Bylem niedawno w Mauriopolu, Winogradnym i w Nowoazowsku. Rozmawialem z ludzmi mieszkajacymi posrod ruin, oraz z uchodzcami z terenow ogarnietych ogniem.
Do Mauriopola pojechalem wraz z pomoca humanitarna od rosyjskich wolontariuszy. Staralismy sie dotrzec jak najblizej linii frontu. Jak powiedzial moj znajomy, ktory zostal zmobilizowany i z ktorym spotkalem sie w Winogradnym- Mauriopol z tej czesci miasta jest zasypywany pomoca humanitarna, a im dalej tym gorzej- im blizej strefy walk, tym gorsza sytuacja ludnosci, ktora nie tylko nie ma co jesc i pic- ale nie moze nawet wyjsc z piwnic.
Rosyjska pomoc dla tych, ktorzy nie wyjechali z miasta, idzie na miare mozliwosci tuz za wojskiem. Tak jest nie tylko w Mariupolu, ale na calej dlugosci frontu w Donbasie. Takie dzialania przynosza rowniez korzysci propagandowe- spotykalem ludzi dziekujacych za np. wode i przeklinajacych wladze ukrainskie- szczegolnie mera. Na poczatku marca w miescie odlaczono wode, ogrzewanie, prad i gaz- jednoczesnie- jak mi powiedziano- nie informujac ludnosci, ani o mozliwosciach ewakuacji, ani nie dajac elementarnych porad co robic. Ukraina oczywiscie nie ma mozliwosci przekazania zadnej pomocy od strony terenow kontrolowanych przez Rosje i analogicznie. Jak wyglada takie wsparcie ludnosci ze strony rzadu kijowksiego- pojecia nie mam.