XII. OPANOWANIE CAŁEGO ZALESIA.
(1449-1489.)
Dopiero po r. 1449, bezpieczny od Litwy, mógł Wasyl Ślepy wytknąć sobie cele dalsze, niż pokonanie współzawodników z wojny domowej: owładnięcie ościennemi państwami Zalesia. Twerem, Rjazaniem, Nowogrodem Wielkim. Przedewszystkiem należało podnieść zasadę primogenitury ponad wszelką wątpliwość; to też zaraz 1449 roku mianował syna swego starszego, Iwana, współrządcą.
Wasyl Ślepy posunął się bardzo daleko co do zapewnienia sobie i swym następcom poparcia Cerkwi; on wraz z metropolitą Jonaszem jest w znacznym stopniu twórcą moskiewskiego cezaropapizmu. Sposobności dostarczył upadek Konstantynopola.
Bizantyńska nienawiść do “łaciństwa” okazała się silniejsza od grozy tureckiej nawały. Do przyjęcia unji florenckiej przywiązane były nadzieje uzyskania pomocy orężnej Zachodu, a jednak dopiero w ostatniej niemal chwili (w listopadzie 1452) promulgowano w Carogrodzie unję. Wybuchły i tak z tego powodu rozruchy w mieście pod hasłem: raczej turban niż tiarę! Rychło stało się zadość temu wyborowi. Od dnia 29 maja 1453 przestał Carogród być stolicą “prawowiernych carów”, a stał się Stambułem sułtanów tureckich, siedzibą nowego kalifa muzułmańskiego. Święta góra Athos nie wahała się okazywać wdzięczności kalifowi, że zdobywszy Bizancjum, ocalił je od unji cerkiewnej. Patriarchatowi, uwolnionemu od grozy utraty “czystości” wiary, wiodło się zresztą pod berłem sułtańskiem doskonale. Jak Cerkiew ruska wzmocniła się pod Tatarami, podobnież bałkańska pod Turkami. Patrjarcha stał się wobec Greków, których nie wolno było nawracać na islam, pod wielu wzglądami jakby następcą cesarza bizantyńskiego. Nastało doskonałe porozumienie Fanaru (dom pod latarnią , pałac patriarchy) z kalifatem; porozumienie coraz większe, w miarę jak Porta jęła stawiać zapory katolicyzmowi, a nawet prześladować go (boć papieże obmyślali “ligi antytureckie”), a protegować prawosławie. Niebawem każdego prawosławnego zaczęto uważać wobec prawa za “Greka”, tak że prawosławie nie mogło odtąd stracić ani jednego wyznawcy na rzecz islamu.
Wasyl skorzystał z unjackiego epizodu roku 1452, żeby zerwać do reszty, nawet formalnie z patriarchatem, “zarażonym herezją”, a gdy wkrótce patriarchat okazał się pod tym względem czystym, oświadczono, że nie można go uznawać, póki znajduje się “w niewoli niewiernych”. Od wszelkiej ewentualności jakich unjackich metropolitów z Litwy zabezpieczał Ruś tatarską metropolita Jonasz. Dokonał on teologicznego odkrycia, że nie może być więcej soborów, niż siedm, t. j. tyle, ile ich uznaje Cerkiew prawosławna; zwoływanie ósmego (… florenckiego!) zakazanem jest nie tylko przez siedm poprzednich i przez kanony, lecz wręcz przez samych apostołów i przeciwi się Pismu św.! Nie spostrzeżono się, że rozłam na dwie metropolje musi się ustalić tem bardziej, skoro nie miało być żadnej powagi wyższej, stojącej ponad Moskwą i Wilnem, skoro nie chciano uznać żadnej zwierzchności duchownej, ni w Carogrodzie, ni w Rzymie. Wasyl zrywał z patriarchatem, ażeby metropolja moskiewska zawisłą była wyłącznie od wielkich książąt, wyznaczających kandydatów na tę godność episkopatowi swemu. Moskwa tworzyła sobie swoje własne prawo kanoniczne, którego prawodawcą byt wielki książę. A tymczasem poczynają pojawiać się kapłani… nie umiejący czytać i pisać. Wobec ordy był Wasyl Ślepy potulnym, zdając sobie sprawę z tego, ze państwowość moskiewska rozleciałaby się, gdyby ją uwalniać od Tatarów przedwcześnie, t. j. zanim się opanuje całe Zalesie. Hegemonję moskiewską podtrzymywał najlepiej han sam; wszak Moskwa urosła na administrowaniu daniny tatarskiej. Lawirował pomiędzy Tatarami rozmaitych ord, a wyzyskał tatarszczyznę świetnie dla zapewnienia sobie przewagi wojennej na Zalesiu. Brał nieraz “carzyków” na swój żołd, a na stałe opłacał, jako swych zaciężnych, “kozaków rjazańskich”. Była to społeczność zbiegów tatarskich i ich potomków, osiadłych na rjazańskich pustkowiach, w tej krainie centralnej całej Rusi, skąd na wszystkie strony można było urządzać “wycieczki”. Słyszymy o tych kozakach po raz pierwszy w r. 1444, a jest to zarazem najstarsza data wszelkiej kozaczyzny na Rusi.
Odkąd Wasyl miał hufce tatarskie na swe usługi, nikt nie próbował opierać mu się. Twer, balansujący od r. 1375, zrzeka się w r. 1454 prowadzenia polityki zewnętrznej. Na grodach rjazańskich siedzą od r. 1456 Wasy1owi namiestnicy, pod pozorem opieki nad nieletnimi książętami tamtejszymi. Tegoż roku zyskowna umowa z gałęzią suzdalską zniżała jej książąt do stanowiska rezydentów moskiewskich. Prostemi gwałtami zniszczył Wasyl Ślepy drugą linję moskiewską (sierpuchowską) tak dalece, iż pozostała z niej jedna tylko dzielniczka: na Wierei.
Od r. 1456 zaczął się szereg wypraw nowogrodzkich, mających to miasto podać stopniowo w coraz większą zawisłość od Moskwy. Wasyl Ślepy zaczął od tego, że został “wybrany” na nowo “wielkim księciem Wielkiego Nowogrodu”, a niebawem “uchwalono”, że nowogrodzkie “gramoty wiecowe” maja być bez znaczenia, jeżeli wielki książę (w teorji nowogrodzki!) nie zaopatrzy ich swą pieczęcią. Położenie Nowogrodu było bez wyjścia. Od czasu litewskiej “likwidacji” 1449 r. losy jego miały rozegrać się pomiędzy krzyżacką a moskiewską zaborczością. Porzucając handel morski, popadał w nieuchronną zależność od Moskwy, a dotrzeć do wybrzeża mógłby także tylko z pomocą Moskwy. Kazimierz Jagiellończyk nie myślał interwenjować, bo marzył o pozyskaniu sojuszu z Moskwą do swych planów tureckich, poświęcając całą uwagę sprawie wybrzeży czarnomorskich…
Spadek po Wasylu Ślepym (+ 1462) obejmował już półtora tysiąca mil kwadratowych. Podzielił go pomiędzy pięciu synów w ten sposób, że najstarszemu Iwanowi, swemu współrządcy zwanemu Srogim (otrzymał ten przydomek – jako zaszczytny – jeszcze za życia ojca) nadał grodów 15, a czterem młodszym razem . Wraz z dzielniczka wierejską było tedy dzielnic moskiewskich sześć. Wasyl Ślepy wyrzucał przez cale życie książąt dzielnicowych nie z zasadniczej do dzielnic niechęci, lecz zabierał innym poto, żeby mieć więcej do rozdania własnym dzieciom.
Iwan Srogi (1462-1505) różnił się od ojca tem, że dążył do jedynowładztwa. Nie uważał się za pierwszego wśród Rurykowiczów, lecz za wyniesionego ponad nich, a panowanie jego zaznaczyło się pognębieniem stanu książęcego. Ożeniony w pacholęcym jeszcze wieku przez ojca z Marją twerską, owdowiawszy następnie w r. 1467, nie chciał wchodzić w nowe powinowactwu z żadnym domem Rurykowiczów z Zalesia, żeby nie przedłużać u nich poczucia równości stanu. O księżniczkę obcą niełatwo było, bo względy wyznaniowe dopuszczałyby szukać żony poza Rusią tylko na Wołoszczyźnie; wybór więc nader ograniczony. Cesarstwo bizantyńskie nie istniało już od roku 1453… A jednak znalazła się jeszcze księżniczka bizantyńska. Osiadły w Moskwie wielki kupiec i spekulant, obywatel weneckiej rzeczypospolitej (z Vicenzy), Gian Battista delia Volpe, zwrócił uwagę Iwana Srogiego na wychowywaną w Rzymie kosztem papieskim siostrzenicę ostatniego cesarza bizantyńskiego, Zoę Paleolożankę. Wenecja miała swoje wielkie interesy handlowe na Wschodzie i przydałoby się jej mieć w Moskwie księżnę ze swojej poręki. Volpe uprawiał zuchwale mistyfikację na obie strony: w Moskwie zaręczał, że księżniczka czeka żałośliwie na wybawienie z łacińskiej niewoli, a w Rzymie głosił, że Iwan pragnie przyjąć unję florencką i przyłączyć się do układanej przez Pawła II krucjaty na Turka. Iwan, rad, że trafia się księżniczka cesarska, która nie będzie się poufalić z książęcym drobiazgiem Rurykowiczów, a do tego mająca posagu 60000 dukatów (jakkolwiek płatnych ze szkatuły papieskiej!), upoważnił wkońcu Volpego, żeby wziął w jego imieniu w Rzymie ślub per procuram, który odbył się dnia l czerwca 1472 r. Miała to być epokowa data w rozwoju katolicyzmu na Wschodzie… Ale starania unjackie wydawały zawsze skutki przeciwne zamiarom: skoro tylko Zoe stanęła na ziemi “czystej wiary”, przyemieniła się w Zofję i była do końca życia zapalczywą nieprzyjaciółką katolicyzmu.
Towarzyszył Zofji orszak greckich i włoskich dworzan, humanistów, zjeżdżających w moskiewską toń nieuctwa. Ci sami Bizantyńcy. którzy we Włoszech wykładali Homera i Platona, na Rusi nie nauczyli nikogo gramatyki. Ale jest Zofja twórczynią Moskwy “białokamiennej”: jej nadworni architekci wystawili w Moskwie szereg cerkwi i pałaców, stanowiących dotychczas największą ozdobę starej stolicy.
Wpływu politycznego nie miała Zofja nigdy. Jest to zmyśleniem, jakoby pod jej wpływem Iwan poczynał sobie śmielej z ordą. Zwierzchność tatarska pozostała i dla Iwana czemś nietykalnem, póki całe Zalesie nie zostanie opanowane; na najbliższe zaś lata po przybyciu Zoy wypada w sam raz… danina podwójna. Ani też nie wprowadziła Zofja ceremonjału bizantyńskiego do Moskwy. Ten skomplikowany ceremonjał, jaki Iwan wprowadzał stopniowo na swój dwór, naśladowany był nie z Bizancjum, ale z Saraju; to ceremonjał tatarski, z całą barbarzyńską pompą orjentalną, pełen cudacznej próżności. Ani też nie przywoziła Zofja żadnego “spadku bizantyńskiego”, do którego było zresztą sześciu spadkobierców męskich (jej bracia, stryj i synowcy). Ideałem Iwana Srogiego było zostać następcą cara-hana, a nie Bizancjum! On ubiegał się o jak najlepsze stosunki z sułtanem tureckim!
Zachodziło tu wmawianie w Moskwę misji, o której jej samej zgoła się nie przyśniło. Pierwszy podszept wyszedł również od Wenecji (ażeby Iwana zachęcić do ligi przeciw Turkom), a frazes o “spadku”, ukuty przez kierowników handlu lewantyńskiego, miał potem inną drogą wejść jednak w umysłowość kultury, tworzącej się na wschód od litewskiej granicy…
Coś innego stanowi natomiast posag historyczny Zoy-Zofji. Jej dworzanie ufortyfikowali Moskwę, Niżny Nowogród i inne miejsca, zastępując prymitywne drewniane palisady warowniami murowanemi, według prawideł sztuki wojennej włoskiej, pierwszej w świecie w wojnie oblężniczej. Od Włoch zaczęło się sprowadzanie wszelkiego rodzaju “majstrów europejskich”, inżynierów i ludwisarzy, a z takim skutkiem, za zanim się skończyło panowanie Srogiego, Moskwa górowała wojennie nie tylko nad Tatarami, ale i nad Litwą, której miało się dać we znaki, że dała się Moskwie wyprzedzić w wojskowości, zwłaszcza w artylerji. Przy zbyt niskim poziomie własnej inteligencji wyzyskano wojenne nauki Włochów (i następnie Niemców) tylko do pewnego stopnia i do czasu niezbyt długiego, nie umiejąc samym snuć dalej wątku rzeczy – ale na pewien czas stawała się Moskwa potęgą militarną, z którą sąsiedzi nie mogli się mierzyć. Słabe nawet przyswojenie sobie wojskowości włoskiej dawało Moskwie przewagę taką, że w najbliższych latach rozbijano w puch wojska nowogrodzkie, liczniejsze po 10 i 20 razy! Sekret sprawy prosty: Iwan Srogi nie tylko wprowadzał użycie prochu, ale tylko on sam posiadał działobitnie, przed któremi pierzchały całe pułki przeciwnika.
Zgnębieniu Nowogrodu W. poświęcone były najbliższe lata. Godzono się tam już na zwierzchnictwo Moskwy, lecz Iwan chciał czegoś więcej: żeby rządy w Nowogrodzie były takie same, jak w Moskwie. Była to prosta zaborczość, zmierzająca nie do zjednoczenia dwóch odłamów Rusi północnej, lecz do zniszczenia Nowogrodu, jak niegdyś Bogolubski zniszczył Kijów. Stopniowo ścieśniał wolność “wielkiego miasta”, broniącego się odruchowo, bez ładu i składu i bez widoków powodzenia, w latach l460, 1471, 1475, 1477. W tym ostatnim roku zaczął wprowadzać już administrację na sposób moskiewski. Na widomy znak utraty niepodległości wywiózł do Moskwy główny dzwon wiecowy; odmówił zaś z oburzeniem zaprzysiężenia jakichkolwiek warunków, choćby przez siebie samego ułożonych. Więził, wywoził obywateli i przesiedlał niechętnych moskiewskim porządkom: wśród innych słynną Marfę Borecką, matkę rodu, którego wszyscy członkowie odznaczali się przywiązaniem do swobód obywatelskich i z tego powodu woleliby widzieć Nowogród pod wpływem Litwy. Powstało tam stronnictwo litewskie, przypuszczające, że Kazimierz Jagiellończyk zerwie traktat 1449 r. i wystąpi w obronie Nowogrodu przeciw Moskwie. Tego król robić nie zamierzał, ani też nie miał do tego pozoru, gdyż Iwan dotrzymywał najformalniej warunków traktatu 1449 r., nie zostawiając w Nowogrodzie nigdy załogi.
Kazimierz Jagiellończyk obstawał tak dalece przy utrzymaniu pokoju z Moskwą, że nie chciał nawet korzystać ze sposobności, gdy zanosiło się na ponowną wojnę domową moskiewską. Po śmierci brata, Jerzego, chciał Iwan Srogi wprowadzić zasadę, że spadek po księciu bezdzietnym należy się tylko samemu wielkiemu księciu. Wystąpił też przeciw wolności “otjezda” ze “służby” od siebie do którego z braci, kwestionując tedy pełnię ich praw książęcych. Bracia – Andrzej Starszy uglicki i Borys rżewski – porwali się przeciw Iwanowi, gdy nadarzyła się sposobność poparcia od samego hana.
Jak poprzednia wojna domowa była doczepkiem do wielkiego przesilenia na Litwie, podobnież ta doczepkiem być miała do walki ord. Hanat krymski – “perekopski”- w źródłach polskich – utworzony pod litewską pierwotnie protekcją, stał się dla ambitnego Mengli-Gireja podstawą projektów wznowienia jednolitego państwa Kipczaku. Wstępnym krokiem miało być podbicie ordy Złotej.
Z powodu zaległości w opłacie “wychoda” hanowi sarajskiemu Ahmatowi, naraził się Iwan Srogi na niespodziany najazd w r. 1472: daninę wysłał potem dwa razy i tak zapewnił sobie spokój do r. 1480. W walce ord wszedł Iwan w sojusz z Krymem. Był to krok fałszywy. Ahmat wezwał braci Iwanowych do broni i równocześnie, gotował się do nowego najazdu na Moskwę. Skutek byt taki, że Iwan musiał zażegnywać wojnę domową ustępstwami na rzecz braci, a tatarski “wychod” trzeba było płacić podwójny, i Ahmatowi i Mengli-Girejowi. Ahmat poległ wprawdzie wśród walki ord na stepach wschodnich w r. 1484, ale orda Złota istniała jeszcze przez lat 20, a zawisłość od niej nie zerwała się bynajmniej.
Okupując się Tatarom, mógł Iwan terroryzować już bezkarnie dzielnice moskiewskie. Po śmierci Andrzeja Młodszego (1482) przeprowadził już swoją zasadę i braci od udziału w spadku zupełnie wyłączył, a nad książętami Wierei pastwił się dopóty, aż zbiegli na Litwę, pozostawiając mu swą dzielniczkę na pastwę.
W Nowogrodzie ścinał już od r. 1478 głowy i przesiedlał ludność całemi setkami rodzin, a w r. 1480 posunął się do uwięzienia arcybiskupa i konfiskaty dóbr Cerkwi nowogrodzkiej; prywatne dobra konfiskował od początku. Administracja moskiewska w Nowogrodzie sroży się, a wraz wyłania się inny objaw: zaczynają się skargi na “wziatki”: urzędników wielkoksiążęcych. W ośm lat później wywieziono naraz 8000 kupców nowogrodzkich do rozmaitych miast Zalesia.
Równocześnie przygotowywał Iwan opanowanie Pskowa. Był i tam uznanym formalnie zwierzchnikiem, lecz pozostawiał miastu pozory samodzielności, zanim się załatwi z Nowogrodem. Tymczasem otaczał Psków siecią intryg, podstępstw, zasadzek, a organizował lud miejski w stronnictwo moskiewskie i w Nowogrodzie i w Pskowie. Przygotowywał się wszechstronnie do zadania ostatecznego ciosu. Równocześnie atoli roztaczał opiekę nad sprawami zewnętrznemi obydwóch miast, co przysparzało mu stronników nie tylko wśród motłochu miejskiego, pomnażając zarazem własną moc jego na zewnątrz i rozszerzając krąg wpływów politycznych Moskwy.
Mamy ciekawy przykład tego w Pskowie: Za dawnych czasów posiadał Psków faktorję w Dorpacie (Jurjewie), z której należał się do skarbu pskowskiego jakiś podatek. Z faktorji wyrosło całe przedmieście ruskie, nie z samych Pskowian już złożone – ale podatek poszedł w zapomnienie. Dowiedziawszy się o tem, Iwan zrobił z tego użytek przy pierwszej sposobności: w “dogowor”;, zawierany w r. 1463 z biskupem dorpackim, kazał wpisać tę dań jurjewską – i powtórnie znów w r. 1474. Drobiazg to – lecz po upływie wieku miał on nabrać niespodzianie wielkiego znaczenia.
Opanowywał Iwan Srogi coraz mocniej Zalesie, dzięki spokojowi od litewskiej ściany. Nagle, zimą z r. 1483 na 1484 zamąciły się stosunki sąsiedzkie tak dalece, iż w Wilnie myślano o koalicji przeciw Moskwie; wciągano już Twer, nawiązywano układy z Nowogrodem i Pskowem. Z plotki politycznej, rozpuszczonej na Zachodzie, powstało przypuszczenie nierozumne, jakoby Iwan starał się u papieża o tytuł królewski, a nawet cesarski, w czem upatrywano roszczenia do całej… Rusi litewskiej. Kultura moskiewska odbiegła już tak dalece od kultury Wilna, iż była wręcz niezrozumiałą w Wilnie, skoro uwierzono tam baśniom o tytule królewskim, i do tego poszukiwanym w… Rzymie!! Gdy atoli Kazimierz Jagiellończyk otrzymał od papieża uspokajające zapewnienia, powraca w lot do najlepszej przyjaźni. Zależało mu na niej tem bardziej obecnie, ponieważ porty czarnomorskie, Kilja i Białogród, wpadły właśnie w ręce tureckie. Utopja pozyskania Moskwy do przymierza przeciw Turcji zyskiwała prawo obywatelstwa w polityce polskiej… aż do czasów Sobieskiego…
Bez najmniejszego wstrętu ze strony Litwy odbyło się wygnanie ostatniego księcia twerskiego (Michała), następnie narzucenie braciom Iwana “dogoworów”, pozbawiających ich faktycznie wszelkiej władzy we własnych dzielnicach, wkońcu ostateczne wyzyskanie przewagi nad Nowogrodem Wielkim.
Nowogród W. stawał się jakby “prigorodem” Moskwy i to drugorzędnym, żyjącym z okruchów handlu moskiewskiego, narzucającego Zalesiu całemu swą wyłączność. Spadek handlowy nowogrodzki przechodził na Moskwę i gdyby się udało opanować jeszcze Kazań, polem moskiewskiej eksploatacji handlowej, a wolnej od wszelkiego współzawodnictwa, stałaby się cała wieloplemienna Jugra i wszystkie dalsze stepy tatarskie. Nie zasypiano też tych spraw.
Trwającą nadal walkę dwóch ord, Złotej i Perekopskiej (krymskiej), pragnął Iwan Srogi wyzyskać do podboju trzeciej, a mianowicie “carstwa” kazańskiego. Lecz tu został sromotnie wywiedziony w pole, wyzyskany i wyszydzony: zdobył Kazań, lecz pokazało się wnet, że zdobył go nie dla siebie, ale dla Mengli-Gireja, jako swego zwierzchnika. Opuszczenie legitymizmu sarajskiego, przykazanego niegdyś przez metropolitę Aleksego, okazywało się coraz cięższym błędem panowania Srogiego.
Chociaż Kazania nie zajęto (odwlokło się to aż do r. 1552) urządzano dalekie wyprawy handlowe, często zbrojne, z których najdalsza w r. 1483 aż pod sybirski Tiumeń, a stamtąd Irtyszem w górę na Ob. Dzięki pozyskanej życzliwości ordy sybirskiej, ludy jugierskie dostawały się w zakres wpływów Moskwy (których ogniskiem stał się Perm), a zarazem okrążało się Kazań. Stanowczym krokiem stało się opanowanie w r. 1489 Wiatki. Był to ostatni gród na Zalesiu, który dostał się w moc Moskwy. Samoistność Rjazania i Pskowa była od dawien tylko nominalną; to też można orzec, że od r. 1489 podlega Moskwie całe Zalesie. Odtąd też zapewniony był jej monopol handlu wschodniego, zwłaszcza że Kazańskie okrążone było już z dwóch stron, od północy i od wschodu.
Teraz dopiero, po opanowaniu całego Zalesia, miała przyjść kolej na pozbycie się zwierzchnictwa tatarskiego.






