Operacja Gladio: bezbożny sojusz między Watykanem, CIA i mafią
Dobry klasyk techniki odwracania uwagi — za pomocą straszydła masonerii — od roli żydów i żydaera.
Red. Gazeta Warszawska
+
W upalny letni poranek 2 sierpnia 1980 r. potężna eksplozja rozdarła główną poczekalnię dworca kolejowego w Bolonii. Osiemdziesiąt pięć osób zginęło, a setki zostało rannych. Chociaż początkowo obwiniano o to legendarnych włoskich partyzantów miejskich, Czerwone Brygady, wkrótce okazało się, że atak w rzeczywistości pochodził z „głębokiego państwa” samego włoskiego rządu.
Pełen charakter tego tajnego stanu równoległego wyszedł na jaw dopiero dekadę później, kiedy włoski premier Giulio Andreotti, przesłuchiwany przez specjalną komisję śledczą, ujawnił istnienie składów broni rozmieszczonych w całym kraju, które były do dyspozycji organizacji, którą później zidentyfikowano jako „Gladio”.
Okazało się, że członkowie tej grupy to nie tylko setki skrajnie prawicowych osobistości z sektora wywiadu, wojska, rządu, mediów, Kościoła i korporacji, ale także pstrokaty asortyment niezrekonstruowanych faszystów z II wojny światowej, psychopatów i przestępczego podziemia. I pomimo prób Andreottiego nakreślenia grupy jako „patriotów”, dla reszty włoskiego rządu wydawało się oczywiste, że wyglądali raczej na naprawdę złych ludzi. Niewiele wiedzieli. Dalsze badania przeprowadzone przez Daniele Gansera, Claudio Celaniego, Jurgena Rotha i Henrika Krugera wyśledziły powiązania z podobnymi grupami rozsianymi po całej Europie, z których wszystkie okazały się organizacjami terrorystycznymi głębokiego państwa,i wszystkie z nich zostały ostatecznie uznane za podporządkowane najwyższym szczeblom struktur dowodzenia CIA i NATO.