VI. NAJAZD TATARSKI I ROZŁAM SŁOWIAŃSZCZYZNY WSCHODNIEJ.
(1224-1263.)
Takim był stan wschodniej Słowiańszczyzny, gdy w r. 1224 zwaliła się na nią z Azji nawała tatarska. Tym razem nie był to najazd dzikich hord, jak przedtem Pieczyngowie, Madiarzy, Połowcy – lecz armja jak najregularniejsza, za której czarno-białemi sztandarami postępowała zorganizowana dokładnie biurokracja.
W Azji nie było i niema narodowości, skupiających się historycznie według powinowactwa językowego, lecz tylko związki polityczne, etnograficznie niejednolite, wytworzone pod hasłami religijnemi i ekonomicznemi.
W Azji centralnej pierwszorzędnym sposobem walki o byt była zawsze żołnierka ze wszystkiemi jej konsekwencjami. Europejskie kondotjerstwo jest drobnostką wobec azjatyckiego. Jeden z takich przedsiębiorców wojskowych XII wieku, Jesugej Bagator, stal się władcą, t. j. kaganem, a syn jego, Temudżin, był od r. 1202 już kaganem kaganów, dżingiskaganem, co skrócono na “dżingishana” – był władcą 45 ludów, urządzonych i rządzonych po wojskowemu. W r. 1215 zdobył Pekin, a około r. 1220 był władcą Azji od Korei do Turkestanu. Kto nie chciał poddać się ostrym porządkom jego urządzeń państwowych, kto wolał koczować sobie swobodnie po staremu, taki zbiegał na zachód, na stepy od dolnej Wołgi do Donu, na t. zw. Kipczak. Takich luzaków zwano po turecku k a z a k a m i.
Tej kozaczyźnie kipczackiej miał być położony koniec. Gdy ogłoszono wyprawę na nieprzebrane, niezmierzone “łąki” Kipczaku, zapanował największy zapał wśród plemion pasterskich, koczujących ciągle po łąkach i stepach i zwanych od tego “stepowcami”: t a t i r, tatar. Armję dżingishańską zapełniły tak liczne plemiona stepowców-tatarów, iż nadały jej cechę swą i nawet nazwę.
Rzucono hasło zjednoczenia wszystkich ludów mongolsko-turańskich. Ruś nie wchodziła zgoła w plany Temudżina, lecz ruscy sami zaczepili Tatarów. Mścisław Udały zorganizował dla swego połowieckiego teścia pomoc, a nigdy nie okazano na południowej Rusi tyle zapału i wojowniczości, jak tym razem, na obronę Połowców. Książęta kijowscy, czernihowscy, pińscy, wołyńscy ruszyli pod przewodem księcia halickiego w stepy i sprowadzili na się straszliwa klęskę nad rzeką Kałką d. 16 czerwca 1224. Ścigano ich tylko do Dniepru. Wódz mongolski, Subutaj, miał instrukcję zdobywać Kipczak, a nie Ruś; nie przekroczył więc Dniepru.
Połowcy częścią poddali się, częścią zbiegli tradycyjnym stepowców szlakiem na Węgry do swych pobratymców Madiarów i do braci rodzonych, dzikich Kumanów węgierskich. Ucieczka ta posłużyła za drogowskaz uczonej naczelnej kancelarji dżingishańskiej, że na dalekim Zachodzie są pobratymcy, godni i powinni zaliczać się także do państwa dżingishańskiego. Odtąd wyprawa mongolska na Węgry była tylko kwestją czasu.
Tymczasem nowe niebezpieczeństwo poczęło zagrażać Słowiańszczyźnie wschodniej z północy. Z obawy przed coraz skuteczniejszym napadem Mendoga przywołano do Inflant “zakon rycerzy N. Marji P. narodu niemieckiego”, tych samych krzyżaków, których Konrad mazowiecki sprowadził nad dolną Wisłę w r. 1226. Inflanccy “kawalerowie mieczowi”, rozgromieni w r. 1236 przez Mendoga, rozwiązali swój zakon, a wstąpili wszyscy do krzyżaków. Stało się to w .r. 1237. Odtąd “zakon” jął zakładać państwo niemieckie wzdłuż wybrzeży Bałtyku, od zachodnich granic polskiego Pomorza aż do Newy i jeziora Ilmenu.
Tegoż roku 1237 kontynuował władca Kipczaku z ramienia dżingishańskiego, Batu, usiłowania o zjednoczenie współplemieńców. Wyprawiono się tym razem na ziemie bułgarskie (w dorzeczu wschodniem Wołgi) i dalej na fińsko-ugryjskie. Część ich zachodnia mieściła w sobie osadnictwo słowiańskie – i w taki to sposób wyprawy tatarskie zetknęły się powtórnie z Rurykowiczami. Zalesie było zrujnowane doszczętnie. Nie tknęła jednak wyprawa roku 1237 i 1238 ani na krok rodzimych ziem słowiańskich na północy. Zapędzili się pod Torżek, w sam raz na samą granicę terytorjum etnograficznego fińsko-ugryjskiego i stąd zwrócili się nagle na południe (zmierzając nad Kaspik).
Zemsta za zaczepkę Mścisława Udałego miała spaść na Ruś dopiero w r. 1241, gdy dojrzały plany zdobycia Węgier (z czem łączyła się potrzeba obezwładnienia Polski).
Mścisław Udały wycofał się był tymczasem z walki z Węgrami w sposób taki sam, jak przedtem Leszek Biały: wydał córkę za brata Kolomanowego, Andrzeja, i tej nowej parze oddał Halicz w r. 1227. Ale dorósł na swym Włodzimierzu wołyńskim syn Romana, Daniel, i wystąpił do walki o ojcowiznę. Dwa razy wypędzany z Halicza, opanował go na stałe od roku 1236; zajął też Podole, część dorzecza Piny, Drohobuż i Łuck, a w r. 1240 został też władcą Kijowa. W ten sposób znalazła się cała Ruś południowa po raz pierwszy w ręku jednego władcy .
Było to bez znaczenia wobec przewagi tatarskiej. Tegoż jeszcze roku 1240 zrównali Kijów z ziemią, a w grudniu 1240 zostały i z Halicza tylko zgliszcza.
Bronić chrześcijaństwa od tatarskich pogan było obowiązkiem krzyżaków. Oni jednak grabili katolicką Polskę, a co do wschodniego “prawowierja”, obmyślili i popularyzowali w Europie teorję, że schyzma liczy się równo z pogaństwem. “Krucjaty” ich nadbałtyckie kierowały się nie tylko przeciw Estom, Łotyszom lub Litwinom, lecz jeszcze bardziej przeciw północnym posiadłościom nowogrodzkim. W roku najazdu mongolskiego, w r. 1240, rozpoczął zakon szereg wypraw pskowskich i podmówił równocześnie króla szwedzkiego na “krucjatę”.
Mający wówczas w Nowogrodzie W. “kniażenie” Aleksander Perejasławski (z linji “Dużego Gniazda”) nie czekał atoli, aż się nieprzyjaciele połączą. Szwedów, ruszających już na prigorod Ładogę, pobił na głowę dnia 15 lipca 1240 nad Newą, zasłużywszy sobie na przydomek Newskiego. Zwycięstwo to uzupełnił jeszcze drugiem, odniesionem nad krzyżakami na “lodowem pobojowisku”, na zamarzniętem jeziorze Czudzkiem dnia 5 kwietnia 1242 r.
Ten sam książę zwycięski ani pomyślał o posiłkach dla krewniaków Rurykowiczów przeciwko Tatarom. Gdy sam wkrótce natknął się na nich, korzył się przed biurokracją hańską w sposób przesadny. Stał się powolnem narzędziem Tatarów do tego stopnia, że chciał im poddać Nowogród Wielki.
Ruś południowa i zaleska dostały się tedy pod panowanie tatarskie. Kraj cały na zachód od Dniepru aż do górnego Bugu wcielono bezpośrednio do Kipczaku i nie było tu już książąt Rurykowiczów; gdzie indzie zaś stawali się namiestnikami kagana Kipczaku, odpowiedzialnymi przed nim osobiście za daninę z księstwa. Nad wszystkimi książętami Zalesia i Zadnieprza wyznaczono jednego na starszego, na hańskiego wielkiego księcia, który odpowiedzialnym był za wszystkich Rurykowiczów wobec hana, jako generalny hański plenipotent i podskarbi. Stanowisko to było nader intratne; to też Rurykowicze intrygowali wzajemnie przeciwko sobie na hańskim dworze, żeby utrzymać się przy “jarłyku” (kaftanie honorowym na modlę chińską).
Celem administracji mongolskiej było wojsko i skarb. Im bardziej książę przysparzał hanowi dochodów, im większym był zdziercą własnego księstwa, tem pewniejszym własnego panowania – a zaś wielki książę musiał się zmienić w ciemiężyciela książąt. Państwowość utrzymuje się pod zwierzchnictwem tatarskiem przez ciemiężenie społeczeństwa i dlatego zwierzchność tatarska stała się dla Rusi przekleństwem dziejowem. Nie ulega wątpliwości, że dopiero system tatarski wprowadził na Ruś po raz pierwszy wogóle administrację państwową i przemienił luźne panowanie Rurykowiczów w jakieś państwo, ale też dotychczasową rozbieżność społeczeństwa a państwa zamienił wręcz w przeciwieństwo ich.
Z pod ucisku tatarskiego zbiegała ludność prawego brzegu Dniepru na zachód, w jedynym możliwym dla siebie kierunku, do księstwa Halickiego. T. zw. Galicja wschodnia poczęła w tym dopiero czasie otrzymywać ruskie zaludnienie, nie tylko miejskie, ale też wiejskie, rolnicze. Prąd emigracyjny byt tak silny, iż dotarł jeszcze dalej, na północne Węgry,
Oto geneza “Rusi Czerwonej” i “Rusi węgierskiej”.
Daniel halicki schronił się przed najazdem na Węgry, następnie na Mazowsze. Wróciwszy, znalazł się pomiędzy jarzmem tatarskiem a zaborczością Mendoga, który stał się już bezpośrednim jego sąsiadem. Szukał przeciw Litwie sojuszu na Zalesiu, lecz zawiódł się. “Duże Gniazdo” rozpadło się tymczasem na siedm księstw, pogrążonych w wojny domowe. Rozpoczął je czwarty z rzędu syn Jarosława Wsewołodowicza, Michał Chrobry, pierwszy książę moskiewski (1248), władca ósmej już z rzędu dzielnicy na Zalesiu.
Wygnany tymczasem powtórnie przez bojarów, posyła Daniel w r. 1250 z “czołobiciem” do Batego, wraca z jego pomocą do Halicza i oparty o hana wdaje się w dalszą wojnę z Mendogiem – gdy wtem chrzest Mendoga zimą roku 1250 zmienia nagle całą sytuację we wschodniej Europie. Katolicka koronacja Mendoga w r. l253 wywołała całkowitą zmianę polityki Daniela. W r. 1254 koronuje się i on w Drohiczynie na króla ruskiego. Przyjął koronę wraz z unją kościelną z rąk legata papieskiego, głoszącego krucjatę na Tatarów.
Na pomysł próbowania szczęścia przeciw Tatarom naprowadziła Daniela żywiołowa emigracja od wschodu; mógł przypuszczać, że w danym razie ludność na przestrzeni od Zbrucza do Kijowa powstanie przeciw baskakom tatarskim, on zaś połączy na nowo całą Ruś południową w swem ręku. O zamiarach takich świadczy przeniesienie stolicy do Chełma, tudzież obwarowanie wysuniętej przeciw Tatarom targowicy nad Pełtwią, która, zamieniona na gród i nadana synowi Daniela, Lwowi, wywyższoną została zarazem na stolicę osobnego księstewka (Lwów). Ale przyobiecana ze strony kościelnej krucjata zawiodła, powstanie przeciwko baskakom nie dopisało, a gdy Daniel umierał, w r. 1263, gospodarowali baskakowie w najlepsze i w księstwie Halickiem.
Równocześnie popadała Ruś w coraz większą zależność ekonomiczną od kipczackiego hanatu. Należało szukać dla handlu ujścia ku zachodowi, ale czynił to niemożliwem konflikt dwóch odłamów Rusi północnej. Kwestja nowogrodzka stawała się czynnikiem rozstrzygającym. Niestety, nad Bałtykiem utwierdzała się hegemonja krzyżacka – Ruś została ostatecznie na całe wieki odciętą od morza. Z drugiej strony Litwa wracała na przeszło sto lat do pogaństwa. Pogłębiający się coraz bardziej zatarg Nowogrodu W. z Zalesiem sprawił, iż wpływ i znaczenie dynastji litewskiej wzmocniły się do rozmiarów hegemonji, stającej narówni z tatarską.
Zdecydowało to ostatecznie o stanowczym rozłamie Słowiańszczyzny wschodniej.
Rozpadła się ona około r. 1260 na sześć działów: polsko-ruską, litewską, nowogrodzko-smoleńską, zaleską, bezpośrednio tatarską i czernihowską – a każdy z tych działów miał swe odmienne drogi. Ale nie na narody rozbijała się Słowiańszczyzna wschodnia – gdyż ani ta kwestja nie istniała w umysłach współczesnych, ani też nie zaszło jeszcze nic takiego, coby przesądzało sprawę, czy wytworzy się tam narodów więcej, czy też cały ten olbrzymi obszar stanie się narodowo jednolitym.
Dla Zachodu była Słowiańszczyzna wschodnia pojęciem geograficznem, zbiorem krajów, których władcy są “reges Russiae (Rusciae)”, a również “reges Ruthenorum”. Obydwa wyrażenia: “Russia” i “Rutheni”, znane są źródłom z czasów przed najazdem mongolskim i obydwa stosowały się jednakowo do wszelkiej Rusi, południowej czy północnej.
Sami Słowianie wschodni nie uważali zrazu Zalesia za Ruś, lecz trwało to krótko i przeważyła jak najściślejsza konsekwencja w używaniu tej nazwy, jako pojęcia dynastyczno-politycznego: Ruś jest tam, gdzie są lub byli Rurykowicze.






