"Amerykańskie śledzenie podejrzanego chińskiego balonu szpiegowskiego, gdy dryfuje przez Montanę na Środkowy Zachód"
+
Trudno rozstrzygnąć problem: kto kłamie bardziej, czy Ameryka, która twierdzi, że nie chce zestrzelić chińskiego balona, bo szczątki mogą spaść jakiemuś kowbojowi na głowę, czy Chińczycy, którzy twierdzą, że to jedynie misja metrologiczna.
Prawdopodobnie obie strony i kłamią, i mówią prawdę jednocześnie, bo faktycznie mają tego samego zwierzchnika – żyda, który tak rozpisał im głosy.
Afera ta ma pokazać światu, że USA nie już mocarstwem i takie Chiny mogą sobie puścić statek powietrzny nad Stanami i np. spuścić na dół ładunek nuklearny lub lepiej broń biologiczną, a Biały Dom niczego uczynić nie może – poza tym, że jest najlepiej oskarżać Chiny o przekroczenie granicy przestrzeni powietrznej, ale bez sprawdzania tego, co to tam leci.
Red. Gazeta Warszawska