Felix Koneczny: Dzieje Rosji - 13

Article Index

 

 

XIII. GOSUDAR I CAR WSZYSTKIEJ RUSI.

 

(1480-1505.)

 

 

          Naśladując przykład dany przez ojca, ustanowił Iwan Srogi również starszego swego syna, zrodzonego z Marji twerskiej, Iwana, zwanego Młodszym, współrządcą. Nie chciał, żeby następca jego żenił się z księżniczką Rurykowiczówną, dla wiadomych powodów pragnął synowej cudzoziemki, a że żadnej krewniaczki Paleologów tym razem wyszukać już nie dało się, nie było wyboru, i można się było zwrócić po narzeczoną do jednego jedynego tylko dworu: na Wołoszę. Odbyły się też w r. 1480 zaręczyny, a w r. 1482 ślub Iwana Młodszego z Heleną, córką Stefana Wielkiego, wojewody mołdawskiego (1457-1482).

 

 

Szczególniejszy to był dwór. Stosunki wołoskie przypominały pod niejednym względem Zalesie moskiewskie, zwłaszcza, że nie brakło tam również wpływów tatarskich, ale były one słabsze, silniejszemi natomiast bizantyńskie. Bizancjum w karykaturze – oto ówczesna Wołosza. Czyste i bezpośrednie wpływy bizantyńskie były czemś za wysokiem, niedostępnem dla moskiewskiej ciemnoty, a Zofja Paleolożanka z tego właśnie powodu nie wniosła Moskwie żadnego posagu politycznego. Bez porównania bardziej zaważyła na szali Helena Mołdawka, niosąc z sobą bizantynizm odpowiednio zbarbaryzowany. Władcy wołoscy byli panami samowładnymi oddawna, z nieograniczonym zakresem władzy; mieli oni nawet czas wyrodzić się w swej despocji, a obłęd tronowy objawiał się już u poprzedników Stefana Wielkiego. Tytuły “samoderżawnego gospodina” i “z Bożej łaski władcy” (autokrator) znane były w Mołdawji jeszcze z końcem XIV wieku.

 

 

Wołosza miała do czynienia nieustannie z Węgrami, i na mołdawskim-to dworze odkryły się wzajemnie Moskwa i Węgry, a przez Węgry otwarła się droga do Niemiec. Odkryto nowe, a obfite źródła do sprowadzania wszelkiego rodzaju “majstrów” (specjalnością Niemiec byli metalurgiści). W tym celu mistyfikował Iwan Srogi monarchów Zachodu, wpraszających mu się odtąd z sojuszami przeciw Litwie i Polsce. Sam mniemał słusznie, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, że skoro już Kazimierz Jagiellończyk ma być koniecznie jego wrogiem, jak zaręczają nieprzyjaciele Polski, cesarz Fryderyk III i jeszcze zażartszy od niego Maciej Korwin węgierski – toć dla Moskwy tem lepiej, żeby Kazimierz i jego synowie mieli jak najwięcej do czynienia na Zachodzie, i niechby się tam sadowili, jak najdalej od Moskwy umieszczając swe siły. Interes moskiewski byt tedy wprost przeciwny habsburskiemu i węgierskiemu, co do polityki wobec ekspansji Jagiellonów na Czechy i Węgry, ale Iwan udawał kandydata na sojusznika, sprowadzając zato “majstrow”, urządzając pierwsze w swem państwie kopalnie i uzupełniając świetnie swą artylerję.

 

 

Uzupełniała tedy mołdawska “wojewodzianka” posag militarny “cesarzówny”, dodając nawiązkę polityczną “autokratorstwa”. Nie koniec na tem: wniosła jeszcze coś więcej.

 

 

Wołosza podobną była do Moskwy i w tem, że panowało tam jak najprymitywniejsze “dwojewierje”, a jedynem kryterjum prawowierności była i tam nienawiść do “nieczystego łaciństwa”. Tkwił zaś w wołoskiem dwojewierju pierwiastek, znany na Rusi dotychczas wyjątkowo tylko nielicznym jednostkom, t. zw. bogomilstwo. Sekta ta, rozwinąwszy się na dualistycznem podłożu, którego geneza sięga dawnych wieków, przeżarła, jak rdza, bałkańskie “prawowierje” wśród Słowian południowych. Bogomilcy nie uznawali mszy św., ani sakramentów, nie czcili świętych, a modlitwy swe ograniczyli wkońcu do Ojczenasza. Etyka ich pozwalała brać czynny udział w życiu i praktykach wyznania panującego, jeżeli dogodniej zataić przynależność do sekty. To też sekta ta ułatwiła niezmiernie Osmanom podbój Bałkanu; bogomilcy przyjmowali islam bez oporu (od nich pochodzą dzisiejsi rzekomi “Turcy” bośniaccy itp. na Bałkanie, nie umiejący ni słówka po turecku, boć najautentyczniejsi Słowianie!).

 

 

Na rozwój bogomilstwa wpływała uczoność żydowska, mająca siedzibę w Soluniu, a zaznaczająca się kabałą i astrologją. Zbiegiem wielu okoliczności dostała się szczypta tej uczoności do Nowogrodu Wielkiego (przez przybyłego z Rusi południowej Żyda Scharię), wytwarzając tam grono adeptów, nawet duchownych. Iwan, lubiący mieć wszelką uczoność na swym dworze, sprowadził dwóch takich astrologizujących popów do Moskwy. Helena, napojona z domu bogomilstwem, zastała ich w łaskach u Iwana, protegowała sama jeszcze bardziej, i poniedługim czasie wytworzyło się około młodszej wielkiej księżnej grono uczoności astrologiczno-teologicznej, nabierające coraz bardziej cech bogomilskich. Był to jakoby orjentalny racjonalizm.

 

 

Sprawa wykryła się najpierw w Nowogrodzie. Arcybiskup tamtejszy osądził w swem nieuctwie, że odkrył żydowski prozelityzm wśród prawosławia – i jakżeż był przerażony, gdy po nitce do kłębka doszedł do odkrycia, że do “żydowiństwa” należą dostojnicy dworu obydwóch Iwanów, i ojca i syna, a sama Helena Mołdawka jest… żydówką. Sekta doszła wkrótce do takiej potęgi, iż narzuciła Cerkwi metropolitę bogomilca (Zosima, I490-1494). Samego nawet Iwana Srogiego prawowierność zachwiała się, a cóż dopiero sądzić o Iwanie Młodszym, mężu “żydówki”?

 

 

Iwan Młodszy zmarł w r. 1490. Gdyby brać ściśle zasadę primogenitury, następcą tronu powinien być syn jego, a Iwana Srogiego wnuk, Dymitr. Wyłania się atoli zapatrywanie, że władca ma prawo mianować następcą swym któregokolwiek z synów. Jest to zbliżenie się do prawa dynastycznego tatarskiego, w którem wola hana stanowiła o następstwie, jako jedyne wogóle źródło wszelkiego prawa publicznego. Hanowie mieli prawo pominąć nawet dziedziców najbliższych, a przekazywać następstwo komukolwiek z członków dynastii, lub jej powinowatych; krewni bowiem małżonki hańskiej uważani byli za równorzędnych w prawach dynastycznych. Stosunki moskiewskie zbliżały się pod tym względem szybko do tatarskich i na wzór dworów “carskich” rosło znaczenie niewiast. Dwie wielkie księżne współzawodniczyły z sobą o następstwo dla swych synów. Helena Mołdawka, “żydówka” , strzegła praw Dymitra, popierana przez bogomilskiego metropolitę Zosimę, podczas gdy Zofja “cesarzówna” intrygowała na rzecz swego syna Wasyla. Iwan Srogi, wahając się pomiędzy synem a wnukiem, pomiędzy żoną a synową, pozostawił kwestję nierozstrzygniętą przez ośm lat. Toczyła się zaś na tem tle cicha walka wysokiego kleru z nową warstwą dworską: z djakami, którzy sprzyjali Zofji i Wasylowi. “Djacy” pojawiają się już za Wasyla Ślepego; są to ludzie piśmienni świeccy, zarobkujący sztuką pisania, nie majętni, urzędnicy wielkoksiążęcy bez pretensyj do stanowiska społecznego; zawiązek biurokracji moskiewskiej, mającej niebawem uróść na stan polityczny.

 

 

Iwan Srogi pomnożył wielce ilość djaków, a protegował ich, żeby być jak najmniej zależnym od duchowieństwa. Wzrosły znacznie dziedziny władzy państwowej i wymagały coraz więcej urzędników. Zabory wymagały powiększania siły zbrojnej, a wprowadzanie wszędzie gwałtem porządków moskiewskich wymagało armji stałej. Tak bywało zresztą we wszystkich despocjach azjatyckich, nawet u mizernych ich karykatur, jakiemi stały się hanaty Powołża, służące za wzór władcom Moskwy. Iwan zaprowadził w calem państwie około r. 1490 obowiązkową służbę wojenną dla “dzieci bojarskich”. Trzeba więc było utrzymywać kosztem skarbu państwa całą młodzież bojarską, nie mówiąc, już o wojsku niebojarskiem, też coraz liczniejszem. Wprowadzanie broni palnej wymagało również znacznych wydatków, przed któremi Iwan nie myślał cofać się, wiedząc, że działobitniom swoim zawdzięcza przewagę nad Litwą.

 

 

Podatki były w Moskiewskiem zawsze wyższe, niż indziej na Zalesiu; a że zasadą było, że ma być wszędzie, “jak w Moskwie”, zaborowi towarzyszyło zawsze podwyższanie podatków. Dla ułatwienia komunikacji wojskowej i nieustannej wędrówki urzędników nałożono powszechny podatek pocztowy, który jest prymitywną formą podatku drogowego. System podatkowy oparty był na własności ziemskiej, z czego wynikała potrzeba pomiarów jej celem taksacji. Nie wystarczały pomiary wiadome dawniejszym władzom byłych księstw Zalesia. Szczyt rozumu politycznego państwowości moskiewskiej stanowiła od początku zasada jednostajności, stosowana do wszystkiego, do spraw wielkich i małych – zasada nieodłączna od wszelkiej biurokracji. Osądzono tedy, że miary lokalne są bez znaczenia, a wprowadzono przymus używania moskiewskiej “sochy” do obliczeń podatkowych – co wymagało całych hufców moskiewskich urzędników.

 

 

Podatków wyższych potrzebował Iwan Srogi tem bardziej, że skutkiem zarzucenia legitymizmu sarajskiego musiał w ostatnich latach, po r. 1480, opłacać daninę tatarską na dwie strony: do Saraju i do Krymu. Dowody, że był podwładnym Mengli-Gireja, sięgają aż do r. 1491. Dostarczył mu wówczas na wyraźny rozkaz posiłków na wyprawę litewską, tudzież przeciw ordom wschodnim (własnym przedtem sprzymierzeńcom). Gdy brat, Andrzej, nie przygotował na czas swego hufca powinnego dla “cara” krymskiego, wtrącił go Iwan za to do więzienia. Lecz w następnym roku, 1492, kończy się zawisłość od Tatarów. Han krymski zapragnął zdobyć Ukrainę; gdyby przyłączył i tę zdobycz do Krymu, dolnego Powołża i zwierzchnictwa nad Kazaniem, któż zdołałby się oprzeć jego potędze? Iwan porozumiał się z ordą Złotą, zobowiązując się opuścić sprawę Perekopców, jeżeli będzie uznanym za niezawisłego, zawierającego sojusz, jako równy z równym. Nie stawił się z posiłkami na wskazanem sobie przez Gireja miejscu (pod Putywlem), a gdy orda Złota zastąpiła drogę Perekopcom, ci musieli cofnąć się z niczem. Okoliczności złożyły się tak szczęśliwie, że hanowie krymscy aż do r. 1521 pozostawili Moskwę w spokoju.

 

 

W trzy lata po szczęśliwej kombinacji roku 1492, w r. 1495, powiodło się Iwanowi Srogiemu wyprawić pierwsze poselstwo do samego sułtana i zawrzeć traktat handlowy. Sułtan również nie pragnął, żeby dynastja Girejów urosła nazbyt wysoko – Iwan zaś, oparty o łaskę sułtańską, wchodził w stosunek równości z podwładnym sułtańskim, hanem krymskim, stając się z podwładnego sojusznikiem Mengli-Gireja.

 

 

Zrzucenie jarzma tatarskiego nie jest tedy związane z żadnym czynem wojennym. Nie było wogóle żadnej zewnętrznej zapowiedzi faktu, ani też pewności, czy sprawa powiodła się. Jeszcze w testamencie swym, spisanym około r. 1503, przewiduje Iwan Srogi możliwość tatarskich “raschodów”. Faktycznie była jednak Moskwa od r. 1492 niezależną od Tatarów .

 

 

Rok 1492 jest też datą śmierci Kazimierza Jagiellończyka. Nigdy nie zawierał z nim Iwan Srogi żadnego układu, dotrzymując pokoju według traktatu, zawartego jeszcze przez ojca (w r. 1449) – ale rzucił się natychmiast na jego następcę na litewskim tronie, Aleksandra. Przyczyna prosta: zerwanie unji polsko-litewskiej. Aleksander był tylko wielkim księciem litewskim, podczas gdy Polska miała osobnego króla w osobie Jana Olbrachta. Odtąd wojny litewsko-moskiewskie miały stać się czemś stałem w historji wschodniej Europy. W tej pierwszej okazała się Litwa, zacofana w rzeczach wojennych, znacznie słabszą, tak iż musiała okupić zawarcie pokoju 1494 odstąpieniem Wiazmy.

 

 

Tegoż roku 1494 przyjąć Iwan tytuł “gosudara wszystkiej Rusi”. Od Prawdy Ruskiej począwszy, łączy się z tytułem gosudara pojęcie zwierzchności nad osobami, pozostającemi w osobistej zawisłości. Zwracał się przeto tytuł ten przeciw krewniakom Rurykowiczom, wobec których wielki książę moskiewski ma być jedynym gosudarem, a oni osobiście od niego zawisłymi “służyłymi kniaziami”. Osobista zawisłość staje się istotą władzy publicznej. Takiem było pojęcie władzy tam, skąd czerpano obficie wzory: u hanów. Dotychczas był “gosudarem” każdy książę panujący. Teraz, gdy zostali tytularni już tylko książęta rjazańscy i drobni książęta Siewierszczyzny, “służący” naprzemian na mocy prawa “wolnego otchoda” już to Litwie, już to Moskwie – stawał się Iwan rzeczywiście jedynym gosudarem całej Rusi tatarskiej, czyli t. zw. “wszystkiej Rusi”. Przyjęcie tytułu było prostem stwierdzeniem istniejącego stanu rzeczy.

 

 

Jak niegdyś zgarniał księstwa zaleskie dzięki bezpieczeństwu od Litwy, podobnież teraz dzięki bezpieczeństwu od Tatar pragnął… okrawać Ruś litewską. Łatwe nabycie Wiazmy, łatwe pozyskiwanie księstw Siewierszczyzny, zachęcało do prób dalszych. Iwan Srogi poczyna próbować, czyby mu się nie udało wytworzyć stronnictwa moskiewskiego na Rusi litewskiej. Możliwem było to tylko na tle wyznaniowem, a to wpłynęło wielce na poprawę stosunku “gosudara” do Cerkwi.

 

 

Aleksander mniemał, że odwróci od siebie niebezpieczeństwo moskiewskie, poślubiając w r. 1495 córkę Iwana i Zofji Paleolożanki, Helenę. Związek ten nieważny był ze stanowiska katolickiego prawa kanonicznego, gdyż nie wystarano się o dyspensę papieską; papież żądał też niebawem albo opuszczenia Heleny, albo nawrócenia jej. I znowu miała unja cerkiewna zadowolić obie strony – ażeby znowu wydawać skutki wręcz przeciwne zamierzonym. Wszczęta propaganda unjacka, chociaż popisywano się nawróceniem metropolity kijowskiego, przydatniejszą okazała się… Iwanowi, albowiem jednała mu stronników w imię nienawiści do “herezji” katolickiej. Próby zaś pozyskania Heleny dla unji posłużyły Iwanowi za casum belli, jako zamach na zastrzeżoną układami wolność wyznania córki gosudara, jako ucisk prawosławja w jej osobie. A było coraz widoczniejszem, iż Iwan pragnie nowej wojny z Litwą.

 

 

Nieprzyjazne jego usposobienie psuło Jagiellonom doniosłe zamiary, Układali właśnie ligę turecką. Najstarszy z Jagiellończyków, Władysław czesko-węgierski, jął pośredniczyć, żeby utrzymać pokój pomiędzy Litwą a Moskwą. Iwan, umiejący tak misternie wyzyskiwać propozycje sojuszów, napływające do niego z Zachodu, udawał, że sam gotów do ligi przystąpić, i nawet wyprawiał w tej sprawie poselstwo do Krakowa (kwiecień 1499). Zyskiwał przez to doskonale na czasie i maskował właściwe swe postanowienia.

 

 

Rozszerzanie zaborów na Ruś litewską było już włączone do politycznego programu Iwana Srogiego. Wyrażenie: “gosudar wszystkiej Rusi” nabierało znaczenia dosłownego… Tytuł, obojętny dotychczas wobec Litwy, przedstawiał się zgoła w innem świetle, odkąd Iwan wdzierał się w prowincje ruskie litewskiego państwa!

 

 

Gorszem od wdzierania się było to, że Iwan poczynał wywierać urok na Ruś litewską Występował, jako obrońca od unji cerkiewnej, wysławiany z tego powodu przez Ławrę kijowską i liczne jej filje, a do tego od r. 1498, jako jedyny car prawosławny, a zatem jedyny na świecie w oczach prawowiernej Rusi cesarz prawdziwy.

 

 

Skoro minęło lat sześć, odkąd odmówił “carowi” stanąć pod Putywlem, a nie doznał z tego powodu żadnego kłopotu, widząc się niezawisłym, postanowił sam carem się ogłosić. Złączyło się to ze sprawą następstwa tronu. Intrygi dworskie zaczęły przechodzić już w spiski, do tego stopnia, że Iwan bał się otrucia, i to… od własnej żony. Gdy podejrzenie tego rodzaju padło na Zofję, wygrała tem samem sprawę Helena Mołdawka, jakoż ogłosił Iwan następcą wnuka swego, Dymitra. Zrobiono to w nieznanej dotychczas, uroczystej formie: była to pierwsza w Moskwie koronacja. Dokonywającemu jej metropolicie kazał Iwan tytułować się carem. Używał jednak tytułu tego jeszcze ostrożnie, rzadko; dopiero za następnego panowania miał się nowy tytuł ustalić. Wasylowi, synowi swemu, dawał na odszkodowanie godność wielkiego księcia Nowogrodu W. i Pskowa; tworzył więc nową, a dużą dzielnicę, wbrew wszystkim czynom swego życia. Gdyby dzielnica ta stała się dziedziczną, powstałaby istna sekundogenitura, nowe państwo, dość znaczne, żeby móc stanąć wpoprzek polityce moskiewskiej. Widocznie niesnaski i intrygi przybierały postać groźną, skoro decydował się zażegnywać je takiemi ofiarami, byle utrzymać jedność na zewnątrz i zdatność do przedsięwzięć ku litewskiej stronie.

 

 

Odmawia Iwan rozejmu Aleksandrowi, pomimo pośrednictwa wciągniętego do ligi tureckiej Stefana mołdawskiego, pomimo przybycia poselstwa od Władysława węgierskiego. Zwlekał, wymyślając rozmaite formalności, aż do maja 1501 r., poczem okazało się niebawem, jakie są istotne jego zamiary. Aleksander zawiera pośpiesznie sojusz z hanem Złotej ordy, Szah-Ahmatem, tudzież z krzyżakami z Inflant. Właśnie gdy umawiano się o wspólną na Moskwę wyprawę, zmarł Jan Olbracht, a zajęty elekcją Aleksander wolałby pokój jakkolwiek zawrzeć, gdyby tylko Iwan zawierać go zechciał. Zaniedbał całkiem obowiązków względem sojuszników, skutkiem czego w październiku 1501 r. wojsko moskiewskie wtargnęło do Inflant. Landmistrz Plettenberg własnemi siłami wyparł atoli nieprzyjaciela z kraju, odniósłszy zwycięstwo pod Ruską Narwą, czyli Iwangrodem z początkiem marca 1502 r. Szah-Ahmat, pozostawiony samemu sobie, uległ w maju 1502 r. Mengli-Girejowi, który skorzystał ze sposobności żeby zadać ordzie Złotej cios ostateczny. Schronił się z niedobitkami do Nogajców nad ujściem Wołgi.

 

 

Aleksander wrócił z Krakowa królem wprawdzie, ale bez polskich posiłków. Jeszcze Polska nie przyjęła spraw Litwy za swoje. A tymczasem wyprawił Iwan “carewicza” Dymitra pod Smoleńsk. Rozpoczęło się regularne oblężenie. Na nic nie zdała się ostatnia wyprawa krzyżacka pod Psków we wrześniu 1502 r. (pierwsza była w r. 1222). Ocaliły Litwę nieznane bliżej zawikłania dynastyczne nowego cara. Nagle kazano Dymitrowi wracać z pod Smoleńska, uwięziono go wraz z matką, a już w kwietniu 1502 r. obwieścił Iwan, że następcą jego ma być nie Dymitr, lecz Wasyl. Innym czterem synom kazał podpisać “dogowor”, jako uznają, że ojciec ma prawo wyznaczyć następcę bez względu na starszeństwo linji. Zniknęło bądźcobądź niebezpieczeństwo sekundogenitury.

 

 

Wojna wlokła się leniwo, gdy z końcem roku 1502 przybył do Moskwy legat Aleksandra VI. zakłopotanego o ligę turecką. Robił, co mógł, żeby uwolnić Aleksandra od wojny moskiewskiej, ale popełnił mimowoli pewną niezręczność. Chcąc, jak mniemał, przyprzeć Iwana do muru, oświadczył, że ta część Litwy, którą Iwan podbija, stanowi właśnie dziedzictwo Władysława Jagiellończyka, z którym Moskwa nie ma wojny, a więc należy zaprzestać najazdu. Iwan, jakby sprowokowany tem, odparł, że tylko Polska i Litwa mogą być dziedzictwem Jagiellonów, ale nie Ruś.

 

 

W marcu 1503 r. kazał Iwan oświadczyć Aleksandrowi, że jeżeli chce pokoju, “onby gosudarju naszemu otcziny ruskije zemli wsieje postupiłsia”, ponieważ “wsia ruskaja zemlja bożieju woleju iz stariny ot naszich praroditelej nasza o t c z i n a”. Wobec tego ledwie udało się uzyskać rozejm na sześć lat, a na warunkach twardych: Litwa odstępowała Moskwie całe dorzecze Desny. Podczas rozejmu miały nastąpić dalsze układy o pokój, lecz wszystko rozbiło się, gdy na posłuchaniu 5 marca 1504 r. oświadczył Iwan posłom litewskim, że wszelka ziemia ruska jest jego ojcowizną, że zatem należą mu się jeszcze “Smoleńsk, Kijów i inne grody”. Wzywał nawet wprost Aleksandra, żeby mu ustąpił całą Ruś litewską.

 

 

Utopią był wobec tego pokój stały. Rozejm obowiązywał do r. 1509, lecz według moskiewskiego prawa międzynarodowego kończył się natychmiast w razie wcześniejszej śmierci jednego lub drugiego władcy. Iwan Srogi dokończył dni swoich w listopadzie 1505 r., i Aleksander miał zamiar próbować szczęścia; zanim jednakże zdołał rzecz przygotować i zażegnać niebezpieczeństwo, grożące Litwie od synów Mengli-Gireja (zwycięstwo Glińskiego nad Tatarami pod Kleckiem w sierpniu 1506) – dosięgła i jego śmierć dnia 19 sierpnia 1506 r.

 

 

Pozostawiał następcom wojnę z Moskwą na zabój, nie dopuszczającą kompromisu, pókiby carstwo moskiewskie trwało w roszczeniach do Rusi litewskiej.

 

 

Prawdą było, że ta Ruś była “ojcowizną” Rurykowiczów: lecz również stanowiła od dawien ojcowiznę niewątpliwą Giedyminowiczów! Iwan stał więc na stanowisku tem, że prawa właścicieli pierwotnych nie mogą ulec przedawnieniu, póki starczy jakichkolwiek ich spadkobierców, choćby w najdalszym stopniu pokrewieństwa. Nie od rzeczy będzie nadmienić, że takie właśnie pojęcie prawa własności istnieje do dnia dzisiejszego w Mołdawji. Znane na pewnym stopniu rozwoju społecznego wszędzie prawo odkupu i “pierwokupu”, występuje tam w formie najprymitywniejszej, i w takiej formie przejął je Iwan Srogi względem Litwy. Odkup miał być dokonany oczywiście orężem. Zaznaczmyż, że prawo ruskie pierwokupu nie zna.

 

 

Chodziło o pojęcie prywatno-prawne, o tytuł własności. Pojęcie Rusi było po stronie moskiewskiej takie samo, jak w połowie XIII wieku: Ruś jest tam, gdzie są lub byli Rurykowicze. Podkładu narodowego, choćby elementarnego tylko, próżnoby jeszcze szukać. Ani z początkiem XVI wieku na całej Rusi, ni moskiewskiej, ni litewskiej, nikt jeszcze nie pomyślał o… narodowości. Nie orjentalne to pojęcie, a kraje państwa moskiewskiego – właśnie po czasach Zoy-Zofji – raptownie nabierały cech azjatyckich.

 

          http://biblio.ojczyzna.pl/HTML/KONECZNY-Dzieje_Rosji-1.htm


Comments (0)

Rated 0 out of 5 based on 0 voters
There are no comments posted here yet

Leave your comments

  1. Posting comment as a guest. Sign up or login to your account.
Rate this post:
0 Characters
Attachments (0 / 3)
Share Your Location