu) bez zmiany formy i to zmiany widocznej, namacalnej.
Szczególnym splotem faktów kreślił pochód dziejowy równocześnie z granicą dwóch kultur na Wschodzie europejskim zarazem granicę panowania niemieckiego a słowiańskiego, w ten sposób, że wzmaganie się kultury wschodniej wychodziło zawsze na dobre niemczyźnie i odwrotnie. Gdy Jagiełło gotował się przyjąć “prawowierje” (przed r. 1386), zakon niemiecki miał pochłonąć Żmujdź i Litwę północną; Andrzej, pragnący strącić Jagiełłę, poddawał krzyżakom Połock i Witebsk; niedoszłe carstwo wileńskie 1399 r. miało wzbogacić zakon Pskowem i Watlandem. Dziwnie zbiegały się okoliczności, że niebezpieczne dla katolicyzmu układy o unję cerkiewną rozpoczęły się równocześnie, kiedy krzyżacy wytężali wszystkie siły do ziszczenia swych uroszczeń na ziemi pskowskiej i nowogrodzkiej.
Od r. 1406 odbywały się rok po roku wyprawy krzyżackie -a pomyślne-na Pskowszczyznę. Na rok 1410 obmyślono wyprawę walną, już na zdobycie miasta Pskowa wymierzoną. Landmistrz inflancki długo odmawiał wielkiemu mistrzowi posiłków – na toczącą się właśnie w Prusiech “wielką wojnę” – pragnąc wpierw załatwić się z Pskowem; lecz zawierał z Pskowianami pośpiesznie pokój po wiekopomnem zwycięstwie, odniesionem przez Polaków pod Grunwaldem dnia 15 lipca 1410 r. W tradycji zakonu utrzymało się też aż do XVI wieku przeświadczenie, że polska “wielka wojna” przeszkodziła zagarnięciu Pskowa.
Tymczasem rozszerzał Wasyl Dymitrowicz państwowość moskiewską, dzięki stałemu pokojowi od litewskiej ściany. Rjazań i Niżny Nowogród podlegały jego władzy państwowej, Twer oddawał pod jego sąd swe wewnętrzne sprawy. Zresztą trzymał się Wasyl na zewnątrz wciąż legitymizmu sarajskiego (gdy po śmierci Tamerlana Kipczak rozpadł się na nowo), wewnątrz zaś starał się przedewszystkiem o utrzymanie zasady primogenitury. Sprzeciwiał się zasadzie tej brat Wasyla, Jerzy Dymitrowicz, uważający siebie samego za następcę na wielkiem księstwie Moskiewskiem – lecz opiekę nad 10-letnim synem Wasyla, Wasylem Wasylewiczem (1425-1462), przejął sam Witołd (jako dziadek jego po Zofji Witołdównie), wobec czego Jerzy siedział cicho.
W opiece nad moskiewskim wnukiem upatrywał Witołd szczęśliwą losu sposobność, żeby drogą pokojową osiągnąć cele olgierdowe, do których powracał z zamiłowaniem. Program jego z ostatnich lat życia – to Zalesie pod hegemonją Moskwy, Moskwa pod hegemonją Litwy (uwolnionej od hegemonji Polski) i stały pokój na całej przestrzeni od Wilna do Kijowa i Niżnego Nowogrodu. Akty sześcioletniej niespełna jego regencji moskiewskiej (1425-1430) wskazują, że zmierzał do ustroju Zalesia w formach europejskiego feudalizmu – a więc opartego na wzajemności świadczeń suwerena i wasala, tudzież na przymusie miru pomiędzy wasalami wspólnego zwierzchnika. Jedno i drugie nieznane było “dogoworom” pomiędzy Rurykowiczami i wyłania się w tych latach, jako jedyny, wyjątkowy objaw naśladowania chrześcijańskiego ustroju Litwy. Ale naśladownictwo było tym razem narzucone i nie utrzymało się.
Następca Witołda (+ 1430), Zygmunt Kiejstutowicz, był niechętnym unji cerkiewnej i przeciwnikiem dalszej ekspansji ku wschodowi. Stanął przeciw niemu i Jagielle wypróbowany sześciokrotny buntownik, Świdrygiełło – najmłodszy brat Jagiełły, a dziewierz Jerzego Dymitrowicza. Licząc na pomoc Swidrygiełły, wszczął Jerzy w r. 1432 wojnę domową, która miała trwać 22 lat.
Stanowiła ta wojna domowa moskiewska w ważniejszych zwrotach swych doczepek do przewrotów, jakie zachodziły w wielkiem księstwie Litewskiem. Zrazu triumfował Jerzy, bo Świdrygiełło miał za sobą zakon i całą Ruś litewską, pochopną do zerwania z polskiem “łaciństwem”. Świdrygiełło, będąc osobiście katolikiem, a w stosunku do Cerkwi zwolennikiem unji, popadł w położenie fałszywe, zwłaszcza, gdy politycy polscy ogłosili w r. 1432 dwa akty, przeciwne wszelkim ówczesnym pojęciom europejskim. Jeden zaprowadzał imieniem “Najwyższego Księcia Litwy” równouprawnienie wyznawców obydwóch Kościołów, a drugi zakazywał przemieniać cerkwie na kościoły, lub zmuszać do przyjmowania katolicyzmu. Broniono tedy wprost “prawowierja” przeciw zakusom unji kościelnej.
Ruś odpadała od Świdrygiełly. W ciągu roku 1433 górą był Zygmunt Kiejstutowicz – i Jerzy ukorzył się przed Wasylem Wasylewiczem. W następnym roku umarł Jerzy, a synowie jego poczęli sami spierać się o niewielki spadek po ojcu.
Triumf Wasyla Wasylewicza nad Jurjewiczami zaczął być zupełny od r. 1435, odkąd Polacy i Litwini pokonali krzyżaków. Rozprawiono się z zakonem dnia 1 września 1435 roku w walnej bitwie pod Wilkomierzem nad rzeką Świętą (północnym dopływem Wilji). Współcześni porównywali zwycięstwo to z grunwaldzkiem; niektórzy nad grunwaldzkie przenosili.
Powodzenie oręża polsko-litewskiego utwierdzało tem mocniej sprawę Wasyla Ślepego – (tak zwano Wasyla Wasylewicza, gdyż został oślepiony w toku wojny domowej) – ponieważ i w kwestji cerkiewnej zapanowała jednomyślność pomiędzy Moskwą a Wilnem.
Unja cerkiewna stanęła wprawdzie wreszcie na soborze we Florencji 1439 r., zawarta w obecności metropolity Izydora, lecz ani z Polski, ani z Litwy nie było tam żadnej oficjalnej delegacji. Powracający Izydor przyjęty był jak najgorzej. Biskup wileński, Maciej, odmówił mu wręcz uznania, a w Moskwie wtrącono go do więzienia.
W rok na to padł Zygmunt Kiejstutowicz ofiarą spisku, a ster Litwy przeszedł faktycznie w ręce możnowładczego rodu Gasztołdów. Ci byli też przeciwnikami unji, ale… inaczej. Sypali fundacjami na zakon bernardynów, poświęcający się szerzeniu obrządku łacińskiego na Rusi. Gasztołdowie zmierzali do zerwania związku prawnopaństwowego z Polską, a zarazem stanowią ostatnie ogniwo w długiem paśmie przejawów programu olgierdowego, że cała Ruś ma należeć do Litwy.
Zmieniał się cały stosunek do Wasyla Ślepego, bo Gasztołdowie upatrzyli sobie na władcę Moskwy Iwana Andrzejewicza możajskiego. Był to wnuk Dymitra Dońskiego po synu Andrzeju, a więc stryjeczny brat Wasyla Ślepego.
Narzędziem Gasztołdów miał się stać królewicz Kazimierz Jagiellończyk, pacholę 13-letnie, obwołane ich staraniem w roku 1440 wielkim księciem Litwy. Po bitwie warneńskiej 1444 r. nie pozwalali Gasztołdowie Kazimierzowi ubiegać się o tron polski po bracie, zrywając nawet pozory unji z Polską. Ich zdaniem Moskwa wartała dla Litwy więcej od Krakowa.
Ruszono na Moskwę w r. 1446. Całe Zalesie stanęło do walki, podzielone na dwa obozy. Książęta godzą się i burza naprzemian, a wśród najzmienniejszej fortuny wojennej przeciąga się moskiewska wojna domowa tak długo, iż wyczerpała się aż dopiero w r. 1454. Ale Litwa wycofała się z niej już w r. 1447!
Sprawił to sam Kazimierz Jagiellończyk. Liczył już lat 20, sprzeciwił się Gasztołdom i postanowił przyjąć koronę polska. Nie mogąc rozwinąć akcji na obie strony, równocześnie daleko na zachód i daleko na wschód, zarządza likwidację wobec Moskwy. W r. 1448 przybyło do Moskwy poselstwo pokojowe od Jagiellończyka, a w roku następnym stanęły “pokój wieczysty, przymierze i przyjaźń” na warunkach następujących:
Litwa uznaje hegemonję Moskwy nad całem Zalesiem wraz z Nowogrodem i Pskowem, lecz ani Nowogrodu, ani Pskowa nie wolno wcielać bezpośrednio do państwa moskiewskiego, ani osadzać tam moskiewskich załóg. Zrzekała się tedy Litwa dalszego pochodu na wschód i rozpoczęła w r. 1449 politykę odwrotową. Odtąd aż do Batorego nie pragnie Litwa wojny z Moskwą, pozostając na stanowisku obronnem.
Równocześnie wyrzekano się bezwzględnie unji cerkiewnej. Zapewniło to Kościołowi możność rozwoju na Wschodzie, odejmując Cerkwi narzędzie, z którego pomocą mogłaby stłumić i zgnieść prądy kultury zachodnio-europejskiej. Zneutralizowano zarazem niejako Cerkiew pod względem kulturalnym, wyrzekając się wzajemnie wszelkiej propagandy wyznaniowej – i ten stan rzeczy trwał aż do r. 1596, aż do t. zw. unji brzeskiej.
“Likwidacja” Kazimierza Jagiellończyka ustalała granicę dwóch kultur. Jedną z nich kultura łacińska, zachodnio-europejska, chrześcijańsko-klasyczna; drugiej niesposób jeszcze określić w połowie XV wieku. Coś się tam na wschód Ugry gotowało i wyrabiało, lecz kultura ta nie miała jeszcze gotowego oblicza.
OKRES POŚREDNI.
(1449-1505.)






