W proponowanym prawie kraju są prawdziwe wady, zgodnie z którymi platformy płacą za wiadomości, ale protest giganta mediów społecznościowych ich nie dotyczy.
Facebook twierdzi, że to prawo „zagrozi otwartemu internetowi”, ale w rzeczywistości mówi niewiele więcej niż jedno stwierdzenie, że nie można jeździć autostradą 50-tonową ciężarówką bez dodatkowych kontroli i opłat.
FACEBOOK ZASZOKOWAŁ świat w zeszłym tygodniu z nagłym zakazem wyświetlania wszystkich wiadomości na całym kontynencie. Podobnie jak wiele innych rzeczy, które zrobiła platforma, jej działanie było niezdarne: w procesie blokowania serwisów informacyjnych w Australii Facebookowi udało się wyłączyć światła na stronach internetowych schronisk dla kobiet, organizacji non-profit, organizacji charytatywnych i informacji o zdrowiu publicznym, a do tego tygodnia miał już ogłoszono plany zmiany kursu - wkrótce, tymczasowo.